Jak raportuje bankier.pl, niemiecki klub z Bawarii, w którym na co dzień występuje Robert Lewandowski, postanowił wyciągnąć konsekwencje i obarczyć karami finansowymi tych piłkarzy, którzy nie zaszczepili się do tej pory przeciw Covid-19 i są narażeni na częstsze pauzowanie. Z informacji, które uzyskał „Bild am Sonntag” na liście władz klubu znalazło się trzech reprezentantów Niemiec: Joshua Kimmich, Serge Gnabry, Jamal Musiala oraz Kameruńczyk Eric Maxim Choupo-Moting.

 

Według dziennikarzy niemieckiej gazety kierownictwo klubu już od dłuższego czasu prowadziło dyskusje na temat wprowadzenia kar dla niezaszczepionych. Jednym z efektów rozmów ma być decyzja o cofnięciu wypłaconych już pensji za tygodnie spędzone na kwarantannie. Jak wynika z danych udostępnionych przez niemiecki dziennik „Bild”, Kimmich po przedłużeniu kontraktu zarabia wraz z bonusami 20 mln euro za sezon gry dla bawarskiej drużyny, co przekłada się na około 385 tys. euro tygodniówki. Serge Gnabry zarabia w przedziale pomiędzy 10 a 15 mln euro rocznie, natomiast Jamal Musiala oraz Eric Maxim Choupo-Moting pobierają pensję w przedziale 5 a 10 mln euro. Joshua Kimmich otwarcie wypowiadał się w mediach na temat swoich wątpliwości dotyczących szczepionki. W piątkowym spotkaniu, w którym Bayern Monachium mierzył się z Augsburgiem, niemiecki obrońca musiał pauzować z uwagi na kontakt z osobą, u której wykryto COVID-19.

 

W Niemczech kolejne kraje związkowe, czyli landy, decydują się na wprowadzenie ostrzejszych przepisów w związku z narastającą czwartą falą koronawirusa. Po Bawarii kolejne restrykcje wprowadziła Saksonia. Zamknięte zostaną kluby, dyskoteki oraz wszystkie obiekty kulturalne i rekreacyjne. Restauracje będą pracować do godziny 20, a korzystać z nich będą mogli jedynie osoby zaszczepione oraz ozdrowieńcy. W miejscach pracy ma obowiązywać zasada 3G, która obejmuje osoby zaszczepione, ozdrowieńców oraz osoby z ujemnym testem na COVID-19.

 

Kolejne przepisy wprowadzające obowiązek szczepienia powodują, że wzrasta szara strefa oferująca fałszywe potwierdzenia. Nawet 175 000 euro miał zarobić pracownik jednej z aptek w Monachium, sprzedając fałszywe kody QR zaświadczające o odbyciu szczepienia przeciw COVID-19. Tylko w październiku wydał ponad 500 takich świadectw. Jak ustaliła niemiecka policja, w procederze sprzedaży fałszywych paszportów covidowych, poza pracownikiem apteki brali udział też jego wspólnicy. Drukowali setki fałszywych kodów QR, które następnie sprzedawali w internecie po 350 euro. – W ostatni piątek policja przeszukała aptekę w Monachium i mieszkania prywatne kobiety oraz jej wspólnika. Śledczy z Bawarskiego Centralnego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć i Korupcji w Służbie Zdrowia przekazali, że oboje trafili już do aresztu. Rzecznik podmiotu przekazał, że był to proces “ponadprzeciętnej wagi”, wskazując przy tym na znaczenie oszustw, jakich się dopuszczali – podaje portal MyPolacy.de.

 

Fałszywe kody QR były oferowane na niemieckojęzycznym forum cyberprzestępczym od połowy sierpnia tego roku. Śledczy wykazali, że fałszerze tylko w październiku wydali ponad 500 takich kodów. W trakcie przeszukania policja skonfiskowała dostęp do kryptowalut i gotówkę o wartości prawie 100 tysięcy euro Na ten moment nie wiadomo czy fałszywe kody da się unieważnić. W samych Niemczech w obiegu pozostaje nawet kilkaset fałszywych paszportów covidowych. – Rzecznik Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć i Korupcji w Służbie Zdrowia poinformował, że proces ustalania danych osobowych nabywców fałszywych kodów QR może być niemożliwy do zrealizowania. To z kolei sprawia, że w tej chwili wszystkie takie osoby będą mogły z nich korzystać. Oszuści do wystawiania tych dokumentów używali infrastruktury informatycznej, z której na co dzień korzysta monachijska apteka – pisze MyPolacy.de.

 

WO