Głównym celem rezolucji miało być omówienie następstw pandemii COVID-19 oraz przedstawienie kroków, jakie Unia Europejska powinna podjąć w celu złagodzenia konsekwencji rozprzestrzenienia się wirusa. Obok niebudzących wątpliwości kwestii dotyczących ochrony zdrowia, w dokumencie znalazły się również ideologiczne postulaty. Zdaniem parlamentarzystów, kryzys zdrowotny, jakim jest epidemia, „negatywnie wpłynął na dostęp do usług w zakresie praw i zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego" oraz „naraził kobiety i osoby LGBT+ na podwyższone ryzyko przemocy i dyskryminacji" (pkt W).  Środowiska lewicowe od lat wykorzystują termin „prawa i zdrowie reprodukcyjne i seksualne" do promowania nieograniczonej możliwości uśmiercania nienarodzonych dzieci oraz wulgarnej edukacji seksualnej. Co istotne, państwa nigdy nie zgodziły się również na stworzenie osobnej kategorii „praw seksualnych", którą w nieuprawniony sposób posługują się radykalne grupy.


W rezolucji europosłowie wzywają państwa członkowskie UE „do promowania i zapewniania dostępu do usług w zakresie „praw seksualnych i reprodukcyjnych", w tym „dostępu do środków antykoncepcyjnych i prawa do bezpiecznej aborcji". Podkreślono to, mimo iż w obowiązującym prawie międzynarodowym nie istnieje koncepcja „prawa do aborcji". Przeciwnie, szereg traktatów mających na celu ochronę praw człowieka gwarantuje każdemu ochronę „prawa do życia". Zdaniem Parlamentu Europejskiego, dostęp do antykoncepcji, w tym do środków wczesnoporonnych, oraz do zabójstwa prenatalnego, powinny być uznane jako podstawowe usług opieki zdrowotnej, które mają być utrzymane w przypadku kryzysu (pkt 25). PE stawia w ten sposób uśmiercenie dziecka nienarodzonego na równi z podstawowymi świadczeniami medycznymi ratującymi zdrowie i życie. Z tych przyczyn, postanowienia rezolucji mogą być interpretowane jako próba wymuszenia na państwach członkowskich zmiany ich ustawodawstw regulujących obrót środkami antykoncepcyjnymi i produktami o działaniu poronnym.


Co więcej, w rezolucji skrytykowano państwa, które nie zagwarantowały dostępu do zabójstwa prenatalnego w czasie epidemii. Stwierdzono przy tym, że odmowa zapewnienia „usług w zakresie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego", w tym „do bezpiecznej i legalnej aborcji stanowi formę przemocy wobec kobiet i dziewcząt" (pkt 26). W tym samym punkcie europosłowie zachęcają państwa unijne do umożliwienia dostępu do aborcji farmakologicznej.


„Chociaż kwestia stanowienia prawa dotyczącego dopuszczalności aborcji należy wyłącznie do kompetencji państw unijnych, parlamentarzyści w przyjętym dokumencie wzywają kraje członkowskie do  «zagwarantowania kobietom łatwego dostępu do usług planowania rodziny», do których zalicza się dostęp do «nowoczesnych metod antykoncepcji oraz bezpiecznej i legalnej aborcji», co podkreślono w punkcie 26. Opiekuńczy język tekstu ma na celu stworzenie pozytywnego obrazu aborcji i odwrócenie uwagi od jej negatywnych i nieodłącznych skutków. To kolejny raz kiedy europosłowie próbują wpływać na decyzje państw unijnych w dziedzinie leżącej poza kompetencjami Unii Europejskiej. Formułowane przez Parlament Europejski postulaty w tej kwestii sprzeciwiają się również postanowieniom międzynarodowych Konferencji w Kairze - 1994 i Pekinie - 1995, podczas których jasno stwierdzono, że obowiązkiem państw jest działanie na rzecz zmniejszenia ilości przeprowadzanych aborcji" – podkreśla Karolina Pawłowska, Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.