Serię tego, co można określić jako „wycieranie gęby Żydem” rozpoczęła aktorka Cielecka. Jej kuriozalne stwierdzenie, że jadąc warszawskim tramwajem czuła się jak dziecko z getta, przejdzie do annałów bezbrzeżnej pogardy i głupoty. Utożsamiała się z nieszczęściem owego dziecka wyłącznie dlatego, że nie podoba się jej obecna władza, toteż bez zastanowienia wytarła sobie nim gębę. Nie wpadło jej do głowy, że tym samym naruszyła godność i pamięć tamtych biednych, zaszczutych dzieci. Zadziwiający fanatyzm, dla jakiego nie ma żadnych świętości.

W kolejce do wycierania sobie gęby Żydem ustawił się Leszek Balcerowicz, stwierdzając, że Polacy pod wpływem kłamliwej propagandy identyfikują się z rządzącymi, bo ci chronią ich przed uchodźcami i oczywiście Żydami. Długo szukać w naszych realiach politycznych potwierdzenia tego osądu w części dotyczącej Żydów. Ale że sformułowanie o ich prześladowaniach dobrze się sprzedaje, nawet jeśli takowych prześladowań zero, więc dlaczego sobie nie ulżyć, tym bardziej, gdy cierpi się na deficyt sensownych argumentów do walki z przeciwnikiem.

Swoje trzy grosze do tego kotła dołożyła córka byłego premiera, Katarzyna Tusk, pisząc o LGBT. „…Kiedyś ktoś powiedział „Niemcy bez Żydów”, dziś ktoś mówi „Polska wolna od LGBT”. Jeśli udajesz że nie widzisz podobieństwa, jeśli wydaje ci się, że to pierwsze jest dopuszczalne a to drugie ma jakieś moralne wytłumaczenie, to usiądź proszę w fotelu i przemyśl to raz jeszcze…”

Cóż, usiadłam grzecznie w fotelu, szukając odpowiedzi na jej pytanie czy udaję, że nie widzę podobieństwa między sytuacją Żydów w hitlerowskich Niemczech a LGBT w Polsce. Nie widzę! Ba, uważam to porównanie za wręcz skrajnie szokujące.

Wróćmy jednak do fragmentu „dziś ktoś mówi „Polska wolna od LGBT”. Hm, znane jest nawet nazwisko owego ktosia. To facet związany z opozycją, który wymalował tablice z podobnym napisem, z tym że była tam nie Polska, a konkretna miejscowość. Po czym ustawił swoje dzieło obok tablicy z nazwą onej że miejscowości, sfotografował to i puścił w świat, jako dzieło tubylców. Prowokacja ta przeszła w opozycyjnych mediach niemal bez echa. Ot, ktoś tam coś pisnął, ktoś zaprzeczył. W sumie nie było sprawy, jednak smród się rozszedł. Bo i o to chodziło. Dzięki temu łkania i jęki wydawane na forum unijnym przez europosła Biedronia udającego męczennika, którego w kraju prześladują za jego inklinacje seksualne, mogły zyskać szerszy poklask. Porównać jego i jemu podobnych gówniarskie wygłupy z dramatem Żydów w III Rzeszy może tylko ktoś kto jest totalnym nieukiem lub – co też wydaje się prawdopodobne - neguje fakty dotyczących sytuacji tamtych ludzi, neguje ich męczeństwo,  sprowadzając je do jakichś wygibasów o mało poważnej wadze, czyli poniekąd temu męczeństwu zaprzecza.

Podobne wnioski nasuwają się i po analizie wypowiedzi aktorki, jadącej tramwajem w mieście, które było świadkiem dramatu zapędzonych do getta dzieci. Komu chciała dopiec? Warszawiakom? Pamięci ofiar?

Już się nawet nie chce komentować słów Balcerowicza, który bez śladu żenady wytarł sobie gębę Żydem sugerując, że uważani są u nas za wrogich intruzów. Tylko czy umiałby to udowodnić? Chyba, że zwróci się do speców od przerabiania historii, panów Grossa i Grabowskiego, za wszelką cenę usiłujących wmówić światu, że to nasi rodacy, a nie Niemcy byli głównymi sprawcami mordu na Żydach i że Polskę współczesną przeżera antysemityzm. W dodatku udają historyków, czyli ludzi, których naczelną dewizą winna być prawda, nie zaś fakty wyssane z palucha.

Wypowiedzi zacytowanych tu osób łączy to, że przywołując los Żydów dla celów porównania z błahymi aktualnymi wydarzeniami, tym samym lekceważą okrucieństwo jakie Hitler im zgotował. Wedle przyjętych kryteriów takie podejście określa się jako antysemityzm.

Na zakończenie uwaga Rzecznika Praw Obywatelskich, pana Bodnara, odnosząca się jak zwykle do wystąpień prawicy. „Takie słowa przekładają się na nienawiść, na czyny nienawistne.” Czyżby tym razem miał jednak na myśli osoby podobne do wymienionych?

Zuzanna Śliwa