Prof. Baskerville: Im silniejsze państwo, tym słabsza rodzina
Dodano 22 września 2017
0
0
/
Wraz ze wzmacnianiem państwa następuje osłabienie rodziny – zauważył prof. Stephen Baskerville, wykładowca Patrick Henry College, który był jednym z panelistów piątkowej Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Prawne i Społeczne Uwarunkowania Polityki Rodzinnej”.
Zaznaczał, za Carlem Zimmermanem, że jeżeli państwo wkracza coraz bardziej w strefy społeczne, rodzina traci swoje znaczenie i następuje przejmowanie prerogatyw rodziców przez państwo.
- Te zmiany dokonują się bardzo powoli przez stulecia, niemalże niezauważalnie. Dzisiaj mamy kontynuację tych trendów, które opisywał – alarmował.
- Następuje erozja praw rodzicielskich. Pierwszym polem jest rozwód, później zaś antagonizowanie dziecka z rodzicami. Niemożliwym jest zakazanie rozwodów, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że małżeństwo jest dobrowolnym kontraktem prawnym, to należałoby zacząć wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy ten akt pogwałcili – stwierdził.
- Są programy asystentów rodziny, których to asystentów rodzina wcale nie chce. Państwo samo kreuje problemy rodziny, aby móc je rozwiązywać - wyliczał.
Zwrócił uwagę, że warto, aby zamiast dofinansowania dla samotnych matek, postarać się dofinansować rodzinę. - To jest nasze zadanie – stwierdził. Postulat ten wydaje się o tyle uzasadniony, że istną plagą jest życie w luźnych związkach ze względu na przysługujące w związku z tym finansowe korzyści.
Problem stanowi także sądownictwo. - Z doświadczeń USA, Kanady i Wielkiej Brytanii wynika, że nigdzie indziej nie ma takich nadużyć sądowniczych, jak w sądownictwie rodzinnym. Warto się nad tym zastanowić – zwracał uwagę prof. Baskerville.
W podobnym tonie wypowiedział się prof. Bryce Christensen, wykładowca Uniwersytetu Southern Utah, który sądy rodzinne nazwał „okiem Big Brothera”.
Źródło: prawy.pl