Obecny na wiecu Waldemar Tomaszewski, prezes Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - Związku Chrześcijańskich Rodzin, europoseł, wspierający walczącą polską społeczność oświatową Wileńszczyzny, oświadczył, że Polacy powinni przygotować się do długiej batalii i walki o swoje szkoły. Słowa te potwierdziła przedstawicielka komitetu rodzicielskiego Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach Agnieszka Rynkiewicz, która poinformowała, że 24 września br. wiec protestacyjny z powodu dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie odbędzie się przy ambasadzie Litwy w Warszawie, zaś w Wilnie, przy siedzibie Rządu RL, akcja protestacyjna odbędzie się 28 września br. o godz. 16.00.

Polskie szkoły - i solą w oku, i łakomym kąskiem

Rodzice polskich dzieci przytoczyli podczas wiecu wiele wymownych przykładów prób niszczenia polskiej oświaty na Litwie podejmowanych co rusz przez rządzących konserwatystów i liberałów. 

„Władza rejonu trockiego, partii rządzących Litwą dąży do likwidacji polskiego szkolnictwa w Połukniu w rejonie trockim” – oświadczyła reprezentująca rodziców polskich dzieci w tej miejscowości Bożena Sienkaniec. „My, rodzice, wyrażamy sprzeciw liberalno-nacjonalistycznej polityce, poglądom i dyskryminującym, krzywdzącym działaniom wobec Polaków mieszkających w rejonie trockim” – determinacji nie kryła B. Sienkaniec, z której ust padła również kolejna przyczyna prób władz zlikwidowania placówki polskiej w Połukniu.

„Chodzi im o to, aby dzieci z polskiej szkoły przeszły do miejscowego gimnazjum z litewskim językiem nauczania, które będzie mogło przejąć cały budynek szkolny wyremontowany skądinąd z polskich funduszy” – podzieliła się opinią mówczyni.

Na początku bm. Rada Samorządu Rejonu Trockiego przegłosowała decyzję o likwidacji klas 11 i 12 w polskim Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu, zaś 10 września br. uczniowie klas gimnazjalnych zostali zawieszeni przez władze samorządowe w państwowym rejestrze uczniowskim. B. Sienkaniec oświadczyła tym niemniej, że dzieci również pozostają zdeterminowane, nie opuszczają murów swojej szkoły i kontynuują pobieranie nauki w niej. „Uczniowie, chociaż zostali odgórnie zawieszeni w rejestrze uczniów, nadal pobierają naukę i nie opuszczają szkoły” – zapewniła.

Nie ma i nigdy nie będzie zgody Polaków na niszczenie szkolnictwa polskiego

A. Rynkiewicz zaznaczyła, że walczące szkoły polskie wspiera wiele organizacji i osób, w tym W. Tomaszewski, który z kolei oświadczył, że Polacy podejmują działania pokojowe i spokojne, aczkolwiek pryncypialne i natarczywe.

„W sytuacji podejmowania prób zniszczenia szkolnictwa - głównego filaru podtrzymania tożsamości, języka ojczystego, kultury – musimy się bronić i ubolewamy, że musimy to czynić w ten sposób, wszak to nie jest Białoruś czy kraj Bliskiego Wschodu, tylko tak jakby kraj demokratyczny, unijny, samo centrum Europy” – powiedział lider ZPL i AWPL.

Mówca ubolewał, że wszelkie inne podejmowane przez Polaków działania demokratyczne nie odnoszą pożądanego skutku, zaś buldożerowe działania mają na celu zniszczenie szkolnictwa polskiego. „Nie ma i nigdy nie będzie na to naszej zgody” – powiedział W. Tomaszewski, zapowiadając, że Polaków czeka swoisty maraton, długa walka, którą, jak wierzy, „zwycięsko ukończymy z Bożą pomocą i obronimy polskie szkolnictwo”.

Nowa fala walki z Polakami

Polityk nie wątpi w to, że reakcja Polaków na próby zlikwidowania polskich szkół, które, jak ocenił, przez cały okres niepodległości ciągle są solą w oku rządzących, będzie tylko potęgowała, a obecnie obserwujemy nową falę walki z Polakami.

„Podejmowane są próby zlikwidowania 8 polskich gimnazjów i ograniczenia stanu posiadania całego szeregu innych szkół, co jest jawną dyskryminacją i naruszeniem Konwencji Ramowej o ochronie mniejszości narodowych, którą Litwa ratyfikowała bez zastrzeżeń jeszcze w 2000 roku” – przypomniał W. Tomaszewski.

Prezes ZPL i AWPL za próby zastraszania społeczności polskiej i zniechęcenia do walki uważa nieprawne zawieszanie uczniów polskich w rejestrach urzędowych. „Jakby tych dzieci w ogóle nie było. Jest to podwójna, cyniczna dyskryminacja, chociaż ustawy takiej możliwości nie przewidują” – ubolewał, nawiązując do strasznych czasów okupacji hitlerowskiej i tajnych kompletów nauczania dzieci w języku polskim pod groźbą rozstrzału. „I faktem udokumentowanym jest, że 100 nauczycieli polskich na Wileńszczyźnie za tajne nauczanie dzieci, które również nie figurowały w żadnych rejestrach, zostało rozstrzelanych” – powiedział W. Tomaszewski.

Prezes ZPL z dumą poinformował o stanowisku, jakie zajęli nauczyciele szkoły polskiej w Połukniu, którzy dalej prowadzą nauczanie dzieci, choć oficjalnie nie figurują one w rejestrach. Otóż pedagodzy oświadczyli, że jeśli nie otrzymają wypłaty, będą pracowali nieodpłatnie. W. Tomaszewski nie wątpi w to, że w takiej sytuacji Polacy na Wileńszczyźnie zorganizują zbiórkę funduszy, by wynagrodzić nauczycielom ich trud kształcenia dzieci w języku ojczystym.

Słuszne żądania Polaków popierają Rodacy na całym świecie

O wsparciu dla słusznych żądań Polaków na Litwie mówił Tadeusz Adam Pilat, prezydent Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, zrzeszającej 200 tys. Polaków w blisko 40 krajach świata.

„Nie jesteście sami. Jesteśmy z Wami i niech Bóg będzie z Wami” – skierował słowa otuchy dla Polaków T. A. Pilat, który zaznaczył, że również Szwecja, gdzie mieszka od lat, słynie z dobrego traktowania mniejszości narodowych, w tym bierze na siebie koszty nauczania mniejszości w ich językach ojczystych.

"To, co obserwujemy, jest straszne"

Przedstawicielka Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach Raja Prokopjewa również zapewniła o zdeterminowanej i nieugiętej postawie społeczności lokalnej.

„Kategorycznie nie zgadzamy się być filią innej szkoły, zwłaszcza że akty prawne przewidują wyjątki dla szkół mniejszości narodowych, tylko władze nie chcą implementować tych możliwości prawnych. Mówimy zdecydowanie „nie” dla dyskryminacji, nie pozwolimy na niszczenie naszej oświaty, kultury, tradycji. Szkoła działa od ponad 200 lat, władze wciąż się zmieniały, ale nikt nie zamknął placówki, dopóki w swoich fotelach nie rozgościli się liberałowie i konserwatyści. To, co obserwujemy, jest straszne, wiec dzisiaj prosimy Czechy o pomoc w zapewnieniu praw człowieka i przestrzegania międzynarodowych aktów prawnych” – prosiła.

Polacy złożyli na ręce czeskich dyplomatów petycję

Przedstawiciele Gimnazjum Longina Komołowskiego w Połukniu i Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach wręczyli czeskim dyplomatom na Litwie petycję do władz Republiki Czech w sprawie ochrony polskiej oświaty na Litwie i wsparcia szkół polskich na Wileńszczyźnie, które są zagrożone likwidacją.

„Tą petycją zwracamy się do Republiki Czeskiej o interwencję w tej sprawie oraz przedstawienie Rządowi Republiki Litewskiej własnych pozytywnych rozwiązań w kwestii przestrzegania praw mniejszości narodowych przed dyskryminacją i ochronę oświaty polskiej na Litwie” – czytamy w petycji.

Maraton akcji protestacyjnych

Agnieszka Rynkiewicz zapewniła, że jeśli podejmowane działania nie przyniosą oczekiwanych skutków, rodzice dzieci polskich na Litwie nie odrzucają możliwości organizowania podobnych akcji protestacyjnych. Kolejna odbędzie się przy siedzibie Rządu RL 28 września br. o godz. 16.00. Wcześniej, 24 września br., wiec protestacyjny z powodu dyskryminacji polskiej mniejszości na Litwie odbędzie się przy ambasadzie Litwy w Warszawie.

***

Obecne władze liberalno-nacjonalistyczne Litwy prowadzą bezpardonowe działania, których celem jest zlikwidowanie bądź zdegradowanie do niższego szczebla kilkunastu szkół polskich w rejonach wileńskim, solecznickim i trockim, w tym 8 gimnazjów: im. Św. Kazimierza w Miednikach, im. Tadeusza Konwickiego w Bujwidzach, im. Św. Jana Bosko w Jałówce, im. Św. Urszuli Ledóchowskiej w Czarnym Borze, im. Pawła Brzostowskiego w Turgielach, im. Adama Mickiewicza w Dziewieniszkach, im. Anny Krepsztul w Butrymańcach oraz im. Longina Komołowskiego w Połukniu.