Znamienne w całym procesie jest, że odwołanie następuje do grup mniej licznych. W Stanach Zjednoczonych liczba osób o ciemnej skórze oscyluje w granicach dziesięciu procent społeczeństwa. Z kolei homoseksualiści stanowią, wedle różnych danych, do dwóch procent. Dla wprowadzenia zmian głos dziś podejmują osoby związane z na przykład Instytutem Kirwana na Rzecz Studiów Rasy i Etniczności Uniwersytetu Ohio w osobie profesora Darricka Hamiltona. Obok nich projekt zmian na fazie protestów o wyzwolenie czarnoskórych podnoszą Dedrick Asante-Muhammad, dyrektor Bridging the Divide. Wtóruje mu Chuck Collins i Omar Ocampo z programu Nierówności i Wspólnych Dóbr. Wsparcie oferuje tutaj NCRC.

Jednym z elementów wprowadzania zmian jest język o "podziałach". Dla uzyskania wolności ludzie potrzebują przede wszystkich likwidowania zapisów odnoszących się do czynników bez obiektywnego wpływu na ich zdolność kredytową, czy przymioty fizyczne. Zarówno zapiski o kolorze skóry, czy włosów, czy na przykładzie o posiadanym wzrośnie w ustawach nie mają miejsca bytu. Tak również się dzieje. Odwołania się wprost do braku zatrudniania osób o określonej rasie brak w Polsce, a także na Zachodzie. Tym samym rozwiązanie stanowi likwidowanie barier, aby każdy bez względu na swoje walory fizyczne miał szanse na założenie firmy oraz zatrudnienie innych. Faworyzowanie kogoś ze względu na cechy fizyczne jest dawaniem przywilejów. Takie jednak również trafiają postulatów również do polskich wyborów (u nas ściśle - jako parytety). Wprowadzanie przywilejów utrudnia zaistnienie komuś ze względu na pracowitość.

Takie aspekty nie mają jednak odzwierciedlenia w ostatnim opracowaniu „Biała supremacja jest przedistniejącym warunkiem” cytowanych autorów. Twierdzą oni, że ze względu na rasę następuje podział majętności. Pomijają, że indywidualne decyzje mają wpływ na sytuację, w jakiej się ktoś znajduje.

Dla cytowanych wyżej osób dowodem na rasistowską ekonomię jest fakt bogacenia się ludzi bogatych. Czarnoskórzy Amerykanie mają w Stanach Zjednoczonych cztery miliardy sześćset osiemdziesiąt trylionów majątku, co stanowi trzy czwarte majętności wszystkich miliarderów ze Stanów Zjednoczonych. Za problem uważają, że między 18 marca a 11 czerwca 2020 ich kapitał powiększył się o sześćset trzydzieści siedem miliardów, czyli tyle, co trzynaście procent majątku osób o czarnej karnacji skóry. Siedemnaście milionów czarnych mieszkańców USA posiada w swych domach łącznie tyle, co dwunastu najbogatszych miliarderów, czyli dziewięćset dwadzieścia jeden miliardów. Tym samym za problem uznają, że statystycznie jedna czarnoskóra rodzina ma ponad pięćdziesiąt cztery tysiące dolarów w majętnościach (na polskie około dwieście szesnaście tysięcy złotych).

Z tego względu odpowiedzią na problem jest program ośmiu kroków. Wprowadza on w pierwszym założeniu zwiększenie danych o kolorze skóry. Zbieranie danych etnicznych pozwoli planistom na dostosowaniem pomocy ekonomicznej dla sektorów w celu zmian przepływu środków. Nie ma więc tutaj znaczenia stan firmy, czy znaczenie dla gospodarki, ale etniczność zatrudnionych lub ich szefów. Proponowany jest mechanizm RWA, czyli sprawdzanie stanu bogactwa rasowego, czy tak zwana po socjalistycznemu stymulacja gospodarki nie powoduje zwiększenia rasowego podziału.

Następnym krokiem jest utworzenie gwarantowanej płacy. Czyli ze względu na kolor skóry ktoś otrzymuje pieniądze na koszt innych podatników. Wstępne założenia mówią, że jest to system ratunkowy. Kolejny element stanowią… banki pocztowe, bo państwowa poczta jest dla pomysłodawców, czyli Collinsa z kolegami, ratunkiem przed „drapieżnymi pożyczkami”. Zwłaszcza, że brak posiadania kont bankowych przez czterdzieści siedem osób czarnoskórych i czterdzieści siedem procent Latynosów stanowi tutaj dla pomysłodawców zmian problem do rozwiązania.

Następny etap stanowi opieka zdrowotna na koszt pracodawcy. Do tego dochodzi przeniesie praw własności do państwowych mieszkań i domów na osoby je wynajmujące, a także określenie płacy minimalnej, aby prowadziła do „przemiany ku zielonej ekonomii”. Ostatni element stanowią „becikowe” i odpowiednik naszego programu „500+” na dzieci.

Jacek  Skrzypacz