W czasie, kiedy już było wiadomo, że w północnych Włoszech wirus zbiera swoje żniwo, nie odwołano nawet meczu w Lyonie, na który zjechało tysiące ludzi.

Francuski publicysta Guy Millière napisał, że nawet kiedy sytuacja sie rozwijała, prezydent okłamywał obywateli: "Macron i jego klika nadal uważali Francuzów za kretynów, mówiąc, że maski są bezużyteczne, a następnie, że maski powinny być zarezerwowane dla personelu pielęgniarskiego, choć potem wyszło na jaw, że nie było nawet masek dla personelu medycznego, ponieważ zapas masek został wysłany do Chin".