Pisałem ostatnio o „gejowskiej dumie” londyńskiego ZOO ze swoich kochających inaczej pingwinów, które spełniały się w swoim „homorodzicielstwie”:

https://prawy.pl/111107-ten-swiat-juz-dawno-zwariowal-o-tym-jak-londynskie-zoo-wspiera-homoseksualne-pingwiny-felieton/

Teraz będzie kolejna tego typu historia z przysłowiowej d...py. Tym razem z Holandii. Otóż w jednym z tamtejszych ogrodów zoologicznych „para pingwinów-gejów ukradła jajo parce pingwinów-lesbijek”.

Jak podał portal DutchNews.nl, „W połowie października doszło do konfliktu między sympatycznymi nielotami. Wszystko przez to, że para panów ukradła jajo parze pań. Do sytuacji konfliktowej doszło w zoo DierenPark w mieście Amersfoort. Jajo zostało przechwycone przez parę samców pingwina przylądkowego od dwóch samic tego samego gatunku, które zamieszkują z nimi wybieg w parku rozrywki. Według informacji podanych i potwierdzonych przez opiekunów w zoo, te pingwiny stosunkowo często dobierają się w homoseksualne pary, co wcale im nie przeszkadza w powiększaniu rodziny. Gdy pingwiny-geje lub pingwiny-lesbijki pokazują dorosłość i budują gniazda z kamieni, pracownicy ogrodów zoologicznych czasami podrzucają im jajka do wysiadywania i opieki”.
Zachwycone holenderskie i światowe me(n)dia ogłosiły, że „Pingwiny-geje o imionach Tux i Flipper poczuły jednak wyjątkowo mocny zryw do ojcostwa i zamiast poczekać na jaja od obsługi, postanowili wziąć sprawy w swoje skrzydełka. Para ukradła całe gniazdo swoich koleżanek-lesbijek i obecnie zajmuje się wyczekiwaniem potomstwa, na zmianę wysiadując jaja i szukając pożywienia”.

Jednak wiadomo, że w przyrodzie w przypadku kręgowców, a więc także ptaków i ssaków tak to wszystko jest zorganizowane, że do zapłodnienia potrzeba samca i samicy. Czego nie rozumieją zarówno homopingwiny, jak i niektórzy parlamentarzyści krajowi i europejscy. Dlatego postępowe me(n)dia opisując przypadki radosnych homo-pingwinów ubolewają, że „może się jednak okazać, że ich wysiłki będą na marne. Niestety jaja skradzione od pary lesbijek mogą się okazać niezapłodnione, co w dużym skrócie oznacza, że Tux i Flipper zajmują się nimi trochę bez sensu”. No cóż złośliwi jak najbardziej słusznie twierdzą, że całe stosunkowanie się LGBTQ-usów z punktu widzenia biologii i rozmnażania się jest całkowicie bez sensu.  


Socjalizm ze swojej natury stwarza problemy nieznane w innych systemach polityczno-ekonomiczno-społecznych. Także ideologia LGBT, która ostatnio jest jego częścią składową tworzy kolejne grupy uprzywilejowane i upośledzone. Tak więc sytuacja w której „pingwiny-geje ukradły jajo pingwinom-lesbijkom” jest dla przeciętnego lewicowca ciężkim dysonansem poznawczym. Może nie tak ciężkim, jak wtedy gdy Murzynowo spuści łomot Żydom, albo islamiści sklepią LGBTQ-usów, ale zawsze.

Ogólnie pingwiny w ogrodach zoologicznych to często zboczeńce. Nie dosyć, że lubią sobie poswawolić z osobnikami tej samej płci, to jeszcze chcą się spełniać w homorodzicielstwie. I to nie tylko przypadek dwóch ptasich zboczeńców z londyńskiego ZOO, ponieważ w zeszłym roku (o czym poinformowała zachwycona prasa) „dwa męskie pingwiny w Australii powitały pisklę po tym, jak zoo dało im jajo do opieki”. Natomiast w Danii „dwa pozostające w związku pingwiny płci męskiej” postanowiły i ukradły jajo od rodziców normalsów, gdy ci byli przy nim nieobecni. Jak widać nie tylko Biedroń, Śmiszek, Rabiej i Cessani marzą o zabraniu dzieciaka z normalnej rodziny i jego „homoadopcji”. W świecie zwierząt, a zwłaszcza ptaków – nielotów z dalekiej Antarktydy tacy nienormatywni zboczeńcy też występują.

Piotr Stępień