Chodzi przede wszystkim o następujący fragment oświadczenia: "Ze względu na przedstawione w filmie informacje, jako Delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, zwracam się poprzez Nuncjaturę do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania".

Tym samym abp Wojciech Polak przyznał, że informacje przedstawione w filmie Sekielskich na temat bpa Edwarda Janiaka były dla niego zupełną nowością, którą postanowił natychmiast zgłosić do Watykanu.

Tymczasem nasi Czytelnicy zwracają uwagę, żę oskarżenia te pojawiły się już wcześniej. Sprawa samego byłego księdza Pawła Kani była już przedstawiona w poprzednim filmie Sekielskich, a przecież ona jako pierwsza obciążyła bpa Janiaka, bo biskup ten miał przenieść tego księdza, już po skierowaniu wobec niego aktu oskarżenia o pedofilię, do innej diecezji.

Trudno uwierzyć, aby Delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży nie znał tej sprawy, a także nie docierały do niego później żadne informacje, które pozyskali twórcy filmu. W końcu to do tego typu delegata powinny spływać wszystkie doniesienia na ten temat.