Według raportu ZPP „najbardziej znaczącą pozycję na rynku produkcji skór zwierząt futerkowych zajmują kraje europejskie (60% udział). Hodowla ma miejsce na 5.000 tysiącach ferm w 22 krajach, przy czym dominującą pozycję na Starym Kontynencie zajmują trzy kraje: Dania, Finlandia i Polska. Drugim kolejny najbardziej istotnym graczem na rynku światowym są Chiny. 10% światowej produkcji koncentruje się w krajach Północnej Ameryki, a 4% udział posiada Rosja. Według ostatnich dostępnych danych z roku 2016, na europejskim rynku produkcji skór dominuje Dania (41,3% rynku europejskiego) przed Polską (20,8%) oraz Finlandią (10,6%)”.

Z raportu ZPP wynika, że „w minionych latach Polska zwiększyła produkcję, na skutek czego nasz kraj stał się drugim producentem skór zwierząt futerkowych na kontynencie wyprzedzając Finlandię”.

Jak można się dowiedzieć z raportu „na terenie Europy mieszczą się 5104 hodowle zwierząt futerkowych, najwięcej w Danii. Polska jest na drugim miejscu z liczbą 1144 (prawie 21% wszystkich hodowli w Europie). Roczna produkcja na naszym kontynencie przekracza 41,5 mln skór, z czego niemal 39 mln (93%) to skóry norek. Ponadto, europejska produkcja opiera się również na hodowli lisów (6%), jenotów oraz szynszyli (pozostały 1%). Aktualizacja danych pokazuje, że liczba podmiotów we wrześniu 2019 wynosi 810. Jednak dynamika rynku pozwala wnioskować, że udział Polski w światowej sprzedaży pozostał niezmienny”.

Warto pamiętać, że „wbrew prowadzonej narracji przez organizację deklarujące w swojej działalności cele pro środowiskowe czy mówiące o ochronie zwierząt, rynek hodowli zwierząt futerkowych ulega wzrostowi w krajach uznawanych w opinii publicznej za pionierów tzw. „zielonego ładu”. W Danii produkującej dwukrotnie więcej skór futerkowych niż Polska, gdzie branża jest jedną z ważniejszych gałęzi duńskiej gospodarki, rząd prowadzi debatę o etyce przemysłu futrzarskiego. Na Uniwersytecie Kopenhaskim utworzono centrum badań nad produkcją norek, ich zdrowiem i dobrostanem. Finlandia, podobnie jak Dania, zainwestowała w badania branży mające na celu wypracowanie standardów hodowli. Brak jest kierunków działań zmierzających do zaostrzenia prawa do hodowli. Szwedzi w ostatnich latach zwiększyli produkcję skór norek o 20%. We Francji wartość produkcji rośnie z roku na rok. We Włoszech, pomimo prób wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych, zmiany nigdy nie zostały wprowadzone”.

Decyzja PiS o niszczeniu polskiego rolnictwa to doskonała informacja nie tylko dla hodowców z Europy, ale też i z całego świata. „Na globalnym rynku rośnie znaczenie nowych krajów takich jak Kazachstan, Uzbekistan, Turcja czy Iran. Rośnie także udział Ukrainy, która jest wskazywana jako główny beneficjent toczącej się debaty i ostatecznie wprowadzenia ewentualnego zakazu hodowli w Polsce. Innymi słowy, polscy hodowcy, których biznes jest zagrożony toczącą się dyskusją legislacyjną, planują lub już realizują inwestycje w rozwijanie hodowli za naszą wschodnią granica. Rynek rośnie dynamicznie, zwiększa się jego konkurencyjność, co skutkuje z jednej strony rywalizacją światowych hodowców, co utrudnia prowadzenie biznesu. Z drugiej strony konkurencyjność wymusza ciągłą poprawę jakości hodowli, wprowadzania coraz bardziej wymagających standardów i stałą poprawę dobrostanu zwierząt”.

Odmiennie od polityki PiS „wprowadzany w Europie całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych ma miejsce w krajach, w których hodowla zwierząt futerkowych stanowi znikomy obszar działalności gospodarczej. […] Na skutek rosnącego popytu światowego, swoją produkcję zwiększy między innymi Ukraina, Rosja, czy ostatecznie Chiny”.

Zdaniem prezesa ZPP Cezarego Kaźmierczak „zakaz hodowli zwierząt futerkowych oraz uboju rytualnego stanowi niebezpieczny precedens, który w dłuższym okresie może doprowadzić do uniemożliwienia hodowli zwierząt na cele spożywcze. Ani bowiem hodowla zwierząt futerkowych, ani ubój rytualny, nie różnią się „okrucieństwem” od analogicznych działów produkcji rolnej. Konsekwentna realizacja założeń stojących za procedowanym w tej chwili projektem ustawy doprowadziłaby w oczywisty sposób do zniszczenia polskiego sektora produkcji rolnej, wartego miliardy euro. Jedynym beneficjentem tego rozwiązania będą rynki zachodnie, deklaratywnie „prozwierzęce”, jednak w praktyce konsekwentnie wspierające własny interes gospodarczy”.

Według zastępcy Dyrektora Departamentu Prawa i Legislacji ZPP Piotra Palutkiewicza „fermy futrzarskie stanowią istotną część rolnictwa, również w państwach silnie kojarzonych z ochroną praw zwierząt. Mowa tutaj o państwach skandynawskich, a przede wszystkim Danii. Polska tymczasem jest drugim producentem skór zwierząt futerkowych w Europie. Zamknięcie tak prosperującej branży byłoby ewenementem. Rynek przejmą zagraniczni producenci”.

Według „szacunków ZPP, pojedyncze duże gospodarstwo na koniec 2020 roku opłaci średnio podatki w wysokości 503,5 tys. zł (gdzie 90% tej kwoty stanowią podatki VAT, składki i PIT-y pracowników i właścicieli). Dla małej fermy wartość danin szacuje się na 100,3 tys. zł”.

ZPP przypomina, że „w branży ulokowanym jest niemal w całości z polski kapitał. Aż 92 procent właścicieli ferm deklaruje, że nie korzysta i nigdy nie korzystała z zagranicznych źródeł finansowania. 95% produkcji futer przeznaczanych jest na eksport, co przynosi przychody w kwocie około 1,5 miliarda złotych rocznie”.

W opinii analityka Departamentu Prawa i Legislacji ZPP Kamili Sotomskiej „zamknięcie branży będzie się wiązało z wypłatą odszkodowań dla rolników. Bazując na kalkulacjach dotyczących kwot odszkodowań wypłacanych w Czechach, Holandii czy Norwegii, a także biorąc pod uwagę wielkość rynku w Polsce (810 aktywnych ferm, ponad 6,3 mln hodowanych zwierząt), można oszacować kwotę odszkodowań wynikających z wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych na ok. 2,7 mld zł. Gospodarka straci podwójnie – raz przez likwidację podmiotów gospodarczych i wszelkie wynikające z tego konsekwencje, po wtóre przez konieczność wypłaty odszkodowań z budżetu państwa”.

Jan Bodakowski