O ile idea ochrony przyrody, rozumiana jako troska o środowisko, sama w sobie jest dobra i zgodna z nauką Kościoła, o tyle promowany pod pozorem ekologii lewacki ekologizm prowadzi do licznych wypaczeń. Mowa o „prawach zwierząt”, „gwałceniu krów”, by pozyskać mleko czy nawet łączenie weganizmu i feminizmu – by obalić patriarchat – nieuchronnie prowadzą do uczłowieczenia zwierząt. Nie jest to bynajmniej zjawisko, które można byłoby całkowicie bagatelizować, ponieważ jedną z jego głównych twarzy jest europoseł Sylwia Spurek. Nie bez powodu w debacie publicznej w Polsce pojawia się już mowa o „siostrzeństwie międzygatunkowym”, a prof. Magdalena Środa postuluje nadawanie zwierzętom obywatelstwa.

Promowana przez skrajną lewicę agenda znajduje odzwierciedlenie także w kulturze masowej, która ze szczególną siłą oddziałuje na młode umysły. Bulwersujące trendy pojawiają się m.in. w grach komputerowych. Wydawca gier, Gaming Factory, ma w zanadrzu nowy tytuł. Human Farm – czyli „Ludzka farma” to symulator pozwalający użytkownikowi wcielić się w postać świni, która przetrzymuje ludzi w klatkach i hoduje ich na mięso. Producentem gry jest Jtown Games, a premierę zaplanowano na rok 2021.

Twórcy odwołują się do „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella i przekonują, że gra ma skłonić użytkowników do refleksji nad „codziennym postępowaniem”.

– Każdy z nas pamięta jedną z najgłośniejszych powieści Georga Orwella, "Folwark zwierzęcy", w której zwierzęta przejęły kontrolę nad farmą, a na ich czele stanęły świnie. Historia angielskiego pisarza ukazała w metaforyczny sposób jakie konsekwencje niesie totalitaryzm i nieodpowiednia władza. Podobnie będzie w przypadku Human Farm. Choć już teraz wiemy, że gra budzi kontrowersje, ma pokazać jak role w życiu mogą się odwrócić i przez to skłonić nas do refleksji nad codziennym postępowaniem. Taką wizję rozwoju swoich produktów mają twórcy gry Jtown Games. Studio chce poruszać w grach problemy świata, z którymi zmagamy się w codziennym życiu. Dzięki temu gracze mają okazję zapoznać się z zupełnie nową, alternatywną wizją rzeczywistości – mówił Alek Abada, Art Director w Jtown Games.

Akcja Human Farm rozgrywa się w „równoległym wszechświecie”, w którym „ewolucja podążyła w innym kierunku”. W alternatywnej rzeczywistości świnie decydują o losie człowieka zamkniętego w celach i klatkach. Mogą go karmić – lub nie, ograniczać prawo do podstawowych czynności – takich jak sen, torturować i wreszcie przerabiać na mięso, które następnie sprzedają.

Na początku gracz zarządza lokalną „ludzką rzeźnią”, by w kolejnych etapach rozwinąć ją na masową skalę.

– Na Human Farm ludzie będą dosłownie hodowani. Dopóki mieszkańcy farmy będą czuli się komfortowo, a zapasy w postaci ludzkich ciał będą duże, gra będzie toczyła się spokojnie, a biznes świni będzie kwitł. Przyjdzie jednak pora na podjęcie poważnych decyzji, które zaważą na dalszym interesie. Wybory podjęte przez gracza zdecydują o jego losie w grze – wyjaśniał Mateusz Adamkiewicz, prezes Gaming Factory.

Co więcej, twórcy gry twierdzą, że farma ludzi hodowanych na mięso, „to wymysł, który nie wybiega tak daleko od rzeczywistości”. – Świat w którym żyjemy uczy nas wzorców zachowań i norm które akceptujemy i wprowadzamy do codziennego życia. Czy to czym nas otacza i to czym nas karmi jest dobre i odpowiednie ? To jedno z głównych pytań do których chcemy skłonić graczy podczas rozgrywki – twierdził Marcin Wysocki, developer Jtown Games.

W istocie, wzorce narzucane przez kulturę masową, media, a także w procesie wychowania kształtują kolejne pokolenia. Obserwując dzisiejsze trendy z przerażeniem można więc dojść do podobnych wniosków. Powstaje jednak pytanie, czy zatem tworzenie podobnych produktów rzeczywiście skłoni użytkowników do refleksji i pomoże przywrócić naturalny porządek rzeczy, czy też pogłębi proces destrukcji.

Dowodem na to, że produkcja ludzkiego mięsa nie jest już dziś wymysłem całkowicie abstrakcyjnym i wykraczającym poza dzisiejsze możliwości jest „dokonanie” amerykańskich naukowców. Firma Ouroboros Steaks opracowała bowiem metodę produkcji mięsa z ludzkich komórek – z serii „zrób to sam”. Na razie pomysł jest tylko prototypem, jednak firma już myśli o jego komercjalizacji.

Jest to kolejny projekt, który ma doprowadzić do „alternatywnej” produkcji mięsa w przyszłości. Nad „czystym mięsem”, „mięsem in vitro”, czy „mięsem z probówki” pracuje już m.in. izraelski startup. Do tej pory jednak eksperymenty ograniczały się do wykorzystywania materiału biologicznego zwierząt. W laboratoriach wykorzystywano serum płodowe cieląt, którego koszty sięgały 300-700 funtów za litr.

Teraz naukowcy wpadli na bardziej „humanitarny” pomysł, bo eliminujący „cierpienie zwierząt”. Ouroboros Steaks poinformował bowiem o opracowaniu steku, który w całości pochodzi od człowieka – jest wyprodukowany z ludzkich komórek. Naukowcy wykorzystali fragmenty policzka, które hodowali na rusztowaniu grzybowym w ciepłych warunkach przez trzy miesiące. Materiał „karmiono” ludzką surowicą z przeterminowanych, odrzuconych próbek krwi. Jednocześnie firma przekonuje, że spożywanie takiego produktu nie ma nic wspólnego z kanibalizmem.

„Ludzki stek” ma wielkość kęsa. Został zakonserwowany w żywicy i wystawiony w londyńskim Muzeum Designu oraz w Muzeum Sztuki w Filadelfii.

Przedstawiciele firmy przekonują, że ludzkości grozi nieuchronny proces poszukiwania alternatywnych źródeł mięsa. Twierdzą, że w przyszłości mięso zwierzęce będzie bardzo drogie, dlatego też lepiej będzie je hodować… z własnego ciała. Ponadto przyszły rynek sztucznego mięsa jest szacowany na 155 mln funtów obecnie – a w ciągu czterech lat na nawet 431 mln.

Marta Maciejewska