Wypowiedzi proszących o anonimowość pracowników i nominatów ABW na temat ś.p. Jana Kulczyka dają do myślenia.

- Kulczyk jest kluczem do wszystkiego. Prywatyzacje, Bronek, Platfusy, Ruskie. Jakby on zaczął gadać, mielibyśmy wszystkich - powiedział w 2016 roku jeden z nominatów na wysokie stanowisko w ABW.

Bliscy miliardera oraz jego współpracownicy twierdzą, że Jan Kulczyk "był zbyt próżny, by zmieniać swój wygląd". Wielu z nich zakładało, że po zwycięstwie PiS w wyborach, rząd zniszczy "układ III RP", którego symbolem był właśnie miliarder. Sądzili, że wówczas ten pójdzie na wojnę z państwem, by chronić swoje finansowe imperium i przy okazji użyje swoich zagranicznych wpływów, m.in. w USA.

- Jednak Kulczyk nie szykował się do wojny. Według naszych informacji na jego decyzję wpłynęła wizyta dwóch „smutnych panów” z Agencji Wywiadu. Oficerowie przekazali mu, że nie będą w stanie dłużej go chronić. I dziękują za lata wzajemnej owocnej współpracy. Tydzień po tej rozmowie największy z polskich oligarchów zaczął oficjalnie przedstawić swojego syna jako następcę i dziedzica. Po miesiącu poleciał do publicznego szpitala w Wiedniu na nieplanowaną wcześniej operację. 29 lipca 2015 r. media podały, że najbogatszy Polak zmarł. Czy jednak na pewno? - czytamy na gf24.pl.

Dr Jan Kulczyk zmarł 29 lipca 2015 roku w Wiedniu. Najbogatszy Polak przechodził operację w Allgemeines Krankenhaus der Stadt Wien. Było to usunięcie węzłów chłonnych z okolic biodra i uda. Jak podaje "Heute", "prosty zabieg wydłużył się do sześciu godzin, a podczas jego trwania pojawiły się komplikacje", ponadto "doszło do uszkodzenia jednej z tętnic udowych".

Po sprowadzeniu ciała do Polski, ogłoszono pogrzeb. Odbył się on w środę 5 sierpnia na Cmentarzu Jeżyckim w Poznaniu.Trumnę z ciałem miliardera złożono obok grobu jego ojca, Henryka.