Donald Trump zapowiedział wycofanie się USA z WHO ze względu na to, że epidemia koronawirusa pokazała według niego, iż Światowa Organizacja Zdrowia jest pod kontrolą Chin. Proces ten może potrwać co najmniej rok i nie jest pewne, czy się dokona. Rywal Trumpa w wyborach prezydenckich Joe Biden powiedział bowiem, że zmieni tę decyzję, jeśli wygra wybory.

Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, potępił „brak przywództwa” w walce z pandemią koronawirusa i wysunął emocjonalny apel o globalną jedność, ponieważ w wielu krajach ma następować wzrost zachorowań.
Tedros Adhanom Ghebreyesus w namiętnym przemówieniu w Genewie w czwartek powiedział „Moi przyjaciele, nie popełnijcie błędu: największym zagrożeniem, przed którym teraz stoimy, nie jest sam wirus”. Dodał też: „Raczej jest to brak przywództwa i solidarności na poziomie globalnym i krajowym”.
Jego interwencja jest postrzegana jako atak na prezydenta USA Donalda Trumpa, który prowadzi publiczną bitwę przeciwko WHO. CNN podkreśla jednak, że nie zdołał stłumić wybuchu Covid-19 w swoim kraju.
Tedros, drżącym głosem podczas przemówienia, mówił: „To tragedia, która zmusza nas do pożegnania wielu naszych przyjaciół, utraty wielu istnień ludzkich. Nie możemy pokonać tej pandemii jako podzielony świat”.

Tedros wystąpił zaledwie kilka dni po formalnym zgłoszeniu przez Trumpa wycofania się z WHO. Koronawirus nie był jednak pierwszą okazją do oskarżenia WHO o brak bezstronności. Już wcześniej zarzucano tej organizacji, że wokół różnych chorób

Komisja Zdrowia Parlamentu Europejskiego w 2010 r. jednogłośnie przyjęła rezolucję wzywającą do przeprowadzenia dochodzenia w związku z tym, że WHO niepotrzebnie ogłosiła pandemię świńskiej grypy (H1N1) w 2009 r. Poskutkowało to olbrzymimi kosztami dla państw, które m.in. za setki milionów euro kupowały szczepionki opracowane w błyskawicznym czasie. Tymczasem okazało się, że nie były one w ogóle potrzebne. Wzbogaciły się na tym jednak znacznie koncerny farmaceutyczne. Dr Wolfgang Wodarg, były członek SPD niemieckiego Bundestagu i ówczesny przewodniczący Komisji Zdrowia PACE (Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy), lekarz i epidemiolog, specjalista chorób płuc i medycyny środowiskowej, określił działanie WHO jako „jeden z największych skandali stulecia związanych z medycyną”.

Donald Trump zawiesił finansowanie dla WHO po tym, jak wyszło na jaw, że organizacja ta manipulowała informacjami na temat Chin i koronawirusa. Od początku ukrywała m.in., że Chiny z opóźnieniem poinformowały o pojawieniu się koronawirusa w tym kraju i fałszywie zapewniała, że współpraca z Państwem Środka przebiega wzorowo. Komentatorzy zwrócili uwagę, że WHO jest zależna od Chin finansowo i pozostaje pod silnym wpływem komunistów z Pekinu.

Amerykańskie czasopismo Foreign Policy donosiło: „Pekin od początku odniósł sukces w kierowaniu Światową Organizacją Zdrowia (WHO), która zarówno otrzymuje fundusze z Chin, jak i jest zależna od reżimu partii komunistycznej na wielu poziomach. Międzynarodowi eksperci nie uzyskali dostępu do kraju, dopóki dyrektor generalny Tedros Adhanom nie odwiedził prezydenta Xi Jinpinga pod koniec stycznia. Wcześniej WHO bezkrytycznie powtarzała informacje od chińskich władz, ignorując ostrzeżenia od tajwańskich lekarzy – niereprezentowanych w WHO, która jest organem Narodów Zjednoczonych – i niechętnie ogłaszały stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, zaprzeczając po spotkaniu w styczniu, że była taka potrzeba”.

WHO jako organ ONZ włączał się też m.in. w promocję antykoncepcji i aborcji na świecie. Jest to organizacja głęboko skompromitowana, zależna nie tylko od Chin, ale też lobby farmaceutycznego. Należało by ja głęboko przebudować, aby wypełniała właściwie swoje zadanie, jako organizacji koordynującej działania medyczne świecie i ostrzegającej przed zagrożeniami.