Przyznam, że nigdy nie mogłam pojąć jak duże cywilizowane państwo może być tak bezradne wobec ludzi-śmieci. Przecież w ręku rządzących nie brakuje instrumentów pozwalających uciąć ów proceder. Nie można nie robić nic. Właśnie przez zaniechania, nie tylko ostatnich paru lat, lecz wieloletnie, sięgające głębokiej komuny, nasze lasy i wody zmieniły się w wysypiska. Z opłakanymi skutkami dla flory i fauny.

Już nawet nie chce się powtarzać, co ludzie-śmieci potrafią wyrzucać do lasu lub wody. Mam tego obraz w mojej wsi. Przez dwoma laty zbudowano tu osiedle domków jednorodzinnych dla tych co przenieśli się z miast, przeważnie z nieodległej Warszawy. I zaczęło się. Dotąd nasz las był jako tako czysty, choć zdarzały się małe wysypiska, które staraliśmy się wspólnie z sąsiadami uprzątać. Teraz nie możemy ze sprzątaniem nadążać; wielu opuściło ręce, ma dość. Leśne pobocza upstrzone zostały taką ilością śmieci, że tylko siąść i płakać albo głośno kląć. Adresat owego klęcia zdaje się oczywisty: nowe duże osiedle, bo właśnie przy polnej drodze idącej od niego w stronę lasu pojawiły się sterty odpadów. Ich gabaryty świadczą, że zostały dowiezione. Dodam, że w naszej gminie cena za wywóz odpadów w porównaniu z Warszawą jest kilkakroć niższa, niemal groszowa.

Coś jednak w tym śmieciowym bezhołowiu drgnęło. Ktoś stojący gdzieś wysoko nacisnął w końcu odpowiedni guzik, czego efektem jest podniesienie kary grzywny za śmiecenie z 500 zł aż do 5 tysięcy. Straszak finansowy, taką trzeba mieć nadzieję, winien swoje zrobi.

Ruszyły się też, być może również po naciśnięciu jakiegoś guziczka, miejscowe służby leśne. Zablokowały wspomnianą drogę, na jej początku, przy nowym osiedlu, stawiając szlaban a na końcu, już w środku lasu – zwalając solidne pnie. Nie da się ich żadnym sposobem ominąć nawet kładem. Niestety, to jak na razie jedyna taka aktywność służb, bo sterty śmieci zalegają nadal w innych rejonach naszego lasu.

Nie mam złudzeń, że obostrzenia przerwą działalność ludzi-śmieci. Znajdą sposób by pozbyć się zbędnych mebli, urządzeń, szmat, dziurawych garnków wyrzucając je albo na pobocze dróg albo w zarośla. Wprawdzie jeden z wiceministrów poinformował, że w lasach zostanie wzmocniony system kamer i pojawi się ich parę razy więcej, ale przecież nie upilnują każdej ścieżki. Część śmieciarzy, bojąc się kar, być może nie zaryzykuje. Zapewne nie będzie to część znacząca.

Co więc zrobić z tym fantem? Pierwsza myśl jaka się nasuwa, to potrzeba przekonania wszystkich o wadze problemu. Niezbędne narzędzia propagandowe są – i winny być wykorzystane niezależnie od opcji politycznej. Sporo mogą tu zrobić wiodące telewizje: TVP, TVN, Polsat. Warto zabiegać o podobny sojusz i przynajmniej w tej sprawie schować urazy do kieszeni. Wszak już raz umiały mówić jednym głosem w kwestii dręczenia zwierząt, co zaowocowało specjalną ustawą.

Niszczycielska działalność ludzi-śmieci dotyka także rzek, jezior, stawów, mórz. Jak groźny to problem świadczą zdjęcia Ziemi wykonane przez sondy kosmiczne. Niedawno wykryły one istnienie nieznanej kartografom wyspy na oceanie. Okazało się, że ciągnąca się setki kilometrów struktura to ruchoma wyspa śmieci, ukształtowana w zwarte ciało przez prądy morskie. Trzeba lat, aby ten twór usunąć, zutylizować. Ta śmieciowa skorupa zabiła już setki tysięcy stworzeń morskich.

Śmieci są wielkim zagrożeniem również dla naszych wód, szczególnie tych o wybitnych walorach przyrodniczych, jak chociażby na poły dzikiej Biebrzy, słynącej z bogactwa ptaków i unikatowych roślin. Zatroskani nią ludzie podjęli ostatnio trud sprzątania rzeki. Akcja ściągnęła wielu nurków polskich i zagranicznych. Spenetrowali kilka kilometrów dna, wydobywając pękate siaty puszek po piwie, butelek, kartonów po napojach, opakowań z plastikowej folii, tak zabójczej dla środowiska. Biebrza nieco odetchnie. Czy na długo? Śmiem wątpić. Ludzie-śmieci czuwają. I nie ma temu końca.

P.S. Palącym problemem jest potajemne zwożenie do Polski odpadów, w tym tych niebezpiecznych, z innych krajów, głównie z Niemiec. Tę sprawę trzeba jednak rozwiązać na szczeblu rządowym. I nie bać się ostrego karania winnych.

Zuzanna Śliwa