Pojechała do Wilna mając jedynie trzy złote, które podarowała jej gorzowska kwiaciarka spod cmentarza, gdy usłyszała o jej wyjeździe. 
W Wilnie Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego otrzymało od kard. Backisa na pół zrujnowany budynek. Była to dawna kapelania wizytek. To tam przed wojną mieszkał ich założyciel ks. Michał Sopoćko, który zawsze swoim podopiecznym powtarzał, aby wsłuchiwały się w ból ziemi. Jeżeli wsłuchają się w to cierpienie, usłyszą konkretne wezwanie. Dla niej było to trwanie przy najbardziej cierpiących do samej śmierci. Nigdy przez tyle lat pracy z nimi nie usłyszała prośby o śmierć.
Na Litwie trzeba było wszystko budować od początku. Walczyć z władzami nawet o nazwę „hospicjum”, które do tej pory nie występowało w języku litewskim. Na terenach litewskich nie było żadnej placówki tego typu. Chorzy w stanie terminalnym byli pozostawieni sami sobie. W szpitalu ich już nie leczono. Byli kupką nieszczęścia, która tylko czekała na śmierć i zabierała innym potrzebne łóżko. Nikt nie zwracał uwagi na ich  ból, samotność. Jeszcze na początku tego wieku tacy chorzy byli pozbawieni środków przeciwbólowych. Spuścizną po sowieckiej niewoli została opioidofobia, czyli niechęć do stosowania  opioidów, które uśmierzają ból. W rezultacie chorzy umierali w męczarniach. Nierzadko nie wytrzymując bólu, popełniali samobójstwa. 

Dziś Hospicjum im. Bł. Ks. Michała Sopoćki jest jedną z najnowocześniejszych placówek paliatywnych w tej części Europy. Jest także jedynym hospicjum stacjonarnym na Litwie. Siostra Michaela mówi, że jeszcze nie zdarzył się przypadek, aby osoba otoczona opieką paliatywną poprosiła o śmierć. Według niej „Hospicjum powinno być takim domem, gdzie otula się samotnego w swym cierpieniu człowieka płaszczem miłości, dobroci, nadziei”.  Każdy ma bowiem prawo nie tylko do godnego życia, ale także do godnej śmierci, do opieki, zainteresowania, troski. Chrystus przecież powiedział, że jest obecny w ludziach najsłabszych, najbiedniejszych, najbardziej potrzebujących. To dlatego siostra Michaela w każdym z nich widzi twarz Jezusa.  Jest taka zasada w litewskim hospicjum, że od chorych nie bierze się żadnych pieniędzy. Jeżeli rodzina pacjenta wysyła na konto placówki jakąś kwotę, zostaje ona zwrócona. Potrzebujący powinien otrzymać pomoc za darmo, bezinteresownie. 

Litewska kasa chorych pokrywa ok. 30 proc wydatków hospicjum. Resztę funduszy siostra Michaela musi wyżebrać sama. Chodzi do różnych ludzi, pisze listy, występuje w kościołach, apeluje w mediach. I daje to rezultaty. Placówka jest utrzymywana dzięki hojności i wspaniałomyślności całej rzeszy ludzi.

Siostra Michaela każdego umierającego wyposaża we wspaniałą modlitwę, czyli koronkę do Bożego Miłosierdzia. Sam Chrystus podczas jednego z objawień powiedział św. Faustynie, jaką moc ma ta modlitwa. Podyktował ją zakonnicy w Wilnie 13 i 14 września 1935 r.  Powiedział jej wówczas: „Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać  grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego”. „ Każdą duszę bronię w godzinie śmierci jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę albo przy konającym inni odmówią – odpustu tego samego dostąpią. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę”. 
Maria Górzna