Sprawę ujawnił serwis "Bezprawnik". - Nakaz noszenia maseczek nie stanowi nakazu, którego naruszenie jest sankcjonowane karami wymienionymi w art. 48a ust. 1. [ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych – red.] - napisał gdyński Sanepid w odpowiedzi na pytania portalu bezprawnik.pl.

Wspomniany artykuł mówi, że "kto w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie stosuje się do ustanowionych […] nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w […] art. 46b pkt 4, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 10 000 zł", zaś art. 46b pkt 4 wskazuje, że można ustanowić "obowiązek poddania się […] stosowaniu innych środków profilaktycznych […] przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie".

 - Od dawna na łamach Bezprawnika wskazuję, że – co potwierdza stanowisko RPO – uznanie, iż każdy Polak jest podejrzany o zachorowanie to istotne nadużycie. Nakaz zakrywania ust i nosa jest wobec tego niezgodny z prawem - czytamy w tekście Pawła Meringa.

Gdyński Sanepid zaznacza, że nie może nakładać grzywien poprzez mandat karny. Zajmuje się natomiast monitorowaniem przestrzegania przepisów oraz przypomina o przepisach.

- Takie stanowisko PSSE wydaje się być pewnym wyłamaniem, ale i przejawem umiejętności rozumienia przepisów prawa. Sanepid oczywiście nie twierdzi, że mandaty nakładane przez policję (i grzywny nakładane przez sądy) nie są zgodne z prawem. Organ umiejętnie nie odniósł się do samej legalności generalnego nakazu zakrywania ust i nosa i stwierdził jedynie, że kary administracyjne nie mają tutaj zastosowania. Tak, czy inaczej, jest to bardzo istotna informacja - zaznaczono na portalu.

Warto też przypomnieć, że i sądy mają poważne wątpliwości co do zgodności przepisów rozporządzenia z innymi ustawami czy konstytucją. Są one wielkie na tyle, że odrzucają wnioski o ukaranie.