Do najważniejszych funkcji freonów należało ich wykorzystywanie jako przenośników ciepła w urządzeniach chłodniczych, między innymi w domowych lodówkach i urządzeniach do klimatyzacji. Nadają się one do tego w sposób wręcz idealny, ponieważ są niepalne i nie szkodzą ludzkiemu zdrowiu. Po złomowaniu zużytych urządzeń freony wydostawały się do atmosfery, gdzie wnet nagromadziły się w ilościach dających się mierzyć. Jako, że należą do trudno usuwalnych ze środowiska związków organicznych, ich coraz większe ilości zaczęły budzić pewien niepokój. Z powodu nieszkodliwości freonów przez długi czas nie podejmowano jednak żadnych działań zmierzających do ograniczenia ich emisji do atmosfery.

Zmieniło się w to w 1985 r., kiedy odkryto zjawisko potocznie nazywane dziurą ozonową. Jak zauważył prof. Przemysław Mastalerz z Politechniki Wrocławskiej: „Tę brzydką nazwę wymyślili dziennikarze, ponieważ hasło dziura ozonowa groźniej brzmi i bardziej przemawia do wyobraźni ludzi niż prawidłowe określenie okresowe zmniejszanie się stężenia ozonu w stratosferze” (Ekologiczne kłamstwa ekowojowników, Wrocław 2005, s. 125). Samo to zjawisko polega na tym, że nad Antarktydą we wrześniu i październiku, czyli podczas antarktycznej wiosny, występuje w stratosferze powtarzający się z roku na rok spadek ilości ozonu. Jest to spadek duży, czasami sięgający nawet 80%. Jak skomentował to jednak prof. Mastalerz: „Niektórzy uznali to za powód do niepokoju, bo stratosferyczny ozon jest niezbędny dla istnienia życia na naszej planecie. Ochronne działanie ozonu polega na absorbowaniu słonecznego promieniowania ultrafioletowego, które zabija żywe komórki. Zmniejszone stężenie ozonu nad Antarktydą nie jest zjawiskiem niepokojącym, bo na Antarktydzie niewiele jest żywych komórek a po kilku tygodniach poziom ozonu wraca do normy” (s. 126).

Mimo to zakaz produkcji i stosowania freonów został pospiesznie uchwalony na międzynarodowych konferencjach w Montrealu w roku 1987 i w Londynie w roku 1990. Od tego czasu freony już nie są produkowane w krajach uprzemysłowionych, a ich produkcja w innych krajach jest niewielka. Jak zwraca jednak uwagę prof. Mastalerz, krótki okres obserwacji nie pozwala na stwierdzenie, czy okresowe zmniejszanie się stężenia ozonu nad Antarktydą nie jest normalnym zjawiskiem, na które człowiek nie ma wpływu. W dodatku, Zjawisko to zauważono po raz pierwszy już w latach 50., gdy dopiero zaczynało się stosowanie freonów na większą skalę i nie mogło ich jeszcze być dużo w powietrzu. Wynikałoby stąd, że freony w powietrzu nie są decydującą przyczyną powstawania dziury ozonowej.

W związku z tym prof. Mastalerz zauważył: „Z powodu braku informacji o ozonie w stratosferze nad Antarktydą przed wprowadzeniem freonów należy uznać, że pochodzenie dziury ozonowej nie jest wyjaśnione. Za kilkanaście lat, gdy zmniejszy się stężenie freonów w powietrzu a dziura ozonowa pozostanie bez zmiany, może się okazać, że kategoryczne zakazy produkcji freonów były przedwczesne i niepotrzebne” (s. 127).

Spadki stężenia ozonu występowały, zanim jeszcze pojawiły się w atmosferze znaczące stężenia freonów, a freony nie mogą być najważniejszą przyczyną zaniku ozonu, bo atmosfera zawiera duże stężenia innych związków reagujących z ozonem. Jednym z takich związków jest chlorek metylu CH3Cl, którego roczna produkcja przez algi morskie wynosi kilka milionów ton. Zakaz produkcji freonów w niczym więc nie przyczynił się do poprawy ludzkiego zdrowia.

 

 

Najnowsza książka autora pt. „Wyprane mózgi. Jak przez kontrolę umysłów niszczy się naszą cywilizację i zniewala ludzi” do nabycia na stronie: https://capitalbook.com.pl/pl/p/Wyprane-mozgi.-Jak-przez-kontrole-umyslow-niszczy-sie-nasza-cywilizacje-i-zniewala-ludzi-Chris-Klinsky/4689