Informacją na ten temat autorka biografii Emilii Wojtyła podzieliła się w programie „O co chodzi” na TVP Info. – Kiedy przygotowywałam książkową biografię Emilii Wojtyłowej dotarłam do źródeł historycznych i ludzi, którzy potwierdzają, że kiedy była w ciąży i miała urodzić, jak się później okazało Jana Pawła II, wyszło na jaw, że ciąża jest zagrożona. Lekarz doradzał jej aborcję mówiąc, że nie przeżyje porodu i dziecko też. Emilia Wojtyłowa mimo to zdecydowała się urodzić i 18 maja 1920 roku przyszedł na świat Karol Wojtyła. – mówiła Milena Kindziuk.
 
Niektórzy próbowali na przestrzeni lat deprecjonować i podważać tę informacje jednak została ona w pełni sprawdzona. Autorka książki zaznacza, że potwierdzenie tej wiadomości znalazła w trzech źródłach. Pierwszym z nich jest relacja sąsiadki Wojtyłów z Wadowic i zarazem przyjaciół mamy Jana Pawła II. Została ona zamieszczona w książce wydanej na początku pontyfikatu papieża Polaka. Rozmowa z przyjaciółką została dodatkowo nagrana przez współautora książki R.A. Gajczaka. Co ciekawa ta wiadomość bardziej niż w naszym kraju została dostrzeżona we Włoszech. – Jakoś nie zostało to wówczas dostrzeżone w Polsce, chociaż to świadectwo stało się głośne w Italii, jak dowodzi książka włoska – mówi Kindziuk.
 
Drugim źródłem tej informacji jest wadowicki historyk Michał Siwiec-Cielebon. O całej sprawie dowiedział się on od akuszerki, która była obecna przy porodzie Karola Wojtyły.
- Od kard. Dziwisza (i nie tylko od niego) wiem, że podczas jednej  z pielgrzymek do Ojczyzny papież rozmawiał z tą akuszerką. Musiał więc znać tę historię. Ale nigdy się na ten temat nie wypowiadał – zdradziła autorka. Trzecim źródłem informacji jest książka wydana w 2012 roku we Włoszech pod tytułem „Dwie matki papieża”.
 
Ciekawym wątkiem w tej sprawie jest informacja, że Jan Paweł II wiedział o wszystkim od akuszerki jednak mimo to nie zajął oficjalnie żadnego stanowiska wobec tego faktu. Autorka książki poświęconej jego matce zna także nazwisko położnika, który sugerował aborcję. Podała jednak do wiadomości tylko nazwisko lekarza, który prowadził ciążę w dalszym etapie. Z racji tego, że ojciec Jana Pawła II był oficerem to prowadzącym był lekarz wojskowy dr Samuel Taub. Obecnie można tylko gdybać na temat odbioru takiej informacji przez papieża.
 
Co oczywiste nie ma żadnych wątpliwości co do tego jak Głowa Kościoła katolickiego postrzegała czyny aborcyjne. Papież wielokrotnie stawał po stronie nienarodzonych dzieci i stanowczo potępiał aborcję. Na przykład w encyklice Evangelium Vitae ogłoszonej na początku 1995 roku papież pisał o aborcji w ten sposób: „wśród wszystkich przestępstw przeciw życiu, jakie człowiek może popełnić, przerwanie ciąży ma cechy, które czynią z niego występek szczególnie poważny i godny potępienia. Sobór Watykański II określa je wraz z dzieciobójstwem jako ''okropne przestępstwa” (…) tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie wyobrazić: nie sposób uznać jej za napastnika, a tym bardziej za napastnika niesprawiedliwego! Jest ona słaba i bezbronna do tego stopnia, że jest pozbawiona nawet tej znikomej obrony, jaką stanowi dla nowo narodzonego dziecka jego błagalne kwilenie i płacz. Jest całkowicie powierzona trosce i opiece tej, która nosi ją w łonie. Ale czasem to właśnie ona, matka, podejmuje decyzję i domaga się zabójstwa tej istoty, a nawet sama je powoduje” – pisał Jan Paweł II.
 
Także podczas swoich wielu wystąpień poruszał tę kwestię nie pozostawiając wątpliwości co do absolutnego braku zgody na takie barbarzyńskie praktyki. Szczególnie dzisiaj, w setną rocznicę urodzin Jana Pawła II, temat aborcji jako ten, który mógł dotknąć go osobiście jest szczególny. Być może wyobrażenie sobie braku pontyfikatu Polaka i dobra jakie przyniósł wraz ze swoim życiem ten święty wzbudzi u zacietrzewionych zwolenników zabijania nienarodzonych dzieci refleksję i spowoduje kolejne cudy dotyczące przemian i nawróceń. Wiele z nich mamy okazje oglądać nawet, a może szczególnie, po śmierci świętego Jana Pawła II.
 
DZ
Źródło: TVP Info, gość.pl