Przypomnijmy co powiedział: "Obecnie dwaj przedstawiciele naszej władzy wybranej przez większość Polaków, uobecniają charyzmat dwóch ewangelistów, piszących słowami i czynami ewangelię Twojego Syna. Ewangelista Mateusz - premier Morawiecki - pochyla się nad egzystencją naszego narodu, by żyło się lepiej. Z kolei ewangelista Łukasz- profesor Szumowski - jest przedłużeniem czynów Jezusa, troszcząc się o nasze życie i zdrowie. Dziękujemy Boża Matko za ich posługę".

Po napisaniu artykułu na ten temat pt. „Biskup tańczy na linie” zacząłem się zastanawiać czy nie wrócić do tego tematu i nie zastanowić się, czy wypowiedź biskupa nie była liberalna i lewicową (masońska) prowokacją, czy ktoś go do tego nie zainspirował, czy on sam nie jest związany z jakimiś ciemnymi siłami. Ta wypowiedź jest przecież tak monstrualnie kompromitująca tak dla Kościoła jak i dla PiS-u, że trudno sobie wyobrazić, aby była udzielona w dobrej wierze.

Pisałem w poprzednim artykule o stosunku Szumowskiego do obywatelskiego projektu w kwestii aborcji.

Morawiecki głosi, że powinien być, ze względów taktycznych utrzymany istniejący stan i nic go nie obchodzi, że tysiące dzieci nienarodzonych morduje się w Polsce w majestacie prawa oraz to, ze dziesiątki tysięcy Polek dokonuje bezkarnie aborcji kilka kilometrów poza polskimi granicami.

Morawiecki, przypomnijmy konsultował się przed objęciem urządów w rządzie pisowskim z Lejb Fogelmanem i licznymi „duchownymi” kabalistycznej Chabad Lubawicz. Jeden z nich zareklamował Morawieckiego swoim braciom informując, że posyłał on swoje dzieci do żydowskiej, wyznaniowej szkoły.

Szumowskiego reklamuje się jako katolika. Mówi się o jego współpracy w młodości z Matką Teresą z Kalkuty i przynależności do Zakonu Maltańskiego. Gowin, którego protegowanym jest Szumowski też prezentuje się jako katolik tyle, że spod znaku „Tygodnika Powszechnego” i „Więzi”.

Niedawno na PCH24 ukazał się materiał o Zakonie Maltańskim. Oto jego fragment: „Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami wielkiego kryzysu w suwerennym Zakonie Maltańskim, który w różny sposób jest przedstawiany w mediach. Liberalny „The Tablet” donosi o „otwartej wojnie między kawalerami maltańskimi a Wielkim Mistrzem, który podjął decyzję o usunięciu starszego wpływowego rycerza – „liberalnego katolika” – Albrechta von Boeselagera. Watykan polecił zbadać sprawę specjalnej komisji. Edward Pentin – watykański  korespondent „National Catholic Register” sugeruje, że w zakonie toczy się walka o usunięcie wpływów masonerii".

W artykule tym też czytamy: "Trwający spór, który watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin opisał jako „bezprecedensowy” publicznie ujawniony został po decyzji Wielkiego Mistrza Matthew Festinga z 6 grudnia o zdymisjonowaniu Wielkiego Kanclerza (trzeciego w hierarchii zakonu urzędnika) Albrechta Freiherr von Boeselagera. Obarczono go odpowiedzialnością za dystrybucję środków antykoncepcyjnych za pośrednictwem współpracującej z zakonem agencji humanitarnej Malteser International".

Gdyby jednak tak Morawiecki jak i Szumowski byli w perspektywie katolickiej bez zarzutu to taka ich charakterystyka jakiej dokonał bp Długosz i tak miałaby znamiona propagandy politycznej i bluźnierstwa.

Jak inaczej potraktować stwierdzenie, że piszą oni słowami i czynami ewangelię Chrystusa (zamykając kościoły) czy stanowią „przedłużenie czynów Chrystusa”.

Chciałem więc napisać, że być może bp Długosz uległ manipulacji ze strony czynników liberalnych i lewicowych (masonerii), a tu czytam na portalu Radia Maryja: „po tych słowach (tej wypowiedzi bp Długosza – dop. S. K.) swój atak przypuściły lewicowo-liberalne media i organizacje”.

Z tekstu zamieszczonego na tym portalu wynikałoby, że wypowiedź bp. Długosza jest prawidłowa, a atakować ja mogą tylko liberałowie i lewacy.

Tekst zawiera bowiem wypowiedzi bp. Długosza stanowiące odparcie tych ataków.

Ksiądz Biskup powiedział mianowicie: „Pragnąłem jako katecheta, nie polityk, przypomnieć istotną prawdę, iż wszystkie wydarzenia Starego i Nowego Testamentu objawiają się w życiu każdego z nas. Dziś my przejmujemy postawy oraz zachowania bohaterów biblijnych i na kanwie naszego życia Pan Bóg pisze historię zbawienia. (...) I my także jesteśmy bohaterami biblijnymi w zależności od tego jak odbieramy Słowo Boże i realizujemy je w życiu, możemy być pozytywnymi bohaterami, jak było w przypadku wielu bohaterów biblijnych, a także negatywnie odbierać doświadczenia związane z misją, jaką daje nam Jezus Chrystus”.

Pozostaje otwarte pytanie dlaczego bp Długosz przyrównał Morawieckiego i Szumowskiego właśnie do dwóch ewangelistów i to właśnie do Mateusza i Łukasza?

Czy dlatego, że Morawiecki i Szumowski też piszą ewangelię, tyle że nową?

A może z innego powodu?

Morawiecki ma coś wspólnego ze św. Mateuszem. Św. Mateusz był przed spotkaniem Chrystusa pogardzanym przez Żydów celnikiem, który ściągał podatki dla Rzymian.

Św. Łukasz z zawodu był lekarzem.

Czy coś więcej łączy tych polityków z ewangelistami?

Stanisław Krajski