Sprawę opisała dolnośląska "Gazeta Wyborcza". Przedstawili kontrowersyjnego działacza jako "Dolnoślązaka, znanego trolla internetowego i nacjonalistę".

- To mąż zmarłej niedawno aktorki i piosenkarki Agnieszki Fatygi. Olszański też uważa się za aktora. Przebiera się w mundur wojskowy, zakłada furażerkę z orzełkiem i oficerki i paraduje nie tylko na ulicach Warszawy, ale i na kanale „Niezależna Polska TV”, gdzie pod pseudonimem Aleksander Jabłonowski w niewybredny sposób atakuje tych, którzy jego zdaniem godzą w „polskie wartości” - czytamy.

To właśnie podczas transmisji w NPTV doszło do skandalicznej wypowiedzi. Można poseł Jachirę lubić lub nie, a nawet i wyśmiewać, jak każdego polityka. Ale pewnych granic przekraczać nie wolno nikomu. A zaczęło się od Marty Lempart.

- Wiesz co, tak sobie rozważałem, że jakby Lampertowa żyła w 1945 roku i na przykład mieszkałaby na tzw. Prusach Wschodnich (…) i weszłaby Armia Radziecka i Armia Radziecka słynęła z tego, że gwałciła niemieckie kobiety i zapładniała je. I w takiej miejscowości Lamperthof (…) wszystkie by były zgwałcone, tylko jedna nie - powiedział, po czym zaczął się śmiać.

Prowadzący kanał Marcin Osadowski zasugerował, że chodzi mu o "Jachirastadt", czemu Olszański zaprzeczył.

- Nie! Co Ty! Ją by zgwałcili. Ona ma coś takiego, że jest idealnym egzemplarzem do zgwałcenia - odpowiedział.

- Jako reżyser powiem, że gdybym miał obsadzić ofiarę gwałtu, to Jachira ma u mnie główną rolę. Ona niesie w sobie coś takiego, że nawet poczciwy facet, grzeczny, miły, pantoflarz, patrząc na Jachirę, mówi: „a se zgwałcę, co tam” - kontynuował Wojciech Olszański w NPTV.

Wojciech Olszański znany jest z wulgarnych, prorosyjskich oraz antykatolickich wypowiedzi. Podczas transmisji na żywo potrafi - mimo uwag - posłać na wizji wiązankę gróźb i wulgarnych wyzwisk.