Ernest Ramirez zbierał wsparcie na GoFundMe, aby mógł podnieść świadomość na temat zagrożeń związanych z eksperymentalną dawką po śmierci jego jedynego syna, ale został poinformowany przez stronę internetową, że jego zbiórka została usunięta, ponieważ podlegała "zakazanemu postępowaniu" w warunkach korzystania z usług firmy.

Teksańczyk stracił wszystkie swoje datki z powodu decyzji giganta crowdfundingu o usunięciu go z platformy, ale Ramirez, nie dając się zniechęcić, rozpoczął kampanię LifeFunder, która ma mu pomóc w kontynuowaniu jego misji ostrzegania ludzi przed niebezpieczeństwami związanymi z przyjmowaniem eksperymentalnych szczepionek COVID-19.  

Syn pana Ramireza, Ernesto Jr, miał zaledwie szesnaście lat, kiedy przyjął pierwszą dawkę szczepionki Pfizer 19 kwietnia, ale niestety zmarł zaledwie kilka dni później, 24 kwietnia, po tym jak cierpiał z powodu powiększonego serca, podobno dwa razy większego niż normalnie, w wyniku szczepionki.

Pogrążony w żałobie Ramirez powiedział dziennikarce Ivory Hecker, że zanim pozwolił swojemu synowi przyjąć szczepionkę, "musiał wysłuchać więcej reklam, że [szczepionka] jest bezpieczna dla nastolatków".

Przepełniony bólem po stracie Ernesto Jr, pan Ramirez napisał:

"Nie mógłbym prosić o lepszego syna. Grał w baseball od 7 roku życia aż do szkoły średniej. Grzeczny, pełen szacunku, kochany przez wszystkich, którzy go spotkali. Zawsze był u mojego boku, mój mały chłopiec, zawsze mówiłem mu, że ja i on przeciwko światu!".

Ramirez mówi, że jest teraz zdeterminowany, aby ostrzec innych o niebezpieczeństwach, na jakie narażeni są rozważając szczepionkę COVID-19.  

"Musimy krzyczeć, musimy walczyć, musimy coś zrobić - jego życie było warte o wiele więcej niż to, co myśli rząd lub ktokolwiek inny"

- powiedział Ramirez pani Hecker.

Przemawiając na wiecu w Austin 23 sierpnia, Ramirez oświadczył tłumowi, że "nie warto ryzykować".

"Teraz widzisz swoje dziecko - jutro możesz go nie zobaczyć".

"Muszę z tym żyć przez resztę mojego życia. Żadnych więcej uścisków, żadnych więcej 'Tato, kocham cię'."

"Kocham mój kraj, ale nie ufam już mojemu rządowi".

Po przemówieniach na różnych wiecach w Teksasie, Ramirez zabiera teraz swoją kampanię do Waszyngtonu, gdzie ma nadzieję podzielić się historią swojego syna z jak największą częścią narodu.