Lewica i liberałowie nie przypadkowo swoich przeciwników nazywają Gomułką, a nie Bierutem, bo to od czasu Gomułki w PRL ograniczało się uprzywilejowanie Żydów w PZPR, a za Bieruta dominacja Żydów w partii była niezachwiana.

 

Z dzisiejszej perspektywy ciekawa jest kwestia partyjnych krytyków uprzywilejowania Żydów w PRL i PZPR, którzy zostali opisani na łamach wydanego przez IPN zbioru artykułów naukowych „Marzec i po Marcu. Wpływ kryzysu Marca '68 na środowiska naukowe i kulturę Polski ludowej".

 

W artykule „Nie tylko Dziady... „Pomarcowe" impresje teatralno-polityczne" Daniel Przastek opisał postać znienawidzonego (przez liberalne i lewicowe środowiska wywodzące się z żydokomuny) Ryszarda Filipskiego. Jego teatr eReF działał od 1966 do 1981 roku i był niezwykle popularny wśród widzów – teatr dał 5385 spektakli w całej Polsce dla 1.250.000 widzów. W swoim teatrze Filipski wystawiał gównie monodramy i nie ukrywał swojego powinowactwa ideowego ze środowiskiem moczarowców czy narodowych komunistów.

 

Ryszard Filipski był działaczem PZPR i krytykiem KOR. Był oskarżany przez filosemitów z partii i opozycji o nacjonalizm, ksenofobie, rasizm, a zwłaszcza o antysemityzm. W swojej twórczości artystycznej kierował się politycznymi motywami. Chciał kreować bohaterów wywodzących się z tradycji lewicy patriotycznej, budować świadomość narodową i kształtować patriotyzm, krytykował odrzucenie tradycji w kulturze. Odrzucał kulturę, która zatraciła związek z realnymi problemami. Walczył z kosmopolityzmem, antypolonizmem, relatywizmem, ucieczką od polityki i problemów.

 

Dla Filipskiego teatr miał być formą edukacji politycznej. Krytycy Filipskiego zarzucali anty niemieckość jego sztukom „Raport z Monachium" i „Timeo danaos. Rzecz o Polakach i Niemcach", antysemityzm sztuce „Ja i mój brat". Filipski w sztuce „Ciuchy historii" krytykował antypolonizm.

 

Na łamach publikacji IPN Przemysław Gasztold w artykule „Nadgorliwość »marcowego« propagandzisty. Zawiłe losy Ryszarda Gontarza" opisał inną postać partyjniaka znienawidzonego przez towarzyszy o żydowskich korzeniach.

 

Szansą na karierę ogólnokrajową dla prowincjonalnego dziennikarza Ryszarda Gontarza była anty żydowska kampania w marcu 1968. Gontarz za młodu był od 1948 do 1949 funkcjonariuszem UB, z bezpieki wywalono za zatajenie związków z polskimi patriotami i kłamstwa w formularzu aplikacyjnym do służby.

 

Od 1953 roku Gontarz rozpoczął karierę w prasie. Pisywał w „Głosie koszalińskim", „Chłopskich drogach", „Gazecie Poznańskiej", „Sztandarze młodych", „Światowidzie". Jego publicystykę charakteryzowała walka z katolicyzmem.

 

W Warszawie zaprzyjaźnił się z funkcjonariuszami wywiadu PRL. W 1962 przeszedł nawet szkolenie, ale nie został przyjęty do służby z powodu kłamstw na swój temat – kreował swój nieprawdziwy wizerunek jako osoby ze znajomościami. Od 1961 traktowany był jako tajny współpracownik wywiadu. Choć brał kasę, to był kiepskim agentem, co było powodem zerwania z nim kontaktów przez wywiad w 1967 roku. Przedsiębiorczość Gontarza przejawiała się w tym, że utrzymywał znajomość z wieloma funkcjonariuszami MSW i wykorzystywał ich, by mu coś załatwiali.

 

Ryszard Gontarz zdobył ogólnopolską sławę w marcu 1968 swoimi tekstami o spisku syjonistów. Według niego Żydzi byli inspiratorami studenckich protestów. Gontarz atakował Pawła Jasienicę za walkę w oddziałach Łupaszki.

 

Gontarz był autorem scenariusza do filmu dokumentalnego „Sprawiedliwi" o polskiej pomocy Żydom. Twierdził, że Polacy masowo pomagali Żydom podczas II wojny światowej, gdy Żydzi z zachodu olewali holocaust. Motyw ten poruszył też w pracy „Samotni wśród braci".

 

Gontarza partia szybko spacyfikowała. Stało się tak, bo „antysemicka nagonka szybko jednak wymknęła się spod kontroli aparatu partyjnego. Działacze średniego i niższego szczebla, ośmieleni dotychczasową skalą kampanii, coraz bardziej domagali się daleko idących czystek. Gomułka zdawał sobie sprawę, że nie panuje nad sytuacją i próbował reagować na żywiołowe rozliczanie ''syjonistów''. Jego zalecenia i upomnienia nie uspakajały jednak gorącej atmosfery". 24 czerwca 1968 roku cenzura kategorycznie zabroniła „eksponowania i nagromadzenia publikacji na tematy syjonizmu".

 

Pomimo poleceń władz centralnych PRL Gontarz pod koniec 1968 roku podczas prelekcji dla funkcjonariuszy MSW dalej informował o syjonistycznym spisku i atakował Gomułkę i Zenona Kliszkę za tolerowanie syjonistów. Opinie Gontarza podobały się funkcjonariuszom sprawę wewnętrznych, za co Gomułka zrobił czystki w MSW.

 

Za krytykowanie Żydów władze PRL zakazały publikacji artykułów Gontarza (nawet tych pisanych pod pseudonimem – zakaz ten ignorował Kazimierz Kąkol naczelny „Prawa i Życia"), odebrały mu paszport, wyrzuciły z PZPR. Równocześnie Gontarz był atakowany przez Radio Wolna Europa.

 

Po obaleniu Gomułki, Gierek kontynuował walkę z partyjniakami krytycznymi wobec Żydów, oczyścił MSW z moczarowców. Środowisko krytycznej wobec Żydów lewicy patriotycznej liczyło około 300 osób. Przedstawiciele tego środowiska (w tym i Filipski) krytykowali politykę Gierka – Gontarz zapowiadał nawet, że w wyniku afer Gierek stracił władze. Na Gontarza donosił między innymi Józef Kossecki.

 

W 1977 roku Gontarz był inicjatorem „Listu 2000" (w którego poparcie wrobił Filipskiego i Porębę). W liście tym krytykował KOR (uznając tę opozycyjną grupę za niepolską, reprezentująca kosmopolityzm, wywodzącą się z szeregów stalinistów), Gierka za niewyciągnięcie wniosków z Grudnia 1970, PRL za korupcje i nepotyzm, notabli z PZPR za nielegalne przejmowanie mienia społecznego. Zdaniem Gontarza wszystkie te patologie miały doprowadzić do buntu społecznego. W swoim manifeście Gontarz proponował demokratyzacje życia społecznego i politycznego, powstanie niezależnych związków zawodowych, weryfikacje kadry rządzącej, wprowadzenie prawa do krytyki.

 

W 1980 roku Gontarz wrócił do życia politycznego z „Klubem Partyjnej Inteligencji Twórczej – Warszawa 80". Podczas prelekcji w klubie krytykował Solidarność i Żydów, promował marksizm. W 1981 Gontarz wspierał powstanie Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald, współtworzył z Filipskim film „Zamach" i pisał monodramy (które cenzura zakazywała wystawiać, oceniając je jako antysemickie), utrzymywał znajomość z Albinem Siwakiem, tworzył tygodnik „Rzeczywistość" (w ramach klubów tego pisma publicznie krytykowano i Solidarność i Jaruzelskiego).

 

Związane z pismem „Rzeczywistość" Stowarzyszenie Kulturalne Wiedzy Społeczno Politycznej Rzeczywistość planowało się przekształcić w partię polityczną, aktywnie infiltrując spotkania PZPR. Krytykowali pobłażliwość władz dla opozycji, centryzm w PZPR, który miał doprowadzić do sojuszu z KOR (te zapowiedzi spełniły się w 1989 roku przy Okrągłym Stole). SKWSP Rzeczywistość krytykowało liberalizacje systemu, wprowadzanie elementów kapitalizmu, odejście od założeń ustrojowych marksizmu. Trzeźwość w ocenie Żydów łączyli z utopijnym anty kapitalizmem, który był odmienny od chińskiej drogi, który z komunistycznych Chin uczynił potęgę gospodarczą. Uznawali, że interes komunizmu to interes narodu.

 

SKWSP Rzeczywistość było tak bezczelne, że w 1982 organizowali konferencje prasowe dla zagranicznych dziennikarzy, podczas której krytykowali ekipę Jaruzelskiego i nie wykluczali założenia swojej partii. Gontarz miał kontakty z dyplomatami ZSRR, Libii, Syrii, Bułgarii, Węgier. Dysponował też bardzo dużymi środkami niewiadomego dla MSW). Za fikanie Jaruzelski zlikwidował SKWSP Rzeczywistość 29 grudnia 1982 roku.

 

Ostatnią ważną aktywnością Gontarza była publikacja pod pseudonimem Jerzy Brochocki publikacji „Rewolta Marcowa — narodziny, życie i śmierć PRL".

Jan Bodakowski