Śląska wieś Przyszowice leżąca w gminie Gierałtowice była to ostatnią polską miejscowością przed granicą z Niemcami, przyłączoną do Macierzy po plebiscycie 1921 r. Większość jej mieszkańców stanowili Polacy, mieszkało tu wielu zasłużonych dla Śląska działaczy narodowościowych i powstańców.

W 1939 r. już kilka dni po rozpoczęciu wojny wieś została zajęta przez Niemców. Pierwsi mieszkańcy zostali zmuszeni do wstąpienia do armii niemieckiej w 1941 r.

W styczniu 1945 r. na obszar Śląska wraz z przesuwającym się na zachód linią frontu nadciągnęła Armia Czerwona. 25 stycznia na terenie Przyszowic, gdzie stacjonowała niemiecka dywizja pancerna, doszło do ciężkich walk. Zginęło ponad 100 żołnierzy radzieckich, kilkadziesiąt czołgów zostało zniszczonych.

Po trzech dniach miejscowość została zajęta przez czerwonoarmistów, którzy bez żadnych wyjaśnień zaczęli strzelać do mieszkańców. Nie miała znaczenia narodowość, wiek ani płeć. Żołnierze wdzierali się do domów i puszczali serię z karabinu maszynowego. Mężczyzn oddzielali od kobiet i dzieci i wyprowadzali na podwórko, gdzie byli rozstrzeliwani. Dochodziło do gwałtów na kobietach i dziewczynkach.

Wśród zamordowanych znalazła się pięcioosobowa rodzina - małżeństwo z trojgiem dzieci. Najmłodsze miało tylko dziesięć dni. W jednym z domów czerwonoarmiści zastrzelili wszystkich 13 mieszkańców - na podwórku mężczyzn, a w piwnicy kobiety i dzieci. Najstarszy z zamordowanych, 78-letni Teodor Klimek, uczestnik powstania śląskiego, chory i przykuty do łóżka, spłonął we własnym domu.

W masakrze straciło życie co najmniej 69 osób, w tym obywatele Włoch i Węgier – więźniowie Auschwitz, którzy uciekli z marszu śmierci i znaleźli schronienie we wsi. Żołnierze puścili z dymem prawie 70 domów i zabudowań gospodarczych. Z rozkazu radzieckiego dowódcy ciała zamordowanych wrzucono do worków i pochowano w wielkim dole wykopanym na cmentarzu.

Wśród hipotez dotyczących powodów masakry wymienia się przekonanie Rosjan o tym, że znajdowali się na terytorium niemieckim. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, iż był to krwawy odwet za straty poniesione podczas walk z Niemcami na przedpolach wsi. Sprawa ludobójstwa była owiana tajemnicą na blisko pół wieku, przez cały ten czas zbiorowa mogiła pozostawała anonimowa.

W 2004 r. katowicki Instytut Pamięci Narodowej wszczął postępowanie w sprawie masakry w Przyszowicach, kwalifikując ją jako zbrodnię przeciwko ludności.

W 2005 r., 60 lat po tragedii, na cmentarzu w Przyszowicach odbył się symboliczny pogrzeb ofiar zbrodni, podczas którego przy zbiorowej mogile ustawiono marmurową tablicę z nazwiskami pomordowanych.

Z ustaleń dokonanych przez katowicką Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wynika, że żołnierze Armii Czerwonej wkraczający do śląskich miast w styczniu 1945 r. zamordowali w sumie ponad tysiąc niewinnych cywilów – głównie starców, kobiet i dzieci.