Michał Krajski jest z wykształcenia historykiem filozofii i w swoich publikacjach śledzi rozwój idei, z których wiele ma źródła w starożytności. Karol Marks, twórca komunizmu, który żył w XIX w., także wiele czerpał z antycznych koncepcji. Nie każdy wie, ale napisał doktorat z filozofii, w którym zajmował się m.in. myślą Demokryta, twórcy koncepcji atomizmu, według której wszystko jest złożone z atomów. Sam Marks, co wynika z jego dysertacji, rozumiał jednak, co brzmi dość paradoksalnie, że starożytny filozof reprezentował coś, co w pewnym uproszczeniu można nazwać „spirytualistycznym materializmem”.

Demokryt mówił co prawda, że wszystko jest złożone z atomów, ale dodawał także, że nawet bogowie. Podobnie Tales z Miletu, jeden z pierwszych filozofów greckich, powiedział: „wszystko jest wodą”, ale uzupełniał to o myśl: „a woda jest pełna bogów”. Myślenie to wynikało z orfizmu, gnostyckiej religii starożytnych elit, które uważały, że materialny świat jest ułudą, a wybrani ludzi są bogami, którzy powinni sprawować władzę nad światem.

Podobnie materializm Marksa jest w pewien sposób pozorny, bo materia w jego ujęciu nie jest czymś fizykalnym, ale jest zasadą na wzór starożytnego „arche” – boskiego tworzywa. Marks przyjął materializm dialektyczny, w ramach którego głosił, że materia i historia rozwijają się przez sprzeczności, co przejął z kolei od innego starożytnego myśliciela i orfika – Heraklita z Efezu. Tak, jak on, Marks wierzył, że u podstaw wszystkiego leży wojna (w jego ujęciu nazywana „walką klas”), co doprowadziło do wywołania terroru na niespotykaną nigdy wcześniej skalę.

Sam komunizm jako idea polegająca na odrzuceniu własności prywatnej pojawił się najpierw w sekcie Pitagorasa, który poza tym, że był matematykiem, był też orfikiem, który uważał siebie za boga. Następnie była rozwijana u Platona, ucznia pitagorejczyków, a potem we wczesnochrześcijańskich sektach gnostyckich, heretyckich ruchach średniowiecznych i podczas protestanckiej reformacji. Michał Krajski pokazuje, że od samego początku była to idea religijna –odrzucając całkowicie naturalny porządek rzeczy, w którym potrzebujemy własności, aby się rozwijać, zakładała równość ludzi, choć najczęściej wybranych. Uderzenie we własność wiązało się zawsze z negowaniem wszelkiej hierarchii, porządku i w końcu państwa.

Komunizm w myśli Marksa miał przynieść ze sobą zanik państwa i „królestwo wolności”. Ta utopijna myśl, jak pokazuje to autor książki, była nawiązaniem do średniowiecznej herezji Joachima z Fiore. Ten mnich uważał, że historia dzieli się na trzy okresy, w którym ostatni jest właśnie okresem wolności. Ideę tę Marks przejął przez pośrednictwo Hegla, niemieckiego filozofa XIX-wiecznego, który był gnostykiem i różokrzyżowcem. Marks oparł na nim cały swój system, choć jak mówił, „postawił Hegla z głowy na nogi”. O ile jego mistrz nauczał wprost, że wszystko jest bogiem, o tyle on twierdził, że wszystko jest materią. Tym jednak co chyba najbardziej odkrywcze w książce Michała Krajskiego, to wniosek, że ostatecznie zmiana ta wcale nie była aż tak wielka, jakby się zdawało. Wspomniany satanista Aleister Crowley, mag i okultysta, sam nie wierzył w szatana jako osobowego ducha i przyznawał się do materializmu. Wynika to z tego, że od wieków ezoteryzm kroczy dwiema drogami: lewej i prawej ręki. Pierwsza z nich nie odwołuje się do duchów czy bogów, ale świata natury. Giordano Bruno, mag spalony na stosie w renesansie, który był przedstawicielem tej ścieżki, uznawał siebie jedynie za filozofa przyrody.

Książka „Okultystyczne korzenie rewolucji światowej” dowodzi, że materializm Marksa, jego historiozofia, myśl społeczna, filozoficzna i ekonomiczna były tylko pseudonaukową otoczką dla okultystycznych idei. Warto przeczytać tę publikację, aby zrozumieć, jak bardzo okultyści wpłynęli na kształt obecnego świata i jak dalej w nim działają. Książka do nabycia w wydawnictwie frondakliknij tutaj