Przypomnijmy, że ks. Leszek Grzejak, rzecznik KEP uznał w Radiu Zet: „To nie jest tak, że jedno prawo do życia może niwelować prawo drugiego. Że w imię dobra jednego prawa możemy zniszczyć prawa drugiego. Na tym polega trudność dialogu”.

Są to szokujące słowa, bo zawierają sugestię, że na równi można stawiać prawo do życia i prawo do wyboru, czy ktoś ma żyć. To nie są równe prawa. Kobieta dokonuje wyboru podejmując współżycie seksualne i musi liczyć się z jego konsekwencjami.

Ks. Grzejak pochwalił też dotychczasowy stan prawny: „Musimy szukać rozwiązań i nie znaleźliśmy tego w Polsce. Kompromis był taką drogą pośrednią, która uspokajała sytuację. To jest też konflikt polityczny”.

Słowa te powielają nieprawdę powtarzaną przez zwolenników aborcji. Leszek Miller sam przyznał, że ustawa z 1993 r. nie ustanowiła żadnego „kompromisu aborcyjnego”, a lewica dwukrotnie próbowała liberalizować to prawo, czemu w jednym wypadku sprzeciwił się ówczesny prezydent Lech Wałęsa wetując ustawę. 

O „protestujących” ks. Grzejak wyraził się: „To jest ważna grupa i trzeba jej słuchać. I to nie jest mała grupa, bo protesty objęły cały kraj”. Piszę o „protestujących” w cudzysłowie, bo w demokratycznym kraju protest nie polega na profanowaniu świątyń, atakach na ludzi, w tym policjantów, agresji i przemocy. Jak można uznać, że barbarzyńcy na ulicach, skrajna lewica i feminoterrorystki to „ważna grupa” i w dodatku „trzeba jej słuchać”?
W końcu ks. Grzejak uznał, że decyzja TK jest „polityczna”: „To jest decyzja polityczna. To nie Kościół tę wojnę wywołał. Naprawdę nie chcieliśmy tej wojny. Musimy żyć, wybierać władze, wybieramy je, i te władze zdecydowały tak, a nie inaczej. Ja nie chcę powiedzieć, że to była dobra decyzja”. 
Znowu jest to powielanie liberalnych i lewicowych kłamstw, nie zwracanie uwagi, że jest to decyzja TK a nie partii. Niezależnie od intencji sędziów podejmujących decyzję, jest to decyzja prawna, która stwierdza stan faktyczny – konstytucja nakazuje chronić życie ludzkie, a obecna ustawa jest w sprzeczności z nią.


W swoim oświadczeniu, datowanym na 27 października, napisał: „W związku z moją rozmową z red. Beatą Lubecką, która została wyemitowana 27 października na antenie Radia Zet, a także komentarzami, które pojawiły się po niej w mediach, chciałbym doprecyzować pewne kwestie. Kilkakrotnie w rozmowie podkreśliłem, że Kościół zawsze stał na straży prawa do życia każdego człowieka, także nienarodzonego, chorego, i będzie go bronił”.
Dodał też: „Kościół wielokrotnie upominał się o większą prawną ochronę w Polsce dziecka poczętego, wspierał też różne wysiłki na rzecz zmiany aktualnego stanu prawnego w naszym kraju. To właśnie dzieci nienarodzone są najbardziej pokrzywdzonymi, a przy tym bezbronnymi osobami w tym sporze. To im należy się szczególna pomoc i ochrona. Stąd też, po opublikowaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w specjalnym Oświadczeniu 22 października 2020 r. napisał: „z wielkim uznaniem przyjąłem dzisiejszą decyzję Trybunału Konstytucyjnego uznającą aborcję eugeniczną za niezgodną z Konstytucją Rzeczypospolitej”.
Na końcu stwierdził: „Decyzja Trybunału Konstytucyjnego jest autonomiczną decyzją tej instytucji. Przewodniczący Episkopatu zwrócił na to uwagę w Oświadczeniu z 25 października 2020 roku po niedzielnych profanacjach kościołów. Przypomniał w nim, że „to nie Kościół stanowi prawa w naszej Ojczyźnie i to nie biskupi podejmują decyzje o zgodności bądź niezgodności ustaw z Konstytucją RP”. W tym duchu należy interpretować całą moją wypowiedź na antenie Radia Zet”.


Mowa tu o „doprecyzowaniu” i właściwej „interpretacji”, a przecież w oświadczeniu ks. Grzejak wyraził zupełnie inną myśl niż w wywiadzie radiowym! Nagle decyzja TK nie jest polityczna ale autonomiczna, nagle nie ma wątpliwości, że decyzja TK jest dobra, o czym mówił abp Gądecki, który przyjął ją „z wielkim uznaniem”, chociaż wcześniej ks. Grzejak powiedział: „Ja nie chcę powiedzieć, że to była dobra decyzja”. 

Szkoda tylko, że ks. Grzejak nie potrafi przyznać się do błędu, szczerze stwierdzić, że zabrakło mu odwagi, aby bronić życia, a zamiast tego kluczy. Nie tego można oczekiwać od rzecznika KEP. Poprzedni rzecznik ks. Paweł Rytel-Andrianik, otwarcie wspierał Szymona Hołownię, który potępił decyzję TK, a nowy, niestety zbyt wiele się od niego różni. Szczególnie na dzisiejsze czasy potrzebny jest na tym stanowisku ktoś odważny, kto mówi „tak, tak, nie, nie”, kto wyraża katolickie poglądy i nie boi się krytyki.