Ciekawe badania socjologiczne w tym temacie przeprowadzono w Hiszpanii. Jak się okazuje, wśród młodych Hiszpanów zaobserwowano wzrost agresywnych zachowań. Skąd taki negatywny efekt? Zdaniem ekspertów napięta atmosfera związana z pandemią prowadzi do eskalacji emocji.

Niestety, jak podaje Radio Cope, trzykrotnie wzrosła nie tylko agresja werbalna, ale również ta fizyczna. Naukowcy przebadali 1500 osób w młodym wieku. Wyniki ich eksperymentu okazały się przerażające. Obostrzenia związane z pandemią mają wymierny wpływ na poziom agresji. Badanie jej poziomu miało miejsce również przed nadejściem koronawirusa – wówczas analizy nie wzbudzały niepokoju.

Co interesujące, sami badani przyznawali, że czują wzrost napięcia związany z obostrzeniami. Jak przyznawały osoby w wieku 14-18 lat, najbardziej odczuwali brak fizycznego kontaktu ze swoimi rówieśnikami. Widać to również po… wzroście frekwencji w gabinetach psychologicznych. Jak przyznają fachowcy, wiele osób nie potrafi odnaleźć się w pandemicznej rzeczywistości.

Naturalnie badania te zostały przeprowadzone w Hiszpanii, nie możemy więc jednoznacznie przełożyć ich na Polskę. Jednak nasza młodzież musi borykać się z bardzo podobnymi restrykcjami co hiszpańska. Również w naszym narodzie widać coraz większe emocje związane z pandemią.

Pytanie jednak, czy to właśnie sam wirus jest w tym wszystkim najgroźniejszy? Obostrzenia wprowadzone przez rząd dotknęły wielu branż. Nastąpił wzrost bezrobocia, a wielu osobom, zwłaszcza młodym, ciężko jest znaleźć pracę. Zamknięte zostały siłownie czy salony fitness, w związku z czym osoby aktywne fizycznie nie mogą znaleźć ujścia dla swoich emocji.

Kolejną sprawą jest kwestia szpitali. Od dawna mówi się, że wielu pacjentów musi dłużej czekać na zabiegi, ponieważ przez pandemię czas oczekiwania się wydłużył. Na dziś dla medyków pacjent z koronawirusem jest priorytetowy. Tymczasem wiele osób bez fachowej opieki może umrzeć szybciej bądź też ich choroba będzie bardziej dotkliwa.

Aktualnie cała nasza rzeczywistość podporządkowana jest pandemii. Doprowadziliśmy do spowolnienia gospodarczego, pacjentów bez koronawirusa przesunęliśmy na dalszy plan, wiele osób źle znosi obostrzenia. Z perspektywy czasu może okazać się, że lekarstwo było gorsze od samej trucizny.

Zdaje się jednak, że rząd nie chce wprowadzać całkowitego lockdownu. Minister Zdrowia powiedział ostatnio o przykładzie Czech, które zbyt szybko poluzowały obostrzenia. Możliwe więc, że większe restrykcje nas nie czekają, jednak o zniesienie obecnych może być ciężko.

Jak wynika z badań przeprowadzonych w Hiszpanii, pandemia niesie ze sobą wiele ukrytych niebezpieczeństw. I wcale nie wynikają one z wirusa, a ze sposobu, w jaki z nim walczymy.

Maciej Pawłowski