Mnóstwo osób nadal uważa, że przemoc i agresja ze strony bojówkarzy napadających na kościoły to "margines", negując fakty wskazujące na to, że to stały, nieodłączny element tzw. strajku kobiet. Negują także fakt, że jedna z głównych organizatorek, Marta Lempart wprost i oficjalnie pochwala tego typu zachowania

- Naprawdę nie trzeba wchodzić do kościoła, czy niszczyć fasady budynków kościelnych - oceniła redaktor Beata Lubecka w poniedziałkowym programie.

- Ależ oczywiście, że trzeba - odpowiedziała Lempart. - Trzeba robić to, co się czuje. To, co się myśli i to, co jest skuteczne i to, na co zasłużyli - kontynuowała.

- A gdzie jest tolerancja dla katolików? - zapytała Lubecka. - To tu jest tolerancja dla katolików. Właśnie to jest tolerancja dla katolików - odpowiedziała Marta Lempart.

- To, że aktywiści zachowują się jak się zachowują, że przerywają Msze na przykład? - dopytała z niedowierzaniem Lubecka. - Oczywiście - odpowiedziała szefowa tzw. strajku kobiet.

Zapowiedziała także, że jeśli "władza wprowadzi stan nadzwyczajny to my też im wprowadzimy stan nadzwyczajny" i "będzie bardziej nadzwyczajnie niż im się wydaje".