O. Passerini z kościoła San Biagio opowiada, jak wygląda sytuacje w czerwonej strefie: "Ostatnio mieliśmy odrodzenie się choroby, pojawiły się nowe przypadki zachorowań i było tak wiele zgonów, że nie wiemy, gdzie złożyć trumny, czekając, aż zostaną pochowane na cmentarzu lub przetransportowane do Ferrary, Ceseny i Bolonii na kremację. W pobliżu krematoria nie są w stanie już przyjmować więcej zwłok, dlatego XVII-wieczny kościół Chrystusowy w via Garibaldi został opróżniony z wewnętrznych ław i ołtarzy i stał się kostnicą, ponieważ nie ma już miejsca w kostnicy na cmentarzu Codogno, w szpitalach i domach opieki. W nagłych wypadkach nawet krewni zmarłego nie mogą oddać hołdu zmarłego".

Ksiądz dodaje: "Jako pierwsi wprowadziliśmy ograniczenia, które zostały następnie rozszerzone na resztę Włoch i sytuacja kryzysowa nie została przezwyciężona. Tutaj umieramy każdego dnia, nie pozostawiliśmy za sobą najgorszego, dlatego kontynuujemy działalność duszpasterską, zawsze przestrzegając tych samych zakazów zgromadzeń i spotkań w parafii. Robimy wszystko przez wideokonferencje, a Msza Święta odprawiana jest w streamingu. W zeszłym miesiącu obchodziłem swoje 72. urodziny w odosobnieniu, jakbym był w strefie działań wojennych, z opuszczonymi ulicami i godziną policyjną. I z poczuciem izolacji i niepokoju, które uciskają ludność”.

Pozostawia jednak nadzieję, że kryzys ten wpłynie na odrodzenie wiary: "Czekamy na instrukcje dotyczące wielkanocnego triduum. Istnieje duże zapotrzebowanie na sacrum. W przypadku niemożności uczestniczenia w chwilach wspólnej duchowości rośnie bardziej osobiste, wewnętrzne i niezbędne zapotrzebowanie na wiarę. Potrzeba życia osobno sprawia, że odkrywamy głębszy wymiar religii. Wielu szuka mnie do przedyskutowania problemów egzystencjalnych, które zawsze były odkładane w pośpiechu. Istnieje również duża dezorientacja i męczące jest nie wiedzieć, jak długo będziemy musieli trwać w tej izolacji. Poczucie niepewności i niepewności, które znajduję w rozmowach na odległość z moimi parafianami, jest silne. Wszyscy doświadczamy Wielkiego Postu w kwarantannie i zobaczymy później, czy to przełoży się na rozwój wiary. Nie możesz brać udziału materialnie w uroczystościach wielkanocnych, chwilach modlitwy, procesjach, ale duchowość nie potrzebuje kontaktu fizycznego, aby wyrazić siebie".