Kościół

Archidiecezja przemyska ostrzega przed pentekostalizacją chrześcijaństwa

„Zbliżający się nowy rok duszpasterski będzie poświęcony Osobie i darom Ducha Świętego. Hasło “Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” ma motywować wiernych, kapłanów, osoby konsekrowane, formatorów, liderów ruchów i wspólnot do bardziej świadomego odkrywania obecności Ducha Świętego w naszym życiu. Okazuje się bowiem, że pomimo tego, iż w Nim “poruszamy się, żyjemy i jesteśmy” (Dz 17,28), nie zawsze właściwie rozumiemy Jego obecność i działanie” czytamy na stronie internetowej Archidiecezji Przemyskiej.
Duszpasterze przemyscy zauważają, iż w ostatnim czasie pojawiają się coraz częściej przypadki nadużyć doktrynalnych i liturgicznych w czasie różnego rodzaju celebracji i nabożeństw oraz w niektórych grupach modlitewnych i charyzmatycznych. W związku z tym, Kuria Metropolitalna przypomina o obowiązujących przepisach, w szczególności zawartych w dokumencie Kongregacji Nauki Wiary z 14 września 2000 r. pt. Instrukcja na temat modlitw w celu osiągnięcia uzdrowienia pochodzącego od Boga”.

„Zjawiska, przed którymi m.in. przestrzega powyższa Instrukcja, bardzo nasiliły się i rozpowszechniły w ostatnich latach (także w Archidiecezji Przemyskiej), zyskując miano – w nawiązaniu do ruchów i metod zielonoświątkowych – “pentekostalizacji”. O wynikających z niej problemach mówił w tym roku na forum Konferencji Episkopatu Polski bp Andrzej Czaja” zauważają, dodając, iż przypomniał o tym również na ostatnich kongregacjach kapłańskich ks. Jan Bartoszek.

Warto, aby duszpasterze, liderzy grup i wszyscy wierni, w szczególności zaangażowani w grupy modlitewne i charyzmatyczne, potrafili dostrzec zagrożenie pentekostalizacją rozumianą jako dwa procesy: szybki wzrost liczebny różnego rodzaju nowych wspólnot stricte zielonoświątkowych oraz proces stopniowego przekształcania tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich i związków wyznaniowych w bliżej nieokreśloną formę chrześcijaństwa charyzmatycznego w wymiarze globalnym.

Na zagrożenia płynące z pentekostalizacji uwagę zwrócił bp Andrzej Czaja, który przestrzegał, iż skutkuje ona „uziemieniem” chrześcijaństwa, jego wewnętrznej dechrystianizacji, o której mówił papież Franciszek na Wawelu, czyli sprowadzenia go na poziom zaspokajania podstawowych ludzkich pragnień i potrzeb, a także redukcji do poziomu terapii. „Gdyby rozwój chrześcijaństwa miał dalej zmierzać w tym kierunku, to może dojść do zupełnego wynaturzenia religii chrześcijańskiej” stwierdza bp Czaja.

„Dlatego słusznie zauważa Margit Eckholt, niemiecka teolog z Uniwersytetu w Osnabrück, że dla Kościoła katolickiego fenomen pentekostalizmu stanowi nie tylko wyzwanie o charakterze zewnętrznym, ale jest także poważnym zagrożeniem wewnątrzkościelnym, ponieważ nurt zielonoświątkowy zaczyna od środka dogłębnie zmieniać współczesne oblicze katolicyzmu” dodaje.

„Owszem pentekostalizm może być pewną szansą dla katolików i wielu innych denominacji chrześcijańskich. Od chrześcijan pentekostalnych możemy się uczyć spontaniczności, otwartości, zapału misyjnego, chęci przekazywania słowa Bożego. Potrzeba jednak większej czujności doktrynalnej i duszpasterskiej, aby pentekostalizacja nie doprowadziła do narodzin jednej uniwersalnej i synkretycznej wersji chrześcijaństwa” ostrzega.

Główną przyczynę gwałtownego wzrostu wielu wspólnot neopentekostalnych na całym świecie upatruje hierarcha w niezwykłej atrakcyjności nowych form religijności, które są przez nie rozwijane. „Oferują człowiekowi możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka: uzdrowienia i zdrowia, przebaczenia, szczęścia i spełnienia. U podstaw jest amerykańska Ewangelia sukcesu (Prosperity Gospel) tudzież Ewangelia zdrowia i dobrobytu (Health and Wealth Gospel), które głoszą, że zdrowie i powodzenie materialne są wyrazem Bożego błogosławieństwa” wylicza, zaznaczając, iż „jest to niebezpieczna „reforma” chrześcijaństwa, która może doprowadzić do jego całkowitego wynaturzenia, do ściągnięcia religii chrześcijańskiej na poziom <<opium dla ludu>>”.

„Współczesny pentekostalizm rozwija też bardzo teologię materialnego sukcesu i dobrobytu oraz całkowite wyzwolenie z tradycyjnych norm, odnoszących się do zewnętrznej świętości. To czyni zeń ruch mocno zorientowany na doczesność. Tego rodzaju religijność ma zapewnić człowiekowi całkowitą samorealizację w teraźniejszości” tłumaczy.

Zjawiskiem typowym dla religijności pentekostalnej są objawy psychosomatyczne, występujące w trakcie wielu różnych spotkań modlitewnych, które przejawiają się w postaci drgawek ciała, spazmatycznego śmiechu lub zjawiska tzw. upadków w duchu. „W psychologii religii takie zachowania są klasyfikowane jako przejawy <<odmiennych stanów świadomości>>. A ponieważ nowi członkowie wspólnot charyzmatycznych są szkoleni, jak osiągnąć możliwość przeżywania stanów ekstatycznych i mistycznych, nie można wykluczyć, że <<zielonoświątkowe fenomeny psychosomatyczne powstają wskutek tych samych mechanizmów psychicznych, które umożliwiają transy szamańskie, stąpanie po rozżarzonych węglach czy tańce derwiszów>>” uwrażliwia bp Czaja.

W jego ocenie wiele wskazuje na to, że od ok. 2007 r. w naszym kraju można mówić o bardzo poważnym przyspieszeniu procesu pentekostalizacji życia religijnego i zastępowaniu tradycyjnych form pobożności katolickiej nową religijnością zborów zielonoświątkowych. Stwierdza, za ks. Kobylińskim, że „przenikanie idei pentekostalnych do religijności katolickiej dotyczy dzisiaj wielu sfer naszego życia kościelnego: seminariów duchownych, zakonów męskich i żeńskich, duszpasterstwa akademickiego, nauczania religii w szkole, ruchu oazowego oraz innych ruchów religijnych i wspólnot modlitewnych, Szkół Nowej Ewangelizacji, duszpasterstwa parafialnego itp.”. Wskazuje jednocześnie, iż w Polsce zjawisko to ma wyjątkowy charakter.

Jego zdaniem nietrudno zauważyć wzajemne przenikanie się, często większe niż w innych krajach, zborów stricte zielonoświątkowych i katolickich wspólnot charyzmatycznych. Do rzadkości należy występowanie z Kościoła katolickiego i tworzenie nowych struktur. „Wcześniej, 30% wspólnot Odnowy w Duchu Świętym tworzyło nowe zbory, zwłaszcza w 90. latach XX wieku. Natomiast dziś obserwujemy uzielonoświąkowianie katolicyzmu w Polsce” bije na alarm.

Jakie jest to uzielonoświątkowienie? „Po pierwsze, bardzo często w nauczaniu wielu liderów zielonoświątkowych mamy do czynienia z daleko posuniętym synkretyzmem religijnym. Niestety, słuchacze nie mają najczęściej świadomości, że treści religijne, które bezkrytycznie przyjmują, są obce dla Kościoła do którego obecnie należą. Bywa, że katolicy przyjmują zielonoświątkowe rozumienie cudu, uzdrowienia, interpretacji Pisma św., obecności w naszym życiu złych duchów czy opętania” wylicza hierarcha.

„Po drugie, poważny problem etyczny dotyczy prezentowania przez liderów charyzmatycznych wielu zdarzeń, zjawisk, orędzi lub proroctw jako rzekomo nadprzyrodzonych, podczas gdy wiele argumentów przemawia za tym, że mają one charakter czysto naturalny. Można tutaj mówić o nieuczciwości lub niezawinionym wprowadzaniu ludzi w błąd” kontynuuje. Spektakularnym – jak podkreśla – przykładem błędnego interpretowania zjawisk naturalnych i uznawania ich za nadprzyrodzone jest dość częsty brak uchwycenia różnicy między glosolalią jako „modlitwą w językach” a jubilacją jako modlitwą głośną, ale całkowicie niezrozumiałą, ponieważ wyrażaną bez sylab tworzących konkretne i zrozumiałe słowa (łac. jubilare – krzyczeć z radości). „Gdy w pierwotnym chrześcijaństwie mówiono o darze języków jako zjawisku nadprzyrodzonym, to rozumiano je jako posługiwanie się niewyuczonym i osobiście nieznanym, ale jednak rzeczywistym językiem obcym. Dla św. Augustyna dar języków był udzieloną przez Boga zdolnością porozumiewania się. Natomiast jubilację rozumiał jako wydawanie przez człowieka dźwięków, które wyrażają to, czego się nie da wyrazić słowami; nieskrępowane wyrażanie radości, wychodzące poza sferę sylab, wyrazów i języka, występujące przy żniwach czy winobraniu. Ma więc rację bp Andrzej Siemieniewski, że „charyzmatyczną glosolalię nazywaną we współczesnej Odnowie w Duchu Świętym »modlitwą językami« roztropniej byłoby interpretować jako coś analogicznego do starożytnej jubilacji”.” dodaje bp Czaja.

„Po trzecie, zdecydowany sprzeciw powinny budzić wszelkie formy psychomanipulacji, stosowane podczas niektórych spotkań. Narusza się prywatność ludzi, ich wolność, a to może prowadzić do różnych form zniewolenia lub rozbicia psychicznego. Analogicznie do relacji lekarz – pacjent, także w relacji liderów charyzmatycznych do członków wspólnot religijnych powinna obowiązywać zasada świadomej zgody. Chodzi o obowiązek uprzedniego wyjaśnienia uczestnikom spotkań modlitewnych tego, co będzie mieć miejsce, aby mogli świadomie i w sposób wolny podjąć decyzję” uwrażliwia. O psychomanipulacjach oraz innych zgubnych praktykach pisaliśmy na łamach miesięcznika „Moja Rodzina” oraz portalu Prawy.pl (http://prawy.pl/44437-nowa-ewangelizacja-w-rekach-nowej-lewicy/), warto jednak przypominać te kwestie, aby uchronić możliwie dużą liczbę wiernych przed praktykami, które zamiast przybliżać, oddalają ich od Boga.

„Spektakularnym przykładem nieetycznych zachowań o charakterze psychomanipulacyjnym jest stosowanie w wielu wspólnotach religijnych tzw. Toronto Blessing, nazywanego także „darem śmiechu”. Chodzi tutaj o wywoływanie u uczestników dziwnych form histerycznego śmiechu lub wprowadzanie ich w różne formy transu czy histerii” ostrzega.

Warto w tym miejscu zauważyć, iż taki śmiech, iście diaboliczny, dał się słyszeć podczas tegorocznego wydarzenia „Jezus na stadionie” , budząc poważny niepokój wielu wiernych. Co ciekawe działo się to za przyzwoleniem organizatora, który w żaden sposób nie usiłował przeszkadzać tej manifestacji niemającej nic wspólnego z modlitwą czy prawdziwymi charyzmatami.

„Niepokoi fakt, że choć w wielu środowiskach charyzmatycznych uznano Toronto Blessing za przejaw oszustwa ze strony złych mocy i działalność demoniczną, nadal w wielu krajach na świecie liderzy pentekostalni wywołują u uczestników spotkań ataki histerycznego, niepohamowanego śmiechu lub płaczu, stany „upojenia w duchu” polegające na utracie wszelkiej kontroli nad ciałem i mową, aż po wydawanie przez uczestników tego typu nabożeństw zwierzęcych odgłosów (np. świni, psa, lwa, koguta itp.), które rzekomo są darem Boga i mają prorocze znaczenie. Czasem wywołuje się tzw. rodzenie w duchu: „zarówno mężczyźni, jak i kobiety przybierają pozycje znane z położnictwa. Wydają przy tym odgłosy, jakby rzeczywiście przeżywali bóle porodowe. Sytuacje takie stanowiły pewnego rodzaju akcje prorocze mające na celu zilustrowanie działania Ducha Świętego, który właśnie miał rodzić nowe przebudzenie”. Wszystko to jest dziś praktykowane także w Polsce przez niektórych liderów i księży, a wierni zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że są manipulowani. Szczególnie dramatyczne i naganne moralnie jest stosowanie tego typu psychomanipulacji w stosunku do osób nieletnich” alarmuje bp Czaja.

Po czwarte – wylicza dalej – poważnym problemem etycznym są też różnego rodzaju nadużycia związane z uzdrawianiem fizycznym i duchowym. „Oczywiście spotkania charyzmatyczne mogą pomóc niektórym chorym i cierpiącym, ale niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, w których doznają różnego rodzaju uszczerbku na zdrowiu ciała i duszy. Niestety, niektórzy liderzy charyzmatyczni stawiają zbyt łatwo i pochopnie diagnozy dotyczące stanu zdrowia innych ludzi. Czasami tego rodzaju opinie mogą być tak sugestywne, że osoby autentycznie chore rezygnują z koniecznego leczenia medycznego. Można spotkać sytuacje, w których ktoś przestaje przyjmować konieczne lekarstwa, ponieważ chwilowo poczuł się lepiej podczas Mszy świętej, czy nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie. Potrzeba wiele ostrożności, odpowiedzialności i odróżniania – szczególnie w stosunku do ludzi chorych i cierpiących – tego, co naturalne, od tego, co nadprzyrodzone” przestrzega.

Taki rozbijany od wewnątrz katolicyzm stanowi wymarzoną ofiarę dla wszelkiej maści nowolewicowych ideologii, ponieważ ciężar właściwy zostaje przeniesiony z Pana Boga na człowieka. Następuje niejako odwrócenie rzeczywistości, co może być naprawdę katastrofalne w skutkach. Pamiętajmy o tym, zanim skoncentrujemy swoją uwagę na rzeczach, które uznamy za ponadnaturalne, zamiast na pierwszym planie mieć Pana Boga.

Fot. Archidiecezja Przemyska

Jeżeli podobają Ci się materiały publicystów portalu Prawy.pl wesprzyj budowę Europejskiego Centrum Pomocy Rodzinie im. św. Jana Pawła II poprzez dokonanie wpłaty na konto Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia: 32 1140 1010 0000 4777 8600 1001. Pomóż leczyć ciężko chore dzieci.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

35 komentarzy

35 Komentarzy

  1. frate

    27 listopada 2017 at 17:45

    to samo niezrozumiały bełkot to jest mówienie w językach! Dużo pojawiło się teraz zwodzicieli podszywających się pod religie, dlatego mamy wysyp sekciarstwa w postaci medjugorje czy innych oleji z ciała! A frajerzy to łykają jak ciepłe bułeczki, myląc prawdziwą świętość z kołtuństwem na pokaz! Opium dla zdebilałych serialami i tefałenami ciemnych mas!!

    • annie

      27 listopada 2017 at 21:19

      nie można pisać w taki sposób – obrażasz ludzi, nie znając prawdy. A co, jeśli to ty jesteś frajerem?

    • Któż jak Bóg

      20 stycznia 2018 at 01:27

      Twoja agresja słowna, pycha i obrażanie innych jasno pokazują, że nie jesteś w stanie niczego prawidłowo ocenić z punktu widzenia prawdy, bo nie masz Ducha Świętego, czyli łaski wiary. Proś o nią i o pokorę codziennie. Objawienia z Medjugorje były już potwierdzone nieraz przez tych wielkiej wiary kapłanów (m.in. ks. Glas, o. Amorth i sam św. Jan Paweł II), jak i przez liczne osoby, które tam były i widziały na własne oczy. Nie mówiąc o cudzie podczas wojny w Kosowie, że nie można było Medjugorje zbombardować. Nie ma w tych orędziach nic sprzecznego z Biblią. A teraz słowa Pana Jezusa:

      „Czw. 15.VIII.91. g.17,50 Wniebowzięcie Matki Bożej
      Przez Matkę Moją powtórnie przyjdzie zbawienie na świat. Ufajcie Jej wezwaniom i wypełniajcie je tak, jak mówi w miejscach objawień danych od Boga – wszystkich uznanych przez Kościół i w Medjugorie, które dane jest na ten czas szczególnie”.

      http://slowopouczenia.com/

  2. zwiedzeni.pl

    27 listopada 2017 at 19:43

    Polecamy opracowanie na temat Toronto Blessing na stronie http://zwiedzeni.pl

    • Któż jak Bóg

      20 stycznia 2018 at 01:57

      Znam tą stronę od dawna. Jest godna polecenia.

  3. klioes vel pislamista

    27 listopada 2017 at 20:11

    Od pentakostalyzacji jest jeszcze gorsza heksachrząstkizacja!!!

    🙂

    • minipan

      6 marca 2018 at 20:02

      dobre:) rzeczywiście długo musiałam uczyć się tego słowa

  4. kefa

    27 listopada 2017 at 20:25

    Ech, Panie Jezu… coś Ty takiego zrobił tym ludziom, że jeszcze 2 tys lat później czepiają się tej pentakostalizacji… A już w ogóle absurd, że uczniowie mogą czynić większe rzeczy do Mistrza! Duchu Święty Boże, zmiłuj się nad nami!

  5. ika

    27 listopada 2017 at 21:16

    Dziwne, byłam na takich nabożeństwach, dwukrotnie przepłakałam prawie całe. W czasie jednego poczułam ciepło w bolącym miejscu i – przestało boleć. I nie boli od wielu miesięcy. Dla mnie to tak wielka ulga, że po prostu się cieszę. Wielu osobom zdarzyły się upadki (spoczynki w Duchu Św.), były napady tego dziwnego śmiechu czy drgawek. Wszystko wydawało się naturalne w tym miejscu i nikomu, myślę, nie przyniosło szkody. A świadectwa wielu osób świadczą wręcz o cudach – uzdrowienia z ciężkich chorób, uwolnienia z nałogów, nawrócenia. Wydaje mi się, że naprawdę działał Duch ŚWIĘTY. Rezultaty o tym świadczą.

    • Marian

      28 listopada 2017 at 06:01

      Bywałem na takich imprezach może ponad setkę razy… Znałem wielu tych cwaniaków. – To działa jak narkotyk, a potem masz problem z powrotem do realnego życia. Bezczelność czosnkowych prowokatorów bywa porażająca na tych seansach… „a teraz Bóg uzdrawia 19 osób z uzależnienia od papierosów”, he, he… szkoda, że nie 18 i pół. 😉

      „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.

      Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” Mt 7, 15-23

    • Cecylia

      30 listopada 2017 at 08:47

      Oby po jakimś czasie nie pojawiły się „inne”, niechciane efekty tych „uzdrowień”. Jak ktoś ma napady śmiechu czy drgawek, czy jakieś dziwne upadki, to wątpliwe, bardzo wątpliwe, że pochodzi to od Ducha Św. Wiele mówił i wciąż mówi o tym Ks. Piotr Glas – egzorcysta. Mówił, że widział takich ludzi, co to mieli upadki, a jak koło nich przechodził (i pewnie modlił się w myślach) to zaczynały się dziać dziwne rzeczy, które wiadomo od kogo pochodzą. To są słowa Ks. Glasa. Także o jakich upadkach w Duchu tutaj można mówić… Oby ci wszyscy co do tego lgną nie zostali zwiedzeni i zmanipulowani przez Szatana, bo on świetnie potrafi wszystko kopiować i małpować.

  6. ks. Jacek Socha

    28 listopada 2017 at 13:00

    Polecam ciekawą odpowiedź na ten temat ks. prof Misiarczyka na wątpliwe merytorycznie teksty ks. Kobylańskiego
    http://www.enchristo.pl/wp-content/uploads/2017/10/ks.prof_.LeszekMisiarczyk.pdf

    • Soplica

      28 listopada 2017 at 16:51

      Nie byłbym takim optymistą 🙂 W erze internetu nie da się ukryć pewnych działań. A one ewidentnie potwierdzają tezy księdza Kobylańskiego.

    • Któż jak Bóg

      20 stycznia 2018 at 01:53

      Właśnie otworzyłam ten artykuł ks. prof. Misiarczyka, i widzę, że napisał tam to samo, co ja dziś w tych głównych postach do powyższego artykułu z Prawy.pl, zwł. co do uproszczeń: „W artykule, zamieszczonym Studia Philosophiae Christianae, mamy zawartych tak wiele uproszczeń, przekłamań i nieprawdziwych tez, że nie można milczeć. Stąd obecna polemika. Choć tekst dotyczy głównie etycznych aspektów rzekomej pentekostalizacji chrześcijaństwa, to tak naprawdę jest zakamuflowaną krytyką wszelkiej charyzmatyczności w Kościele polskim. Autor znany jest w Diecezji Płockiej ze swojej osobistej ogromnej niechęci do Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym i Szkół Nowej Ewangelizacji oraz wszelkiej charyzmatyczności, a sam artykuł – jak się wydaje – motywowany jest raczej osobistymi animozajmi i emocjami ks. Kobylińskiego wobec charyzmatyków, niż chęcią rzeczowej prezentacji tak ważnej tematyki”.

      Uproszczenia źle się kończą. Gdyby tak wszystko oceniać, to w żadnym kościele, w żadnej wspólnocie i w żadnej wierze byśmy nie byli. Bo nigdzie nie ma 100% wierzących. Trzeba tylko mocno trzymać się Boga, Maryi i sakramentów oraz zapierać się siebie, by w tym zamęcie dostrzec prawdę. Bez Nich to się nie uda. Mniej internetu, a więcej kontemplacji, pokory i nieufania sobie i pytanie o wszystko Tych, którzy wiedzą najlepiej i odczytywanie znaków, najlepiej z pomocą kierownika duchowego.

  7. Hania

    28 listopada 2017 at 15:24

    Wystarczy zaprzestać głupot stadionowych, promowania niejakiego charyzmatyka Zielińskiego, który na fb chwali się znajomością z niejaką Heidi Backer.
    Pani Heidi jakaś samowolna ” misjonarka miłosci” tarza się po scenie i wrzeszczy jak opętana podczas wylewania na nią ” Ducha ”
    Polecam filmy na YT.
    Wystarczy przyjrzeć się wszelakim Nowym Ewangelizacjom.
    Zajrzałam na jedną z ich stron, na polecane przez nich książki.
    Większość z nich autorstwa protestantów przeróżnych dominacji.
    Od zielonoświątkowców po nowsze lutrzańskie wymysły…
    ” Jezus cię uleczy, Jezus sprawi że będziesz bogaty, Jezus sprawi, że….. Taka Jezusologia pod nasze oczekiwania!

    Wystarczy zaprzestać szerzenia kursów Alfa, bo to bzdury…
    Słuchać mądrych Pasterzy, o. Pelanowskiego, x Glasa czy x Kostrzewy.
    I nie wariować z ” dotykiem ducha, gadaniem w obcych językach itp
    Mamy Sakramenty i ich Szafarzy ( choćby najsłabszych)

    Katolicyzm to rozum i wiara!

    • Któż jak Bóg

      20 stycznia 2018 at 01:38

      Owszem, Heidi Baker jest z Toronto Blessing. Nie z Bogiem idzie. Zachowanie tych fałszywych już się bardzo różni od tych prawdziwych charyzmatyków. Wystarczy obejrzeć jakiś film z tymi pseudoprorokami, to widać. Same manifestacje złego ducha nie przesądzają o tym, czy ktoś jest sługą Boga, czy nie, chyba że to się stanie bezpośrednio pod wpływem jego czy jej słów, że „teraz dmucham i daję Ducha Św.”, bo tam, gdzie jest Bóg, tam jest i manifestacja Złego, gdy ktoś jest uwalniany spod jego wpływu. Nie można łączyć w jedną wspólnotę katolików i protestantów, to nieporozumienie i złe działanie, nie na tym polega ekumenizm. Tylko na szacunku do innych, jednak z prowadzeniem tych ludzi, bez narzucania Im czegokolwiek, do KK. Podobnie źle robią ci prawdziwi charyzmatyczni kapłani, którzy polecają rzekomych protestanckich charyzmatyków. To mogą być i często są ludzie nawróceni przez Boga, ale gdyby mieli dość pokory, nie odeszliby do wspólnoty protestanckiej. Kiedy protestant pokornieje, wraca do KK.

  8. Soplica

    28 listopada 2017 at 17:02

    O kursie Alfa już mówili arb Shnaider i kard. Burke. Nie są to dobre rzeczy.

    • Marian

      28 listopada 2017 at 21:37

      O ile dobrze pamiętam, to Pan Jezus nic nie mówił o „kursie Alfa” 😉

    • Któż jak Bóg

      20 stycznia 2018 at 01:40

      Warto ich słuchać, są dużej wiary. Jak kard. Sarah.

  9. olo

    29 listopada 2017 at 01:23

    Penteko…co? To już prosty język katolików kole w uszy? kuglarstwo i tyle.

  10. madalin stunt cars 2

    17 stycznia 2018 at 19:07

    Dziwne, byłam na takich nabożeństwach, dwukrotnie przepłakałam prawie całe. W czasie jednego poczułam ciepło w bolącym miejscu i – przestało boleć. I nie boli od wielu miesięcy. Dla mnie to tak wielka ulga, że po prostu się cieszę. Wielu osobom zdarzyły się upadki (spoczynki w Duchu Św.), były napady tego dziwnego śmiechu czy drgawek. Wszystko wydawało się naturalne w tym miejscu i nikomu, myślę, nie przyniosło szkody. A świadectwa wielu osób świadczą wręcz o cudach – uzdrowienia z ciężkich chorób, uwolnienia z nałogów, nawrócenia. Wydaje mi się, że naprawdę działał Duch ŚWIĘTY. Rezultaty o tym świadczą.

    • Któż jak Bóg

      20 stycznia 2018 at 01:21

      U prawdziwych charyzmatyków działa Duch Święty. W Toronto Blessing i w tych jak Maria Vadia, czy u tych, którzy nie mówią o krzyżu i o przebaczeniu, działa zły duch. Tam jest pycha u samych ludzi udających charyzmatyków, ale ich zachowanie różni się od tych prawdziwych. Jednak o tym decyduje szczegółowe rozeznanie Z Jezusem i Maryją, chyba że komuś udzielą daru rozróżniania duchów, i dobre poznanie osoby. Łatwo można komuś coś przypisać, gdy się nie stara zagłębić, bo i prawdziwi charyzmatycy, a zwł. ci prawdziwi, przechodzą różne próby i wielu rzeczy, też posługi charyzmatami, muszą się nauczyć. W tym dobrego rozeznawania, o które trzeba stale prosić, bo to dar. I chwilowo mogą mieć mniejszą pokorę, ale na stałe widać właściwą postawę i właściwe zachowanie.

      • Któż jak Bóg

        20 stycznia 2018 at 02:20

        O, i tu są słowa Pana Jezusa na ten temat, do kapłanów:

        „Moce piekielne silą się, jak tylko mogą, by siać niezgodę, zazdrość zawiść między charyzmatykami, co zmniejsza, a nawet niszczy skutki ich działań. Charyzmatycy powinni czuwać, by nie pozwolić nieprzyjacielowi naruszać plan Bożej Opatrzności. Powinni czuwać, by nie wpadać w zasadzki nieprzyjaciela, starając się o rozwój wszystkich cnót, a najbardziej o cnotę pokory, która jest głównym trzonem i środkiem świętości. Kościół odrodzony będzie prawie cały charyzmatyczny, naprawdę święty, ożywiony i uświęcony przez Ducha Świętego. Uczyni On z kościoła latarnię oświecającą całą ludzkość.
        Kim są ludzie, by mogli przeciwstawiać się Bogu z szalonym pragnieniem
        przeszkadzania Mu w Jego planach? Ludzie, to mniej niż garść pyłu, który wiatr rozniesie. (…)

        Grzeszą przeciw sprawiedliwości ci pasterze i kapłani, którzy zaciemniają swego ducha zarozumiałością, a w swych wypowiedziach nie są obiektywni. Wobec innych osób zachowują się fałszywie: nie starają się poznać nikogo dogłębnie i rzetelnie, gdyż sądzą, że posiadają pewną pomoc Ducha Świętego. Z niewiarygodną pewnością siebie popełniają błędy, które stają się przyczyną łez i cierpień ich ofiar. Każdy ojciec nie chce cierpienia swego dziecka, lecz chce jego poprawy. Uznaje więc słuszność koniecznej kary, ale czyni to z miłością i nie polega w tym na osądzie innych osób.”.

        http://www.prorocykatolik.pl/documents/Or%C4%99dziePanaJezusadokap%C5%82an%C3%B3w-OttavioMichelini.pdf

  11. Któż jak Bóg

    20 stycznia 2018 at 00:55

    Przeczytałam Wasz artykuł o ruchach charyzmatycznych i, jak często u Was, widać w nim pomieszanie z poplątaniem, czyli zupełne nierozumienie działania Ducha Św., rzeczywistości duchowej ani tego, jak się rozeznaje duchy i co teraz czyni Pan Jezus wraz z Maryją. Pomieszaliście brak kontroli od złego ducha z Duchem Św.; pentekostalizację protestancką i zielonoświątkową z Bożymi charyzmatykami; Ewangelię Pana Jezusa z Prosperity Gospel; konieczność poznania siebie i wyjścia z poranień dla łaski wybaczenia z serca jako fundamenty Bożej miłości i Bożego przebaczenia razem z wzięciem na siebie krzyża oraz głównego celu duszpasterstwa – ze spełnianiem zachcianek doraźnych zachcianek, jak to określiliście. A nawet pomieszaliście egoistyczne rozumienie szczęścia na sposób ludzki z tym najgłębszym szczęściem, jakie chce dawać i daje Pan Jezus, gdy się rozeznaje Jego wolę i ją pełni. Ale nie ma tego szczęścia Bożego bez wielu trudów, wysiłków, pewnego zmagania z przyjęciem Jego woli i nie ma Bożej miłości bez bólu i bez upokorzeń, które są znakiem podążania za Bogiem. Uproszczenia prowadzą do poważnych błędów i w konsekwencji do walki z samym Bogiem, który chce się posłużyć określonymi ludźmi i którym daje łaski dla dobra całego kościoła. Trzeba i dobrze rozeznawać, w niczym nie licząc na siebie, tylko we wszystkim na Jezusa i Maryję, i trzeba oddzielać wspólnotę od jej członków – przypomnę też, że Pan Jezus nawet w tłumach podchodził do każdego indywidualnie i nadal robi to samo. Dobrze powiedział ks. Blachnicki: „skąd mają się brać święci kapłani, skoro w seminariach brak świętych wychowawców?” To mylą się ci kapłani, którzy odrzucają zatwierdzone przez KK proroctwa, bo po to Pan Jezus i Maryja je dają, by się też na nich oprzeć. Przypomnę tutaj słowa samego św. Pawła, 1 Tes. 5:19-20: „19 5 Ducha nie gaście, 20 proroctwa nie lekceważcie! 21 Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!”. I mylą się ci księża, którzy myślą, że można iść za Bogiem nawet nie mając pojęcia o swoich zranieniach, by innym wybaczyć, bo wtedy i Bóg nie wybaczy w spowiedzi („Ojcze nasz., (…), odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”), i nie będzie się miało Bożej miłości w sercu. Właśnie tacy księża najszybciej wpadają w sidła złego ducha, gdy nadejdzie jakaś trudność, a jest ich wiele podczas prób. A Szatan wobec kapłana, jako pasterza, jest najbardziej przebiegły, bo wie, że najlepiej zwieść Jego, by rozproszyć owce. Dlatego jeśli ksiądz nie potraktuje serio przeciwnika i tego, jak wielką władzę dostał od Boga w sakramencie kapłaństwa, to może się ocknąć, kiedy zły duch już się rozpanoszy.

    Słowa Pana Jezusa do ks. Ottavio Michelini, mające imprimatur: „Ponieważ Kościół tworzy nie tylko hierarchia, ale i wszyscy ochrzczeni, stąd rodzice, wychowawcy i kapłani mają poważny obowiązek zająć się całkowicie
    duszpasterstwem w tym znaczeniu, że mają wpoić ludziom zrozumienie, iż obowiązkiem ich jest zwalczać szatana, który szerzy zło w każdej chwili ich życia, używając odpowiednich narzędzi do tego. Walka ta powinna mieć dla chrześcijanina pierwszeństwo nad wszystkim innym. Zresztą jasne jest, że wszystkie inne rzeczy mają tylko taką wartość, o ile służą do zrealizowania celu waszego życia. (…)

    Jeśli kleryk pragnie otrzymać sakrament kapłaństwa i nie pozna do głębi jego istoty, natury i celu, to będzie jeszcze bardziej nieszczęśliwy i narazi wielką liczbę dusz, zależnych od jego kapłaństwa, w planach Bożej ekonomii. Kapłan nie tylko ma być ofiarą, ale staje się nią na mocy swego kapłaństwa. Jeśli więc potem wyrzeka się postawy ofiarnej, staje się zdrajcą Tajemnicy Odkupienia, jak Judasz.Szczęśliwym jest ten, kto w pełni jest świadomy wielkości i wzniosłości powołania kapłańskiego i ulegle poddaje się nieskończonej miłości Bożej. Przecież Bóg raczył go podnieść z pyłu ziemi, by wznieść do najwyższej godności, do jakiej stworzenie może wzdychać.Szczęśliwy kapłan, który zdaje sobie sprawę ze swego wybraństwa i usiłuje kroczyć za Chrystusem na Kalwarię. Pragnie połączyć swe cierpienia z Męką Pańską, potem, z trzykroć świętą Ofiarą, wybawić dusze z jarzma ciężkiej tyranii szatana. (…)

    Nie można nigdy dać ani przekazać innym tego, czego się samemu nie posiada. Orientacja i formacja dawana kandydatom do kapłaństwa jest zupełnie inna od tej, której Ja żądam, a nawet zupełnie jest przeciwna. Jeśli pasterze i wychowawcy nie są sami duszami ofiarnymi, nie potrafią kształtować dusz ofiarnych i świętych. (…)
    Owszem, zgadzam się, że są pasterze i kapłani święci, ale powtarzam: są oni bardzo nieliczni. (…)

    Nie chcę już mówić do jakiego stopnia upadku moralnego i duchowego doszły niektóre seminaria. Stały się one prawdziwym źródłem herezji i zepsucia. Będę zmuszony uporządkować teren tak bardzo skażony. Dobrze uczyniłeś, synu, odradzając wstąpienie do seminarium lub zgromadzenia tym, którzy szukali u ciebie porady. Wątpiący i niepewni, nie umieli rozstrzygnąć problemu swego powołania. Ci, którzy mieli obowiązek zaradzić trudnej sytuacji, nie uczynili tego z tchórzostwa lub obawy na wzgląd ludzki lub by uniknąć przykrości. Kto jest przekonany o słuszności swego postępowania, nie liczy się z sądami świata, lecz kieruje się we wszystkim wolą Bożą. Błogosławię cię, synu. Kochaj Mnie! (…)

    Chcę kapłanów pokornych i gotowych pójść za Mną drogą Krzyża, a nie spieszących po drogach świata! Przede wszystkim powinni wiedzieć, że świat jest opanowany przez tego ducha, którego można zwyciężyć jedynie pokorą Krzyża. Ja zwyciężyłem szatana oddając swe życie na Krzyżu i moi kapłani tylko drogą krzyża mogą go zwyciężyć. (…)

    Przykład cnotliwych przełożonych i nauczycieli, którzy nie godzą się na żaden kompromis ze sobą, ani ze światem – jest głównym i niezastąpionym oraz pierwszym i koniecznym przedmiotem nauczania w seminarium. Czyli inaczej – jest to uczenie własnym przykładem. Przełożeni i nauczyciele winni być świętymi, w całym tego słowa znaczeniu. W rzeczy samej nie jest możliwą żadna nauka o świętości, bez obecności i przykładu świętych mistrzów. Synu mój, nie na próżno mówiłem ci o przewrocie w życiu seminarium. Nie tak rzadko trafiają się przełożeni i wychowawcy heretycy. Herezja zaś rozwija się zwykle z powodu pychy. (…)

  12. Któż jak Bóg

    20 stycznia 2018 at 00:57

    Zesłałem Ducha Mego, który jest Miłością. Jest On Ogniem, który pali, przemienia, oświeca i ogrzewa, oczyszcza i ożywia. Tchnie On na wiele dusz, które nazywacie charyzmatycznymi. Wzbudzałem je w całym Kościele, ale nawet pomiędzy nich wcisnął się szatan, siejąc ambicje, rywalizacje i podziały. Dusze te powinny trwać duchowo złączone i składać dary otrzymane na użytek wspólnoty kościelnej. Prawdziwi charyzmatycy są wybrani przez Ducha Św. w Kościele i dla Kościoła, ale sami nie są Kościołem, bo Kościół, założony przeze Mnie jest hierarchiczny.
    Charyzmatyk jest narzędziem Ducha Św. i jako taki, powinien być uległy i oddany dla realizacji planu, którego on sam nie zna dokładnie, lecz zna go Opatrzność Boska, bo sama go przygotowała. Charyzmatyk otrzymuje skarb dla dobra wszystkich. Nie może on przywłaszczyć dla siebie ani chwilki: biada mu, jeśli pozwoli się odwrócić od tego celu! Kto ma pod opieką skarb, musi czuwać, by odsunąć wszelką próbę wroga odebrania mu go. Ile już mieliście na ziemi znaków i wezwań, i cudów ze strony Mej Matki i Moich świętych, ile? Lecz ciemność pychy zaślepiła wiernych, kapłanów i nawet niektórych pasterzy. Odrzucono światło, odrzucono silne wezwania wewnętrzne i zewnętrzne, tak że coraz bardziej oddalaliście się od Boga. (…)

    Miano kiedyś odwagę przenieść biednego kapłana do zagubionej parafii w górach, bo wierzył on w istnienie diabła, jako źródła duchowego i cielesnego cierpienia. Wierzył też w skuteczność błogosławieństwa, pocieszał cierpiących, których w owych czasach w Kościele było bardzo dużo. (św. proboszcz z Ars). Ile przykładów mógłbym tu przytoczyć, Mój synu. Nie wstrzymuje się rozszerzania błędnej nauki, a mądrość prawdziwą wyprowadza się w pole. A mądrość, ta wielka cnota, zostaje zaliczona do wielkich win.
    Heretycy i siewcy kąkolu muszą być zdemaskowani, a ich nauka powinna być ukazana wierzącym jako niebezpieczna dla duszy. Nie czyni się tego pod pozorem ostrożnej mądrości. Jednak pasterze wiedzą dobrze, że właściwą przyczyną tego stanu rzeczy jest wygodnictwo. (..)

    Kto, Mój synu, myśli o tym? Święci, tylko święci! Kto nie jest świętym, nie ma czasu myśleć o tych podstawowych sprawach życiowych. Kto nie dąży do świętości podobny jest do człowieka, który buduje swój dom na piasku. Kto zaś dąży do świętości, stara się budować własne uświęcenie na gruncie mocnej skały. Synu, czy nie mam racji wymagając od was modlitwy i pokuty? Wiele negatywnych sytuacji w kościele wymaga nieustannej modlitwy i pokuty. (..)

    Biskupi są przeciw biskupom. Charyzmatycy przeciw charyzmatykom. Biskupi i kardynałowie są innego zdania niż Papież. Ciało Mistyczne Chrystusa jest wszędzie ranione. Są kapłani niewierzący i świętokradzcy. Dusze Bogu poświęcone są bez duszy, czyli bez Ducha Świętego, tej Duszy Kościoła i dusz.
    Dusze są zimne, oziębłe, sztywne i obumarłe pod wpływem złego ducha. Są dusze zablokowane w tym strasznym chaosie. W tym chaosie żyją również dobrzy, dusze święte zjednoczone z Bogiem, tworzące z Nim, z Jezusem Synem Bożym, Jego Ciało Żywe i cierpiące. Dusze te wstępują codziennie na swoją Kalwarię z ciężarem swego krzyża. Na te dusze rzucają się niezliczone ilości czartów, których ty bracie, za szczególnym zrządzeniem Opatrzności Bożej, widziałeś nie tylko oczyma duszy, ale i oczyma ciała. Nie było to przyjemne, ale dla ciebie pożyteczne i konieczne, gdyż związane to jest z powierzonym ci zadaniem.
    Widzisz więc ilu ich jest: liczba bez liczby. Widzisz, że nie ma miejsca, ani rzeczy, gdzie by ich nie było. Są oni w powietrzu, powietrze jest zakażone i przepełnione diabłami. Są oni na ziemi po której stąpasz, w rzeczach, które cię otaczają, w pokarmach, które spożywasz, w napoju, który pijesz. Ziemia jest zajęta przez nich, a Kościół przepełniony. Te istoty nieczyste otworzyły szeroko drzwi do Kościoła, a teraz zaciskają je jadowitymi i śmiertelnymi kleszczami. (…)

    Wiele już razy mówiłem, że jeśli się wierzy w Moją Ewangelię, jest rzeczą niemożliwą nadawać Moim Słowom inne znaczenie niż mają. Były one jasne, proste i wyraźne: „Idźcie, głoście Moją Ewangelię… uzdrawiajcie chorych i wypędzajcie czartów”. Wszystkie Moje Słowa są wieczne i niezmienne. Czy więc wierzy się im, czy też nie? Jeśli nie wierzy się Moim Słowom, to po co zostaje się pasterzem dusz, jeśli się nie spełnia głównego celu pasterzowania? Tłumaczą się tym, że egzorcyzmować może jakiś kapłan oddelegowany w tym celu. Obłuda ludzka naprawdę nie ma granic. Mówiłem już, mój synu, że nie można kochać przez delegata. Również dobro, gdy ma się wszelkie możliwości do jego spełniania, należy wykonać osobiście, a nie przez kogoś trzeciego. Otóż jakim większym dobrem może być niż wykonanie egzorcyzmu, który stanowi szczyt duszpasterstwa!

  13. Któż jak Bóg

    20 stycznia 2018 at 00:59

    Trzeba tu dodać, że biskup ma święty obowiązek przodować przykładem innym. Mając zaś pełnię władzy kapłańskiej, posiada szczególną moc właściwą biskupowi. Biskupi, którzy spełniają to swoje główne zadanie wyrzucenia czartów, delegując jednego lub więcej kapłanów do swojej diecezji, wykazują tym często niedostateczność wiary, brak wrażliwości pasterskiej oraz zupełny brak realistycznej wizji prawdziwej smutnej sytuacji. Dzisiaj bardzo wiele ludzi cierpi na obsesję i błaga o pomoc, a nie znajduje jej NIGDY u biskupów, jak również nigdy u kapłanów, których niewiara i brak miłości osiąga taki poziom, że szydzą z tych, którzy potrzebują pomocy. (…)

    Kto może egzorcyzmować? Prócz biskupów, naturalnie kapłani, którzy mają władzę delegowaną od biskupa. Do konsekracji kapłańskiej jest włączona również władza egzorcyzmowania, ale mówimy tutaj o egzorcyzmie oficjalnym, którego biskupi zastrzegli sobie, natomiast egzorcyzm prywatny dozwolony jest wszystkim kapłanom, a nawet i laikom. (…)

    Jeszcze raz przypominam, że jest rzeczą niedorzeczną i paradoksalną, by kapłan ignorował lub twierdził, że nie wierzy w istnienie diabłów i w ich nienawiść do każdego człowieka bez żadnego wyjątku, lecz zwłaszcza ku duszom żyjącym w łasce. Równałoby to się ze stwierdzeniem, że nie wie po co został kapłanem i jakie są jego zadania wśród świata! Można porównać takich kapłanów do oficerów w wojsku, którzy nie wierzą, że powinni walczyć przeciw nieprzyjacielowi, który na nich napada i twierdzą, że go wcale nie ma, że to tylko utopia dawnych czasów. A tymczasem liczni żołnierze padają zabici na ich oczach. Takim jest rzeczywiste położenie wielu kapłanów tego szalonego i niewierzącego pokolenia, które patrzy bez żenady na działanie niszczące potęg diabelskich, udają nawet zdumienie, gdy ktoś ich oskarża o współdziałanie z przeciwnymi mocami zła! (…)

    Pewnej nocy w 1974 roku powiedziałem do Ciebie, abyś postarał się o wiele krucyfiksów, które dasz pobożnym świeckim, ożywionych duchem wiary i miłości, których już nie spotykam u Moich kapłanów. Niech laicy błogosławią, bo kapłani nie tylko już nie błogosławią, ale wyśmiewają się z tych, którzy to jeszcze czynią. Ponieważ kapłani zaniedbali główny cel swego powołania, wtedy Ja, Słowo Przedwieczne Boga, wezwałem ciebie, abyś poszukał pobożnych ludzi, bojących się Boga, by zastąpili zmaterializowanych kapłanów. Laicy niech udziela ją błogosławieństw bez obawy. Zapewniam, że będą one skuteczne.Czyń tak nadal, bo potrzeba jest wielka. (…)

    Ofiaruj mi swoje cierpienie, a Ja przemienię je w światło i łaski dla wielu dusz pogrążonych w mrokach niewiary. (…) Synu, we Mnie nie istnieje pragnienie potępienia, lecz tylko gorąca chęć uzdrowienia, uleczenia, uratowania tych, którzy są na drodze do zguby. Chirurg, gdy już zawiodą różne leki, odkrywa ranę i przystępuje do operacji. Ja jestem Lekarzem zmuszonym do odkrycia ran Mego Kościoła, by je uleczyć. Lecz jeśli nawet ta ostatnia próba okaże się nieużyteczna, jak to zapewne będzie, jaka wtedy nastąpi straszna rzeczywistość! Synu, bądź wytrwałym w modlitwie i wynagradzaniu. Nie wiesz nawet, ile radości sprawiają Memu Sercu twoje modlitwy i wynagrodzenia. (…)

    Nie zostały przyjęte liczne wezwania z Nieba, ani cuda dla potwierdzenia tych boskich rzeczywistości…Na nic zdały się liczne świadectwa świętych, których nigdy nie brakowało, nie brakuje i nie będzie brakować. Również nie brakowało i nie brakuje świadectw męczenników, a przecież nie oddaje się życia za cokolwiek. Świadectwa takie są nieustanne. (…)

    Czytajcie Ewangelię wg św. Marka: „Jezus ukazał się uczniom i powiedział im: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy wierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą. Węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do Nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.” Dlaczego duszpasterze nie działają zgodnie z tymi słowami? Obawiają się może, że siła tych słów po tylu wiekach wyczerpała się? Albo może myślą, że ich duszpasterska troska nie potrzebuje potwierdzenia Nieba? Lub też, że cuda, uzdrowienia chorych, wskrzeszenia umarłych, uwolnienie opętanych itd. były potrzebne za czasu Mego ziemskiego życia, a że obecny świat nie potrzebuje już autentycznych cudów, które by oświetliły jego noc i wydobyły go z odrętwienia? Każdy cud, Mój synu, jak np. uwolnienie opętanego od czarta, nie kosztuje nic wszechmocy waszego Boga, a brak cudów – tylko niszczy słabość waszej wiary! (…)

    Chcę, by wszyscy uznali bliskie wydarzenia, powtarzam to ci jeszcze, za najpoważniejsze w historii rodzaju ludzkości. A dlaczego nie chcą oni tego uznać, choć znaki tego są wyraźne i Matka moja uprzedzała o tym? Teraz, zamykając jednocześnie oczy na światło, mówią o Miłosierdziu. Dlaczego nie mówili o nim pierwej, gdy ukazywało się ono tak cudownie w Fatimie, w Lourdes i gdzie indziej, wzywając ludzi do skruchy i modlitwy? Jest zuchwalstwem odmawiać uległości Bogu, a potem mówić o Jego Miłosierdziu. Miłosierdzie Boże jest jak magnes, powinni znaleźć punkt przyciągania, a nie odpychania. Ja nie chcę nieszczęścia! Obrócę głupotę i złość ludzką na dzieło oczyszczenia, dla triumfu Mego Miłosierdzia i Sprawiedliwości.”.

    http://www.prorocykatolik.pl/documents/Or%C4%99dziePanaJezusadokap%C5%82an%C3%B3w-OttavioMichelini.pdf

  14. Któż jak Bóg

    20 stycznia 2018 at 01:01

    Pan Jezus do s. Alicji Lenczewskiej, „Słowo pouczenia”:
    Pn. 29.VII.91 g.19,20
    – Różne wątpliwości pojawiają się w związku z proroctwem…
    † Wątpliwości? Jakie?
    – Bo często nie przystaje ono do rzeczywistości.
    † Do jakiej rzeczywistości? Czy rzeczywistością nazywasz ludzkie wyobrażenia i przewidywany przez nich czas? Błędem w odnoszeniu się do proroctw jest umiejscowienie ich w swojej wyobraźni i w czasie. Proroctwa są ponad tym, co pragną im przypisać ludzie. Mają swój czas i swoje oblicze. Trzeba mieć je przed oczyma jak światło reflektora, by rozpoznawać to, na co zostało skierowane. I by iść za tym światłem. Zasięg tego światła może znacznie przekraczać zasięg twego wzroku i twej wyobraźni. Nie trzeba się zniewalać własną ograniczonością i do niej dopasowywać wartość proroctwa i sąd o nim wydawać.

    Mt 23,13 „Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie Królestwo Niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.

    – Dlaczego tak ostre słowa?
    † Bo wielu odrzuciło słowa proroctwa, gdyż nie mieściły się w ich możliwości rozumienia lub pragnieniach. Rozumienie proroctwa jest łaską i o nią trzeba w pokorze prosić. I w pokorze stanąć przed światłem proroctwa, jako Słowa Bożego.
    – Jak rozpoznać czystość proroctwa?
    † W modlitwie – trwającej tak długo, aż dam odpowiedź.
    – Trudne i odpowiedzialne jest rozeznawanie… Trudne i odpowiedzialne jest całe życie człowieka i każda jego sekunda. Uproszczenia i uniki nie zmniejszą tej odpowiedzialności, lecz ją zwiększą. Lepiej jest, więc trudzić się w rozeznawaniu niż odrzucać. I lepiej w pokorze uznać brak rozeznania niż wydawać sąd negatywny. Wiele znaków i Słów płynie z Nieba. Płyną jak deszcz mający ożywić serca, a tak wielu osłania je parasolami nieufności, lenistwa i krótkowzrocznej pychy. Jakaż odpowiedzialność tych, którzy rozpostarli parasole nad ginącymi z pragnienia, choć stoją pośród deszczu.

    Czw. 15.VIII.91. g.17,50 Wniebowzięcie Matki Bożej
    Przez Matkę Moją powtórnie przyjdzie zbawienie na świat. Ufajcie Jej wezwaniom i wypełniajcie je tak, jak mówi w miejscach objawień danych od Boga – wszystkich uznanych przez Kościół i w Medjugorie, które dane jest na ten czas szczególnie.

    Mk 13,24-27 Przyjście Chrystusa

    Pt. 16.VIII.91. g.9,50
    Nie jest możliwa służba ludziom w duchu Ewangelii bez karmienia się Mną w ciszy serca”.

    http://slowopouczenia.com/

    Bardzo się Szatanowi cały ten długi ten wpis nie podobał. Tak bardzo, że zniknął. I dopiero woda egzorcyzmowana, modlitwa o uwolnienie sprzętu od działania złych duchów i wzywanie pomocy Matki Bożej oraz świętych, pomogło i cała treść postu została przywrócona. Wnioski wyciągnijcie sami. Mądrością jest słuchać Boga.

  15. Któż jak Bóg

    20 stycznia 2018 at 01:03

    Na zakończenie warto przypomnieć słowa demona, wypowiedziane podczas egzorcyzmu u ks. Bamonte, gdy został przez Boga zmuszony do powiedzenia prawdy:

    „W niektórych przypadkach jego wypowiedzi bywają dowcipne, pół żartem pół serio, jak na przykład sytuacja, kiedy egzorcysta usłyszał pod swoim adresem: “Każdy klecha (ksiądz) przynosi nam pecha, zwłaszcza, taki, który robi, co do niego należy. Bo przez takiego nic nam się nie udaje!”.

    http://www.duchprawdy.com/niezamierzone_pouczenia_zlego_ducha_ks_bamonte.htm

  16. Któż jak Bóg

    20 stycznia 2018 at 02:35

    Całkowita racja, powiedziane bez pudła: „Do etyki i moralności sprowadzają wiarę
    chrześcijańską ci, którzy rzeczywiście nie mieli nigdy w swoim życiu osobistego doświadczenia Boga, są emocjonalnie zablokowani i przeintelektualizowani”. Właśnie do tego odblokowania jest potrzebna świadomość poranień, wybaczenie innym z serca i dobre poznanie samego siebie. http://www.enchristo.pl/wp-content/uploads/2017/10/ks.prof_.LeszekMisiarczyk.pdf

  17. Cpmxek l

    30 kwietnia 2020 at 22:06

  18. coupon for cialis

    16 maja 2020 at 19:05

    Zxkadu ykhslv genaric viagra price of cialis

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najpopularniejsze

Góra