Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Pełne nazwisko Che brzmiało Ernesto Guevara Lynch de la Serna. Urodził się 14 czerwca 1928 roku w miejscowości Rosaria w Argentynie. Pochodził z arystokratycznej rodziny, wśród której przodków spotykamy peruwiańskiego wicekróla i argentyńskiego generała. W wieku dwóch lat zachorował na astmę, na którą cierpiał do końca życia. Z tego powodu rodzina Guevarów przeprowadziła się do Alta Gracia u podnóża gór Sierra de Cordoba. Komunistą stał się dzięki rodzicom. Ukształtowały go książki z biblioteki ojca: Marks, Engels Lenin i Freud. W 1946 roku Che zaczął studiować medycynę na uniwersytecie w Buenos Aires. Pomimo tego, że jego rodzice, a szczególnie jego matka, byli wściekłymi przeciwnikami rządu Perona (na koniec jego rządów, ponieważ początkowo rodzice byli gorącymi zwolennikami, zgoła entuzjastami Juana Perona). Który to przywódca realizował swoją wizję czystego, opartego na dyktaturze i militarnym sznycie komuno-faszyzmu. Prezydent Argentyny zgrabnie łączył politykę silnego nacjonalizmu z ideą wolności klasowej i społecznej. Takie hasła bardzo odpowiadały młodemu, zaczytanemu w dziełach wielkich filozofów Guevarze. Ciekawe młody Ernesto nie wziął udziału w żadnym rewolucyjnym przemarszu studentów i okazywał wyjątkowo mało zainteresowania polityką na uniwersytecie w Buenos Aries. Po prostu równość społeczna mu malowniczo wisiała.

Ciekawe, że ten rzekomo "nieustraszony partyzant", nie dostał się do wojska, bo był zbyt słaby fizycznie. Według innych źródeł po prostu korzystając z majątku rodziców po prostu zapłacił łapówkę, żeby wojsko go ominęło. Tak więc młodość spędził studiując medycynę i podróżując na swoim motocyklu. Początkowo po kraju, a potem po całej Ameryce Południowej i Środkowej.

Brudas jakich mało

Ernesto Guevara już za młodu dostał ksywkę „Che”, który oznaczał niedomytego luzaka, co w typowym dla Argentyńczyków slangowym zwrocie, można przetłumaczyć jako "ziomuś", bądź „ziomek”. Jako student Ernesto słynął z kilku cech. Wszyscy wiedzieli, że Guevara uwielbia zarywać całe tygodnie zajęć, aby wozić się po kraju swoim motocyklem. Prowadząc skrajnie rozpustne życie, ponieważ dzięki kasie tatusia i motocyklowi przebierał w dziewczynach, jak w gruszkach ulęgałkach. W sumie i tak studia medyczne za pieniądze rodziców miał skończone z automatu. A lekarzem był najwyżej miernym. Inną rzeczą, która cechowała młodego socjalistę było to, że z higieną osobistą był mocno na bakier. Chłopak nie przywiązywał wagi do regularnego mycia się, więc roztaczał wokół siebie dość przykry zapach. Dlatego niektórzy znali go nie jako „Che”, ale jako „Chancho”, czyli „Prosiaka”. Co jak widać nie odstraszało od niego kobiet, a wręcz przeciwnie.


Na początku lat pięćdziesiątych, zaraz po zakończeniu studiów, Che wsiadł na swój motocykl i odbył długą wycieczkę po krajach Ameryki Łacińskiej. Odwiedził między innymi Boliwię, Peru, Salwador, Honduras, Panamę i Ekwador. Podczas tej podróży Ernesto spisał w pamiętnikach swoje przemyślenia (polecam film - „Pamiętniki motocyklowe” - kawał zacnego kina). Guevara podczas tej eskapady zetknął się z biedą i kłującymi w oczy różnicami klasowymi, co tylko wzmocniło jego poglądy. W głowie młodego obieżyświata zaczęła dominować frustracja, która wkrótce ustąpiła zimnym, rewolucyjnym ideom.