"Cyfrowa heroina". Najnowsze badania nie pozostawiają wątpliwości
Najświeższe badania techniką neuroobrazowania ponad wszelką wątpliwość pokazują, że nadmierna styczność z ekranami może neurologicznie zniszczyć rozwijający się mózg młodej osoby w taki sam sposób jak uzależnienie od kokainy. Otóż to – mózg dziecka pod wpływem tej technologii (jarzących się ekranów) wygląda jak mózg pod wpływem narkotyków - przekonuje Nicholas Kardaras – psycholog kliniczny, jeden z czołowych specjalistów ds. uzależnień cyfrowych w Stanach Zjednoczonych.
Kardas od lat walczy o to, aby uzależnienie od ekranów zostało oficjalnie wpisane na listę schorzeń. Dlaczego tak się nie dzieje?
30 lat doświadczenia w publicystyce biznesowej nauczyło mnie najważniejszej zasady dziennikarskiego śledztwa: sprawdzaj, kto na tym zarobił - wskazuje Rana Foroohar, dziennikarka Financial Times, w książce „Nie czyń zła. Jak Big Tech zdradziła swoje ideały i nas wszystkich”.
Tu warto zauważyć pewne dane. W 2024 roku rynek gier wideo w Stanach Zjednoczonych wygenerował ponad 113 miliardów dolarów amerykańskich przychodów. Rynek smartfonów w USA generuje około 70 miliardów dolarów przychodów rocznie (sprzedaż samych urządzeń). Rynek usług telekomunikacyjnych w tym kraju osiąga około 450–500 miliardów dolarów przychodów rocznie, z czego około 200 miliardów to same usługi mobilne. Big Techy (Google/Alphabet, Apple, Facebook/Meta, Amazon, Microsoft) razem generują około 2 biliony dolarów przychodu rocznie.
Kardaras porównuje mechanizmy uzależnienia behawioralnego od cyfrowych ekranów do uzależnienia chemicznego od klasycznych narkotyków. Dla wyjaśnienia: uzależnienie behawioralne to nałóg, w którym człowieka „wciąga” konkretne zachowanie, np. korzystanie z telefonu, TikToka czy YouTuba. Z kolei uzależnienie chemiczne jest związane z zażywaniem substancji chemicznych, np. heroiny, alkoholu czy papierosów.
Smartfon działa jak kroplówka, która dwadzieścia cztery godziny na dobę dostarcza pokoleniu stale podłączonemu do internetu cyfrową dopaminę. Nawet jeśli ktoś jeszcze nie znalazł w tej cyfrowej mieszance swojego ulubionego narkotyku, wkrótce pewnie natknie się na coś na najbliższej stronie internetowej. Naukowcy wykorzystują dopaminę jako rodzaj uniwersalnego miernika, za pomocą którego da się określić uzależniający potencjał każdego doświadczenia. Im więcej dopaminy pojawia się w układzie nagrody w naszym mózgu, tym bardziej uzależniająco działa na nas wywołujące tę reakcję doświadczenie - stwierdza Anna Lembke, psychiatra z Uniwersytetu Stanforda, specjalistka od uzależnień, w książce „Niewolnicy dopaminy”.
Cyfrowa heroina. #CyfrowaHigiena. Cyfrowe szaleństwo
— Rafał Górski (@Rafal_Gorski) December 31, 2025
„Kiedy w 2016 roku napisałem »Dzieci ekranu«, była to wówczas pionierska praca o uzależnieniu od technologii. Pomysł, że urządzenia cyfrowe nie tylko kształtują nawyki – co nazwałem »cyfrową heroiną«, wydawał się wszystkim… pic.twitter.com/Jq5XrZtegO
Źródło: instytutsprawobywatelskich.pl