Premier Mateusz Morawiecki przyznał, że dopuszcza możliwość wprowadzenia obowiązkowych szczepień dla "pewnych grup zawodowych". - Gdyby sytuacja się nadal pogarszała warto byłoby to rozważyć. Na przykład dla pracowników służby zdrowia" – doprecyzował Morawiecki.

Obowiązek miałby dotyczyć wyłącznie pracowników sfery budżetowej, m.in. nauczycieli i medyków. Według ustaleń dziennika polskie przepisy mają być podobne do tych, które już obowiązują na Węgrzech.Przymus może zostać wprowadzony, jeśli liczba dziennych zakażeń będzie oscylować wokół 35-40 tys.

Zdaniem premiera także pracodawcy powinni mieć możliwość sprawdzania czy ich pracownik poddał się szczepieniu. - Pytanie, czy uda się wypracować taki kompromis na forum całego Sejmu. Czekam, jak zareagują przedstawiciele partii opozycyjnych - dodał szef rządu.

Obowiązkowe szczepionki na Węgrzech

Polskie rozwiązania prawne, wprowadzające obowiązek szczepień mają być podobne do tych, które obowiązują na Węgrzech. Od października muszą się tam szczepić wszyscy pracownicy administracji publicznej.

Wicepremier, minister spraw wewnętrznych Jan Hamaczek po poniedziałkowym (29 listopada) posiedzeniu Centralnego Sztabu Kryzysowego mówił o przedstawicielach służb mundurowych: żołnierzach, policjantach, pracownikach służb specjalnych i strażakach. Obowiązek ma dotyczyć również wszystkich pracowników ochrony zdrowia oraz służb socjalnych.

Minister finansów Alena Schillerova powiedziała, że do tego wykazu jej resort chce dodać pracowników służby celnej. Obowiązek ma objąć także strażaków ochotników oraz wszystkich funkcjonariuszy i zewnętrznych współpracowników służby więziennej. Minister finansów podkreśliła, że firmowany przez resort zdrowia projekt rozporządzenia nie jest jeszcze gotowy, a dokument jest dyskutowany w ramach ustaleń międzyresortowych.

Schillerova przekazała, że jednym z problemów jest kwestia egzekwowania ewentualnego obowiązku. Za jego nierespektowanie przewiduje się karę do 10 tys. koron, czyli ponad 1,8 tys. złotych, która będzie mogła być nakładana wielokrotnie. Rozporządzenie nie będzie jednak mogło wpływać na kwestię zatrudnienia czy zaszeregowania pracowników.

Węgierski rząd zapowiada też, że szefowie prywatnych firm będą mieli prawo wymagania od pracowników certyfikatu szczepienia przeciwko COVID-19.Pracodawca zweryfikuje szczepienie

Jak zapowiadał w środę poseł PiS Czesław Hoc, do Sejmu ma w najbliższych dniach trafić projekt poselski, który da pracodawcom możliwość sprawdzenia, czy pracownik jest zaszczepiony przeciwko COVID-19

- Przedsiębiorca będzie mógł poprosić o certyfikat zaszczepienia pracownika i jeśli nie będzie pracownik zaszczepiony, to będzie mógł zreorganizować pracę, np. przenieść takiego pracownika do działu tam, gdzie nie będzie miał styczności z klientami - powiedział Hoc.

Według tego, co proponują posłowie, pracodawca będzie mógł, ale nie będzie musiał sprawdzać, czy dana osoba jest zaszczepiona - wszystko będzie zależało od sytuacji zakładu pracy, a pracownik lub kandydat do pracy będzie z kolei mógł, ale nie będzie musiał, mu udzielić odpowiedzi, czyli okazać certyfikatu.

Co ważne: z powodu nieokazania certyfikatu pracownik nie może być zwolniony z pracy lub inaczej ukarany np. zmniejszeniem wynagrodzenia.

W ocenie prawników, zaprojektowane w ten sposób przepisy wiele do dotychczasowego porządku prawnego nie wniosą. Wyjątkiem będzie tu sytuacja personelu medycznego. Będzie to jedyna grupa zawodowa, w której sprawdzanie certyfikatów będzie obowiązkowe.

"Za" obowiązkowymi szczepieniami jest Wielkopolski Sejmik, który zwrócił się do premiera i ministra zdrowia o podjęcie działań zmierzających do wprowadzenia obowiązku szczepień ochronnych przeciwko COVID-19, przynajmniej wobec grup pracowników szczególnie narażonych na dużą liczbę kontaktów międzyludzkich, w tym zwłaszcza: opieki zdrowotnej, oświaty, pomocy społecznej, usług związanych z handlem i gastronomią.