W nocy z 2 na 3 kwietnia umiera Roman Bukartyk. Gazeta Wyborcza z Gorzowa Wielkopolskiego pisze, że zmarły „(…) jako dziecko przyjechał z rodzicami do Gorzowa i z naszym miastem związał się na zawsze. Samorządowiec, bardzo dobrze kojarzony także ze sportem. (…) Zmarły Roman Bukartyk z zawodu był nauczycielem, ale młodsi gorzowianie kojarzą go głównie z pracy samorządowej, w którą mocno się zaangażował po zmianach ustrojowych. Reprezentował SLD i Lewicę, ostatni raz zasiadał w radzie miasta w latach 2006-2010”. Próżno szukać w tekstach o śmierci Bukartyka informacji  o jego „pracy” w PRL. Tymczasem od 1955 roku był on członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 1974-78 sekretarz ds. propagandy w Komitecie Miejskim i Powiatowym oraz Komitecie Wojewódzkim PZPR. Od 1978 roku w Komitecie Organizacyjnym KW PZPR w Gorzowie Wielkopolskim, następnie członek i sekretarz tej struktury partii komunistycznej. Tymczasem wczoraj zmarła śp. Marta Olszewska – dziennikarka, działaczka opozycji w czasach PRL i żona byłego premiera śp. Jana Olszewskiego. 



Państwo Olszewscy w czasach komuny skorzystali z tzw. cichego ślubu, którego udzielił im śp. ksiądz Stefan Niedzielak, który w 1989 roku padł ofiarą komunistycznego mordu. Zmarła działała w opozycji demokratycznej w PRL. W stanie wojennym zwolniona z pracy z zakazem publikowania. W latach 1982–1988 współpracowała z licznymi wydawnictwami podziemnymi. Publiczne zakłamywanie życiorysu zmarłego komunisty – polegające na przemilczeniu jego roli w utrzymaniu systemu totalitarnego – jest wprost żałosną próbą pośmiertnej rehabilitacji kuministycznego karierowicza. Żadne rzekome zasługi Burartyka po 1989 roku nie usprawiedliwiają zasłony milczenia nad blisko pięcioma dekadami jego wiernej, komunistycznej służby. Zmarła żona premiera Olszewskiego zachowała się jak trzeba i warto, aby otrzymała pośmiertnie Order Orła Białego. Kiedyś prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że „My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO”. Gdzie zatem „stał” towarzysz Bukartyk od 1955 roku? Czemu mamy o tym milczeć? Sama śmierć danej osoby nie powoduje automatycznego „przypływu” pozytywnej oceny  jej życiowych dokonań. Zatem nie wolno milczeć o drodze życiowej tych, którzy za judaszowe, PZPR-owskie srebrniki wysługiwali się radzieckim okupantom. Pomysł „Gazety Wyborczej” na „wybielanie” różnych postaci wynika najwyraźniej z kierunku obranego w sprawie Stefana Michnika. O nim też gazetka red. Adama Michnika może pisać teksty pomijające jego rolę w PRL. Zawsze można zacząć od postawienia przez niego stopy w Szwecji, nieprawdaż? Niemniej, fałsz zawsze wypada określić po imieniu.  



Monika Socha-Czyż *  



* W latach 2010 – maj 2016 członek PiS. Radna Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji (2015-18). Była prezes Stowarzyszenia Pomocy Samotnym Matkom Domy-Maria. Prezes Towarzystwa Patriotycznego im. Jana Olszewskiego. Członek Społecznej Rady Nadzorczej Szpitala Kolejowego w Wilkowicach. Człowiek Roku 2016 Województwa Śląskiego w plebiscycie „Dziennika Zachodniego”, Człowiek Roku 2015 i 2016 Powiatu Bielskiego. Od stycznia 2020 roku przewodnicząca ZChR w byłym województwie bielskim.