Kiedy tylko pojawiły się zapowiedzi szczepionki na koronawirusa, zaczęto podnosić pomysł, że należy w przyszłości pozbawić niezaszczepionych dostępu do wielu dóbr współczesnej cywilizacji. Mieliby mieć zakaz wstępu do samolotu, nie mogliby korzystać z restauracji i hoteli czy brać udziału w imprezach masowych. Szybko pojawiła się myśl, aby wprowadzić „paszporty zdrowia”, których posiadacze będą mogli czuć się swobodnie.

Dr Paweł Grzesiowski, wielki zwolennik szczepień na koronawirusa, ostrzegał jednak, że doprowadzi to do nowej formy segregacji. W rozmowie z portalem Fly4free.pl na uwagę, że szef pewnej linii lotniczej zapowiedział, że będzie wymagał od klientów certyfikatu zaszczepienia, powiedział: „To bardzo poważny temat, bo oczywiście właściciel prywatnej linii lotniczej może tak powiedzieć i nawet wprowadzić takie zapisy w regulaminie, ale to może być i zapewne będzie potraktowane jako forma dyskryminacji. Bo jak obronić tezę, że ktoś mający odpowiednie zaświadczenie jest lepszy od kogoś, kto go nie ma? I to z różnych powodów. To linia lotnicza musi w obecnej sytuacji zapewnić bezpieczeństwo pasażerom, a nie na odwrót. Jest w tej wypowiedzi pewna niefortunność – oczywiście prezesowi wolno ustalać zasady we własnej firmie, ale jeśli zaczniemy dzielić ludzi, to obudzi demony i może być uznane za nową formę segregacji”1.

Dodał też: „Bo co ma zrobić osoba, która chce lecieć do Australii, ale ma przeciwskazania do zaszczepienia się, na przykład bierze leki obniżające odporność? Taka osoba nie jest zaszczepiona nie dlatego, że nie chce, ale nie może. A co z ozdrowieńcem, który ma przeciwciała i na razie nie wiadomo, czy  musi się szczepić? Te słowa mają więc bardzo głębokie drugie dno. O ile jestem orędownikiem szczepień, to uważam stosowanie takich prymitywnych metod wymuszania za nową formę segregowania ludzi, która może być bardzo źle zrozumiana”.

Dr Grzesiowski krytykuje tego typu pomysły, dlatego że uderzą ostatecznie w osoby, które chciałyby się zaszczepić i nie mogą oraz wzbudzą dodatkową krytykę szczepień. Mamy w tym wypadku jednak przede wszystkim z głębokim pogwałceniem ludzkiej wolności i traktowaniem ludzi jak bydła, które od dawna ma paszporty szczepień. Co ciekawe zresztą, aby np. wywieść psa za granicę, trzeba mu wyrobić właśnie taki certyfikat. W dodatku tego typu dokument byłby całkowitym zaprzeczeniem RODO, restrykcyjnego prawa do ochrony danych osobowych. Informacje zdrowotne należą bowiem do najbardziej osobistych danych.

Polski rząd niestety włącza się aktywnie w tę nową formę apartheidu. Minister zdrowia już w grudnie ogłosił, że powstanie centralny rejestr osób zaszczepionych. Może stać się on fundamentem nowego systemy dyskryminacji. Rząd zresztą nie ukrywa, że zaszczepieni mają otrzymać specjalne przywileje. Wśród nich jest np. zwolnienie z konieczności odbycia 14-dniowej kwarantanny po powrocie do kraju. Jest to jedno z tych ograniczeń, które rząd wprowadził bezprawnie. Nie można bowiem zmuszać ludzi do izolacji, co do których nie ma podstaw, że są chorzy. Kiedy wszyscy chętni zostaną wyszczepieni będzie to jednak bicz na tych, którzy zaszczepienia odmówili. Podobnie, ludzie niezaszczepieni mogą mieć problem z dostaniem się do lekarza lub szpitala.

Rząd co prawda woli mówić o benefitach niż przywilejach, o „statusie osób zaszczepionych” a nie o przywilejach dla tych ostatnich, ale w gruncie rzeczy jest to kwestia tylko języka. W przyszłości przeciwnicy szczepień mogą być „miękkimi metodami” zmuszani do nich, a jeśli metody okażą się skuteczne, można rozciągnąć je nie tylko na inne szczepienia, ale także na wiele innych rzeczy. Podobnie dzieje się w Chinach, gdzie obywatel zbiera punkty w ramach Społecznego Kredytu i w zależności od nich może np. wziąć kredyt, dostać pracę, wsiąść na pokład samolotu czy szybkich kolei.

 

1 M. Piotrowski, Paszporty zdrowia, obowiązek szczepień? Dr Grzesiowski krytykuje linie i tłumaczy, co się zmieni, źródło: https://www.fly4free.pl/paszporty-zdrowia-obowiazek-szczepien-dr-grzesiowski-krytykuje-linie-i-tlumaczy-co-sie-zmieni/.