Na portalu TVP Info ukazał się artykuł „Sebastian Jargut z nazistowskim pozdrowieniem. Kim jest prawa ręka Romana Giertycha?" autorstwa Samuela Pereiry, który opisał zdjęcie pochodzące sprzed 17 lat przedstawiające stół zastawiony wódka a za stołem Sebastiana Jarguta z wyciągniętą ręką – gest ten Pereira uznał za nazistowski gest.

Jak wynika z artykułu Samuela Pereiry, Sebastian Jargut to „najwierniejszy człowiek Romana Giertycha odpowiada za finanse polskiego Libertasu". Jest również "rełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego partii Declana Ganley'a został Sebastian Jargut, w swoim środowisku bardziej znany jako 'Foka'".

W swoim artykule Samuel Pereira stwierdził, że „'popularnego w dawnym środowisku Młodzieży Wszechpolskiej 'Fokę', działacza MW i ochroniarza w klubie Roman Giertych poznał w połowie lat 90., gdy Jargut przyjechał do Warszawy z rodzinnego Nowego Sącza".

- Był rok 1996. Jargut szybko znalazł uznanie szefa Młodzieży Wszechpolskiej Wojciecha Wierzejskiego. Był pracowity. I miał wielki atut: darmowy bilet na wszystkie przejazdy PKP. Miał ojca kolejarza, więc kursował tam i z powrotem rozwożąc pisemka narodowe po terenie. [...] Po wejściu do Sejmu LPR Jargut został pracownikiem partii i tak zaczęła się jego polityczna kariera. Minęło kilka lat i mimo że już dawno Giertych publicznie odciął się od swoich LPR-owskich poglądów, Jargut nadal jest jego prawą ręką. Dziś jest bywalcem strzelnic i miłośnikiem broni palnej oraz zadeklarowanym skinheadem i skrajnym homofobem piszącym w internecie pod pseudonimem 'foka88' (jego ksywa z młodości to właśnie 'Foka'). Oficjalnie Jargut występuje jako prezes kilku spółek związanych z Romanem Giertychem, a nieoficjalnie jako opiekun jego dzieci, ochroniarz i kierowca. Ostatnio – jak ujawniła 'Rzeczpospolita' – miał torpedować działania frankowiczów w sądowej batalii przeciwko Getin Noble Bank, reprezentowanego w sądzie przez... Romana Giertycha - czytamy.

W artykule Samuela Pereiry najbardziej poraża hucpiarska hipokryzja autora, który wypomina współpracownikowi Giertycha fotkę sprzed 17 lat, zrobioną w sytuacji prywatnej i - jak można się domyślać - związanej z konsumpcją alkoholu, gdy dam Samuel Pereira pełniąc funkcję publiczną podczas meczu Polski z Izraelem publicznie występował w koszulce z nazistowskim napisem i chwalił się tym w mediach społecznościowych.

Bardzo dawno temu byłem wolontariuszem w katolickiej księgarni. Podobnie jak ja działania katolickiej księgarni wspierały też i młode wolontariuszki. Jedna z nich, nazwijmy ją Dorotką, była bardzo przyzwoita, zajmowała się domem, wspierała w obowiązkach swoich rodziców, nie miała czasu na rozrywki, więc była absolutnie niezdemoralizowaną osobą. Pewnego dnia Dorotka bardzo zadowolona pochwaliła się sweterkiem zakupionym na stadionie Dziesięciolecia (kiedyś zamiast stadionu Narodowego mieliśmy w stolicy taki fajny wielokulturowy bazar). Kiedy Dorotka pokazywała nam swój sweterek z ''króliczkiem'' wybuchłem śmiechem. Dorotka absolutnie nie kojarzyła czemu. By jej nie zdemoralizować, spokojnie i oględnie wytłumaczyłem jej co to za ''króliczek'' widnieje na jej sweterku.

Speszonemu dziewczęciu wyjaśniłem, że pismo ''Playboy'' którego symbolem jest ten króliczek, publikuje zdjęcia nagich kobiet i promuje rozwiązłość seksualną. Wyjaśniłem też koleżance, że mężczyźni mogą noszenie ''króliczka'' przez kobietę odebrać jako wyraz jej zainteresowania przygodnymi relacjami seksualnymi. Na moje słowa Dorotka ze wstydu spiekła raka (w życiu nie widziałem, by ktoś tak szybko zrobił się tak czerwony ze wstydu) i uciekła na zaplecze. Nie powiem, byłem dość zaskoczony tym, że można było nie kojarzyć takiego symbolu popkultury, ale z drugiej strony nawet w stolicy uchowała się przyzwoita dziewczyna.

O wiele trudniej uwierzyć mi w to, że Samuel Pereira pełniący funkcję zastępcy kierownika redakcji publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej nie wiedzia,ł jakie symboliczne przesłanie mają cyfry 88, które miał na koszulce na meczu piłki nożnej Polski z Izraelem (czym się chwalił na Twitterze).

Według mnie albo Samuel Pereira z racji na to, że jest komentatorem politycznym i chętnie wypowiada się na temat nacjonalistów, wciska kit, że nie miał pojęcia, co symbolizują cyfry 88 (chcąc zamanifestować, ze wszystko może, i wszystko ujdzie mu bezkarnie), albo ma tak szokująco małą wiedzę o polityce, że nie powinien być komentatorem politycznym, a tym bardziej zastępcą kierownika redakcji publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej – takie funkcje powinni mieć ludzie mający więcej, niż tylko minimalną wiedzę o polityce, której zdaje się nie mieć Pereira.

Samuel Pereira pojawił się na meczu Polski z Izraelem, w czasie gdy Żydzi od dekad urządzają antypolską kampanię nienawiści, oskarżając Polaków o nazizm (między innymi po to, by wymusić na Polsce nienależne Żydom 300 miliardów dolarów), w koszulce ze swoim nazwiskiem i cyframi 88 (które, jak twierdzi zainteresowany, są odwołaniem do roku jego urodzenia).

Każdy, kto interesuje się polityką, relacjami Żydów i Polaków, oskarżeniami o nazizm, musi doskonale wiedzieć, czego symbolem są cyfry 88. Jak można przeczytać na stronie internetowej stworzonej przez żydowską masonerię Bnai Britch organizacji Anti-Defamation League (Ligi Antydefamacyjnej, Ligi przeciw Zniesławieniom, ADL) „88 to biały kod supremacyjny dla 'Heil Hitler'".

- H jest ósmą literą alfabetu, więc 88 = HH = Heil Hitler. Jeden z najczęstszych białych symboli supremacji 88 jest używany w całym białym ruchu supremacji, nie tylko w neonazistach. Można go znaleźć jako tatuaż lub symbol graficzny; jako część nazwy grupy, publikacji lub strony internetowej; lub jako część nazwy użytkownika, lub adresu e-mail. Czasami jest nawet używany jako powitanie lub wylogowanie (szczególnie w wiadomościach na portalach społecznościowych) - czytamy.

O symbolice 88 można też przeczytać w notce o „Heil Hitler" na Wikipedii. Z notki tej wynika, że „obecnie grupy neonazistowskie używają liczby 88 na oznaczenie tego zwrotu, ponieważ litera h jest w alfabecie na 8 miejscu, a słowa Heil i Hitler rozpoczynają się od h".

I w takiej to koszulce z symbolem 88 Samuel Pereira pojawił się na meczu Polski z Izraelem. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że można być dziennikarzem politycznym i nie wiedzieć czego symbolem są cyfry 88.

Jeszcze trudniej w to uwierzyć, gdy spojrzeć na jego pełną sukcesów drogę zawodową. Jak wynika z Wikipedii, Samuel Pereira pracował w Radiu Wnet, w czerwcu 2013 dołączył do redakcji kwartalnika „Fronda Lux", od lutego 2015 był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 10 lutego 2016 rozpoczął pracę jako wydawca w redakcji publicystyki i prowadzący audycję Rozmowa Dnia w I Programie Polskiego Radia, w marcu 2016 zaczął pracę jako zastępca kierownika redakcji publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej (jednocześnie zakończył pracę jako wydawca w PR1). Do 2016 roku był związany z „Gazetą Polską Codziennie" i portalem Niezalezna.pl. Od marca 2016 do czerwca 2017 był wiceszefem publicystyki TVP Info. Od sierpnia 2017 szefem portalu TVP.info. Ponadto zakładał, działał i był rzecznikiem stowarzyszenia „Solidarni 2010". Jego konflikt o dzieci z żoną zaś jest tematem serwisów plotkarskich.

Ciekawe czy ogólna akceptacja, z jaką spotkał się Samuel Pereira, przychodząc na mecz Polski z Izraelem w koszulce z napisem 88, zachęci go do przyjścia na mecz rewanżowy Izraela i Polski w koszulce ze swastyką?

Tak jak dziś zajmujący się polityką Samuel Pereira tłumaczy, że jego koszulka z napisem 88 nie ma nic wspólnego z nazizmem, tak samo będzie się mógł tłumaczyć, że koszulka ze swastyką ma na celu życzenie Żydom szczęścia, bo jak wiemy, Izrael leży w Azji, a swastyka „w Azji natomiast jest powszechnie stosowanym symbolem szczęścia i pomyślności". Jak powszechnie zaakceptowano tłumaczenia Samuel Pereiry w sprawie 88, to pewnie równie gładko wszyscy kupią tezę o swastyce.

I teraz koleś, który przylazł na mecz Polski z Izraelem w koszulce z nazistowskim napisem, pełniąc publiczną funkcję, poucza innego kolesia, że ten 17 lat temu, zapewne po alkoholu w prywatnej sytuacji, machał ręką. Hucpa i hipokryzja.

Jan Bodakowski