Od kilku dni do kontroli w krakowskich autobusach MPK ruszyli inspektorzy wraz z policjantami. W ciągu ostatnich trzech dni doszło do 120 interwencji spowodowanych brakiem zakrycia ust i nosa. Jak przyznają kontrolerzy, praktycznie w każdym pojeździe niestety znalazł się ktoś, kto nie zakrywał ust i nosa. Na razie kończy się na upomnieniach. Póki co, interwencje kończą się upomnieniami jednak to może się szybko zmienić. - Tak naprawdę to jest decyzja policjantów, którzy są na miejscu i to oni decydują o tym, w jaki sposób będą wyciągać konsekwencje. Wcale nie jest powiedziane, że dzisiaj bądź jutro tych mandatów nie będzie. To jest decyzja funkcjonariuszy i oni decydują tym, jak zakończyć daną interwencję" - mówi Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

Kontrole będą przeprowadzana także między innymi w galeriach handlowych. Policjanci będą zwracać baczną uwagę czy osoby przebywające w placówkach handlowych, usługowych lub na targach stosują się do obostrzeń związanych z zakrywaniem ust i nosa. Ponadto funkcjonariusze  mają przypominać właścicielom obiektów handlowych, że również oni bądź inni członkowie personelu, powinni zwracać uwagę klientom nieprzestrzegającym przepisów.

Kary za brak zastosowania się do przepisów mogą drogo kosztować. Policja przypomina, że osobę nienoszącą maseczki może ukarać mandatem do 500 złotych. W rażących przypadkach może skierować sprawę do sanepidu, który może nałożyć karę nawet do 30 tysięcy złotych. Takim przypadkiem może być też zbytnia awantura podczas kontroli. Z noszenia maseczki zwolnione są osoby chore między innymi na astmę oraz kobiety w ciąży. W przypadku rażącego łamania nakazu zakrywania ust i nosa policjanci mogą skierować sprawę do sanepidu.

Zgodnie z przepisami usta i nos należy zakrywać w miejscach, gdzie nie jest możliwe zachowanie dwóch metrów odległości od innych osób. Poza środkami komunikacji miejskiej takimi jak autobusy, tramwaje, pociągi czy metro maseczki należy nosić także obowiązkowo w samochodzie osobowym, jeśli jedziesz z kimś, z kim nie mieszkasz na co dzień, w sklepie, banku, na targu i na poczcie, w kinie i teatrze, u lekarza, w przychodni, w szpitalu, salonie masażu i tatuażu, w kościele, w szkole, na uczelni, w urzędzie (jeśli idziesz załatwić jakąś sprawę do urzędu) i innych budynkach użyteczności publicznej.

Tylko do końca maja czyli półtora miesiące od wprowadzenia obowiązku chodzenia w maseczce w przestrzeni publicznej na łamiących ten nakaz nałożono ponad 13 tys. mandatów i skierowano blisko 4,9 tys. wniosków o ukaranie do sądu. W blisko 40 tys. przypadków wystarczyło pouczenie. Tej sprawie przyjrzało się biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. W specjalnym komunikacie napisano, że „Rzecznik nie kwestionuje skuteczności powszechnego stosowania maseczek jako środka ograniczającego rozprzestrzenianie się wirusa (…) Podkreśla jednak, że nakaz zakrywania ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych wydano z naruszeniem zasad tworzenia prawa. Zgodnie z konstytucją powinna to bowiem przewidywać ustawa, a nie rozporządzenie rządu. RPO zwrócił się do premiera o naprawienie tego uchybienia”.

Aktualny bilans pandemii SARS-CoV-2 w Polsce to 33 119 zakażeń i 1 412 ofiar śmiertelnych. Dzisiaj ministerstwo zdrowia poinformowano o 298 nowych przypadkach zakażenia i kolejnych 16 zgonach w naszym kraju. Natomiast na całym świecie natomiast liczba chorych na COVID-19 przekroczyła 8,7 mln.

O rozluźnieniu w społeczeństwie mówił często minister zdrowia Łukasz Szumowski, który za każdym razem apelował do Polaków o stosowanie się do zaleceń. Czas pokaże czy kontrole i masowe upomnienia jakich udzielają funkcjonariusze przyniosą efekty.

DZ

Źródło: RMF FM, Radio Kraków