O sprawie informuje Katolicka Agencja Informacyjna. Wprowadzono m.in. specjalne kontrolne oprogramowanie mające zapobiec ściąganiu, a także zakaz pokazywania w czasie egzaminu jakichkolwiek symboli politycznych i religijnych. O ile za słuszne studenci uznali niemanifestowanie swych poglądów politycznych, o tyle druga część rozporządzenia spotkała się z mocną falą krytyki. Podkreślono, że jest to wyraźny atak na wolność religijną, który w przyszłości może doprowadzić do tego, że na uczelni nie będzie już można nosić łańcuszka z krzyżykiem czy popularnego wśród młodych różańca na nadgarstku, a także pokazywać symboli innych religii. Jeden ze studentów stwierdził, że nie usunie z biurka figurki świętego ojca Pio, nawet jeśli będzie to oznaczało niemożność podejścia do egzaminu.

 

Decyzja wywołała burzę także na innych włoskich uczelniach, których studenci obawiają się, że także u nich zostaną wprowadzone podobne zasady. A od tego, jak podkreślają, już tylko jeden krok do wyrugowania symboli religijnych z przestrzeni publicznej. Wskazują jednocześnie, że egzaminator, wchodząc dzięki internetowi do ich domów, nie może decydować o tym, co znajduje się w ich prywatnej przestrzeni. Sprzeciwiając się decyzji władz przypominają, że krzyże na ścianach włoskich domów i wiszące na nich obrazy religijne, to część chrześcijańskiej kultury Włoch, której nie można ignorować, a tym bardziej wymazać.

 

Tego rodzaju decyzje niestety już nie dziwią. Dwa lata temu w Kanadzie zdecydowano, że nauczyciele, sędziowie i policjanci nie będą mogli w pracy nosić symboli religijnych. Zdecydowały o tym władze Quebecu. Organizacje religijne i społeczne zapowiadają walkę o unieważnienie zakazu. Projekt prawa dot. sekularyzacji przygotował większościowy rząd prowincji Quebec, który po wyborach z 2018 r. tworzy partia Koalicja Przyszłość Quebecu (CAQ). W Zgromadzeniu Narodowym Quebecu ustawa została przegłosowana stosunkiem głosów 73 do 35. Projekt poparły CAQ i Partia Quebecka, przeciw byli Liberałowie oraz Solidarny Quebec. Wprowadzenie zakazu noszenia symboli religijnych było jedną z obietnic wyborczych Koalicji Przyszłość Quebecu. Ustawa zakazuje niektórym pracownikom sektora publicznego noszenia symboli religijnych. Zakaz dotyczy m.in. nauczycieli, sędziów, prokuratorów i policjantów. Nowe prawo odznacza, że nauczyciel nie będzie mógł być w szkole np. w jarmułce ani z krzyżykiem na piersi. Przeciwnicy ustawy argumentowali, że uderza ona w mniejszości religijne. Rząd twierdził, że projekt potwierdza świecką tożsamość mieszkańców Quebecu.

 

W ustawie znalazło się odniesienie do sekcji 33 kanadyjskiej konstytucji, co w praktyce oznacza, że żaden obywatel nie będzie mógł podważać nowych przepisów argumentując, że łamią one fundamentalne wolności gwarantowane prawem. Deklarację o sekcji 33 trzeba odnawiać co pięć lat. Premier Quebecu François Legault oświadczył, że jego rząd zamyka drzwi, których nikt nie będzie chciał otworzyć. Według Legaulta, uchwalając zakaz noszenia symboli religijnych jego partia poszła na kompromis, bowiem nie wprowadziła zakazu dla nauczycieli szkół prywatnych ani pracowników przedszkoli.

 

Krytycy ustawy podkreślają, że głosowanie odbyło się w niedzielę wieczorem po zastosowaniu przepisu skracającego dyskusję w parlamencie. Zdaniem krytyków, nowe przepisy są niezgodne z konstytucją i łamią m.in. wolność religijną oraz zasadę, że instytucje publiczne powinny być otwarte dla każdego. Wkrótce po głosowaniu, Narodowa Rada Kanadyjskich Muzułmanów (NCCM) oraz Kanadyjskie Stowarzyszenie Wolności Obywatelskiej (CCLA) zapowiedziały wystąpienie przeciw nowym przepisom na drogę sądową. Quebec to największa pod względem powierzchni i druga pod względem liczby mieszkańców prowincja Kanady.

 

WO