Na lewicowym portalu „Krytyka Polityczna” ukazał się artykuł „Ewolucyjna lewica Hołowni” autorstwa Kingi Dunin. Zdaniem lewicowej publicystki, która przy okazji nawołuje do głosowania na Trzaskowskiego („albo postawimy na Trzaskowskiego, albo pojedziemy na wakacje i zostaniemy z ręką w nocniku”), nadzieją na nadanie Polakom nowej lewicowej tożsamości może być Szymon Hołownia.

Według lewicowej publicystki „wszyscy w tej kampanii pod pewnymi względami są/byli lewicowi (pomijając Konfederację) w kwestiach socjalnych. Hołownia jest jednak lewicowy w sposób nowocześniejszy – bardzo proekologiczny, życzliwy imigrantom, autentycznie zainteresowany prawami zwierząt, nie używa w nadmiarze języka nacjonalistycznego, proeuropejski, gotów zająć się wykluczonymi… Jest w tym bardziej wiarygodny niż PO. I dużo ostrzej wypowiada się w sprawie rozdziału Kościoła od państwa, chyba nawet Biedroń nie potrafił tak ostro o tym mówić”.

Jak można się dowiedzieć z artykułu na lewicowym portalu, kandydatura Hołowni spotkała się z niechęcią też tych lewicowców, którzy poparli Trzaskowskiego, choć Hołownia „dziś deklaruje dokładnie to samo, co Trzaskowski – związki partnerskie, kompromis aborcyjny – na którego zagłosowało tak wiele feministek, mimo że sprawa liberalizacji prawa aborcyjnego podobno jest dla nich zasadnicza. Jasne, wierzymy, że tak naprawdę Trzaskowski to obyczajowy liberał, no, ale jeśli ma wygrać…”.

Dla lewicowej publicystki, która w drugiej turze popiera Trzaskowskiego, to Hołownia jest nadzieją dla lewicy - „u Hołowni widzimy, jak w jego światopoglądzie coś się rusza i jeśli mówi, że w jakichś kwestiach zmienił zdanie, to jest dość wiarygodny. Można odnieść wrażenie, że dokonuje się w nim autentyczna przemiana. Bardziej niż inni może dać przykład i towarzyszyć podobnym sobie, inspirować. Takiej pracy nad świadomością społeczną nie zapewni nikt, w tym najsłuszniejsza lewica, która ma to dawno przerobione. Ani ktoś, dla kogo nie jest to temat istotny politycznie. Dlaczego Hołownia może być wiarygodny? Bo od lat celebruje swój światopogląd, każdy jego niuans. Próbuje zdefiniować dla siebie swój katolicyzm poza oklepanym językiem Kościoła, nawrócił się na weganizm”.

Lewicowa publicystka uważa, że Hołownia się na lewicowość nawrócił, o czym ma świadczyć jego oparcie dla związków partnerskich, pigułek aborcyjnych, oraz wrażliwość na los gejów. W opinii lewicowej publicystki w Hołowni „czasem wręcz widać, jak stare walczy w nim z nowym, wygląda, jakby docierały do niego nowe informacje, i jakoś je w głowie przetwarza”.

Lewicowa publicystka wierzy, że Hołownia „z czasem mógłby wpaść na pomysł, że co prawda małżeństwa nie, ale w wypadku par jednopłciowych wychowujących biologiczne dziecko jednego z partnerów można w drodze wyjątku dopuścić adopcję, tylko trzeba ją jakoś inaczej nazwać”.

W opinii lewicowej publicystki „mamy już dużo bardziej liberalnie myślące młode pokolenie” i „Hołownia, który znalazł wyborców również w małych miejscowościach, [...] byłby dobry do przyspieszenia obyczajowej zmiany w sposób, powiedzmy, ewolucyjny wśród bardziej konserwatywnych odłamów polskiego społeczeństwa”.

Zdaniem lewicowej publicystki, by nie dopuścić „żeby rządził PiS w koalicji z Konfederacją” „lewica nie powinna Hołowni źle życzyć ani hejtować go ponad miarę. [...] Hołownia stał się realnym graczem. Warto za to poważne przemyśleć, co takiego w jego propozycji zapewniło mu całkiem spore poparcie i dzięki czemu przejął część lewicowego i potencjalnie lewicowego elektoratu. Bo jeśli nawet obiecany przez niego ruch społeczny okaże się efemerydą, to pozostaje jego elektora”.

Jan Bodakowski