Szybko okazało się, że nie jest to jednak przypadek odosobniony, bo następnego dnia przysłuchiwałem się wywiadowi jakiego udzielił dla TVN-u ks. prof. Alfred Wierzbicki reprezentujący Katolicki Uniwersytet Lubelski, który był jeszcze bardziej szokujący. Otóż ksiądz profesor zapytany o to, jak według niego należy reagować na akty agresji protestujących wobec świątyń i duchownych, stwierdził, że nie należy się bronić, stwierdził że świątynie należy otworzyć, agresorom umożliwić wyżycie się na świątyniach oraz wiernych i duchownych, argumentując to chrześcijańską nauką, która wobec agresji zachęca do nastawiania policzka.

Ksiądz profesor Wierzbicki o narodowcach broniących świątyń wypowiadał się z nieukrywaną niechęcią, żeby nie powiedzieć pogardą. Kapłani, którzy powinni być przewodnikami duchownymi i stawać w pierwszym szeregu w obronie świątyń i wiernych, w większości porzucają swoje obowiązki posługi. Stanowisko abp. Skworca skrzętnie wykorzystała "Gazeta Wyborcza", która od lat zajmuje się niszczeniem pozycji Kościoła w Polsce, a ks. prof. Wierzbickiego TVN, który jest doskonałym uzupełnieniem antykatolickiej polityki "Wyborczej". Dochodzimy więc do paradoksu, hierarchowie nie dość, że nie bronią nauki Kościoła, to jeszcze swoimi wystąpieniami na łamach mediów wrogich Kościołowi dają asumpt do kolejnych ataków na Kościół.

Równie niepokojąca jest postawa polskiej policji, która od początku protestów wyjątkowo pobłaża protestującym feminazistkom. W sobotę 24 października policja w brutalny sposób spacyfikowała pokojowo nastawioną i legalną manifestację przeciwników obostrzeń pandemicznych, natomiast tego samego dnia policja pobłażała aktom agresji skierowanym zarówno wobec świątyń jak i nim samym. W kolejnych dniach zamiast lepiej, było coraz gorzej. Policja biernie przyglądała się, kiedy w stronę obrońców kościołów leciały butelki i petardy rozbijając im głowy i uszkadzając słuch. Przypomnijmy zbita masa ludzka w dobie pandemicznych obostrzeń, w trakcie nielegalnych manifestacji rzuca butelkami, pojemnikami z farbą i petardami, w stronę kościoła i chroniących go wiernych, a policja biernie się temu przygląda. W takich sytuacjach łamanych jest cały szereg przepisów.

Co ciekawe w analogicznej sytuacji w innym mieście policja nie apeluje o rozejście się do domu i nie aresztuje agresywnych lewicowych bojówkarzy, ale wydaje polecenia broniącym dostępu do świątyń narodowcom, aby ci zaniechali nielegalnego protestowania (sic!). Za takimi decyzjami policji stoi z pewnością partia rządząca, która pośrednio stała za decyzją Trybunału, a teraz nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje.

Jeszcze bardziej bulwersuje postawa władz wobec Kai Godek, skala i sposób nękania tej kobiety przez inne kobiety, które mają usta wypchane frazesami troską o los kobiet i rzekomym wysokim progiem tolerancji wobec ludzi inaczej myślących, nie ma sobie równych. Lewicowe aborterki weszły w posiadanie danych osobowych Kai Godek, które przecież podlegają prawnej ochronie i je powszechnie udostępniły celem psychicznego i fizycznego terroryzowania jej. Policja nie kwapi się z ukaraniem osób odpowiedzialnych za rozpowszechnianie tych danych i podjudzanie do prześladowania kobiety która upomina się z troską o los bezbronnych dzieci.

Wydarzenia jakie miały miejsce w naszym kraju w ostatnim tygodniu, niosą ze sobą smutny obraz, ponieważ zarówno struktura państwa, jak i Kościoła nie jest gotowa i zainteresowana stawieniu czoła przeciwnościom, które burzą porządek w ojczyźnie. W kontrze do przeciwności staje grupa obywateli i wiernych, którym wspomniane wyżej czynniki kierownicze państwa i Kościoła, nie dość, że nie pomagają, to jeszcze biorą udział w zwalczaniu ich. Jest to dzień triumfu anarchizmu rozkładającego niczym gangrena społeczeństwo i te resztki narodu polskiego, które stają na barykadzie w obronie ideałów resztek cywilizacji łacińskiej jakie nam jeszcze pozostały.

Arkadiusz Miksa