Tomasz Terlikowski skomentował to w mediach społecznościowych:

Co to oznacza w praktyce? Odpowiedź przekazał generał zgromadzenia brat René Stockman, który podkreślił, że bracia - z ciężki sercem - ale muszą opuścić założone przez siebie placówki, z których wiele było pionierskimi w Belgii, jeśli chodzi o opiekę psychiatryczną. - Zgromadzenie nie ma jednak innego wyboru, jeśli chce pozostać wiernym charyzmatowi miłosiernej miłości, którego nie da się pogodzić z praktykę eutanazji chorych psychicznie - zaznaczył zakonnik. W ten sposób końca dobiegł trwający od trzech lat spor między świeckim zarządem szpitali, a zgromadzeniem, które je założyło i było ich właścicielem o to, czy zabijanie chorych psychicznie pacjentów jest zgodne z nauczaniem katolickim.

Dodał też:

Władze zgromadzenia (choć niestety nie wszyscy zakonnicy) od początku stały na stanowisku, że tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić, a świecki zarząd przeciwnie przekonywał, że eutanazja jest absolutnie do pogodzenia z chrześcijańską wizją świata. List Kongregacji Nauki Wiary ostatecznie, w przewidywalny i zgodny z doktryną i antropologią chrześcijańską, rozwiązuje ten problem. A dla Belgii oznacza on tyle, że wolność sumienia i wyznania przestała w niej istnieć ostatecznie, że chorzy psychicznie nie mogą liczyć na miłosierną opiekę, że nie maja wyboru czy chcą być leczenie w eutanazyjnych czy antyeutanazyjnych placówkach, i wreszcie, że psychiatra czy zarządca zakładu psychiatrycznego nie może tam być przeciwnikiem eutanazji. Tyle w kwestii wolności i wolnej medycyny. Smutny do dzień, ale to pokazuje nie tylko, że przestrzeń wolności zawęża się, ale i że chrześcijanie, katolicy muszą nie tylko ewangelizować, ale i przekazywać tradycyjną, klasyczną, wcale nie wyrastającą z objawienia antropologię. Jeśli my będziemy milczeć kamienie wołać będą.