Otóż Ronnie i Reggie to... para homoseksualnych pingwinów, które mieszkają w londyńskim zoo.  Owe ptaki - homosie mieszkają z 91 innymi pingwinami. W tym jak podkreślają pracownicy ZOO „parami tej samej płci Nadją i Zimmer oraz Devem i Martinem”. W sumie dwie pary ptaków pederastów i jedna lesbijek to duma tej instytucji. Aż chciałoby się powiedzieć, że naprawdę nie można być z czegoś bardziej dumnym, niż tego, że jeden samiec ptaka drugiego samca ptaka swoim ptakiem w d... traktuje. Ogólny poziom skretynienia niegdyś dumnych synów Albionu, którzy kiedyś podbili pół świata pokazuje, jak szybko się degenerują nawet najsilniejsze imperia i cywilizacje. 

Cały ten małpi homocyrk miał miejsce z okazji tamtejszej Parady Równości. Która odbyła się w stolicy Wielkiej Brytanii. Właśnie wtedy pracownicy stołecznego ogrodu zoologicznego zorganizowali akcję i wywiesili transparenty. W rodzaju „Pingwiny to też geje. Pogódźcie się z tym”. Fantastyczna wiadomość. Jak powiedziałyby król Julian z „Pingwinów z Madagaskaru” - „Szybko zanim się okaże, że to jest to bez sensu”.   

Ronnie i Reggie są to dwa pingwiny Humboldta, które sobie pomieszkują w londyńskim ZOO. A według opiekunów pingwinów, para zaczęła „spotykać się ze sobą” już w 2014 roku. Od tego czasu stały się... dumą ogrodu zoologicznego. Szczególnie, gdy buchnęły jajo innej parzę pingwinów, z którego wykluło się pisklę o imieniu Kyton.. (Zupełnie jak ludzcy homosie – sami sobie dzieciaka zrobić nie potrafią, więc kradną je normalnym rodzicom – pardon „adoptują”). Oczywiście lewackie me(n)dia opowiadają jak to wspaniale „Ronnie i Reggie dzielą między sobą obowiązki rodzicielskie”. 

I tak według świrusów z londyńskiego ZOO nasze arktyczne nieloty mają dla ludzi przesłanie. „Pingwiny to też geje. Pogódźcie się z tym”. Taki bowiem transparent znalazł się na wybiegu dla zwierząt. Jest on częścią kampanii "Get Over It" mającej na celu „walkę z homofobią, bifobią i transfobią”. I jak informują z dumą brytyjskie me(n)dia, łącznie z tymi głównego ścieku „Odwiedzający tego dnia zoo będą mogli dowiedzieć się więcej o płci w kontekście homoseksualizmu w królestwie zwierząt. Pracownicy będa opowiadać o parach jednopłciowych nie tylko wśród pingwinów, ale także pand, kóz i żyraf. Temat jednopłciowych związków wśród zwierząt od dawna znajduje się w kręgu zainteresowania badaczy. Naukowcy nie do końca rozumieją, dlaczego zwierzęta wykazują takie zachowania”. Na to ostatnie odpowiedź jest niezwykle prosta i zawarta w pewnym staropolskim przysłowiu – „jeśli najdzie go ochota i pies kota wyłomota”. 

Cóż jeszcze kilka, kilkanaście lat temu człowiek w ogóle nie wiedział, że coś takiego istnieje, ponieważ wówczas wszelkiej maści ciptaki, waginokiełbasy i inne obleśne zboczuchy swoim obmierzłym praktykom seksualne oddawali się wyłączenie w zaciszu swoich nor występku, a nie wyłazili na ulice żądając akceptacji. Cóż jak mówiła w porywie szczerości pewna prostytutka, która później została instagramerką, youtuberką i autorytetem pewnej stacji znanej, jako WSI 24 - „wszystko zaczyna się od d...py i na d...pie się kończy”. 

Jak już wspominałem wcześniej Zachód trzeba zaorać, posypać solą i Roundupem, nawieźć obornikiem, wylać gnojowicę, a potem zostawić, żeby procesy gnilne i rozpadowe coś z tym zrobiły. A później rozwinęło się nowe życie i rozpoczęło po raz kolejny ewolucję od pierwotniaków i bakterii.  Ponieważ cywilizacja chrześcijańska oparta na greckiej filozofii i rzymskim prawie zdechła. I to raczej definitywnie. Co gorsza jak widać w codziennych serwisach medialnych zdycha również na naszych ulicach, bo szybko równamy do tego poziomu ścieku i kloaki, jakim jest współczesny Zachód.

Piotr Stępień