Gdy ktoś z szeregów opozycji przechodzi do PiS-u, zostaje napiętnowany w swoim macierzystym środowisku, w mediach i wszędzie tam, gdzie się da. Zostaje nazwany prostytutką polityczną, która dokonała korupcji politycznej.

Tak się stało po wyborach samorządowych. PO straciła Śląsk i nie może się z tym pogodzić. Świeżo wybrany radny z Platformy Obywatelskiej, Wojciech Kałuża miesiąc po wyborach zmienił partyjne barwy i wszedł w koalicję z PiS-em, tym samym władzę nad urzędem marszałkowskim uzyskało Prawo i Sprawiedliwość. Rozpętało się piekło, które niemal nie zmiotło z powierzchni ziemi odszczepieńca.

Następnego dnia ważyły się losy sejmiku podlaskiego. Piotr Semka tak o tym pisze: „W skutek skłócenia dwóch frakcji w PiS i – jak głosiła plotka – udanych rozmów na temat przekabacenia jednego z PiS-owców na stronę Platformy, marszałkowstwo mogło trafić w ręce PO. Tylko szybka interwencja żony Jacka Żalka uratowała  władzę PiS nad Podlasiem”. Gdyby PO przejęło władzę,, miałby miejsce triumf demokracji.

Opozycja rozsierdzona transferem radnego Kałuży nie przebiera w środkach. Z ust Grzegorza Schetyny padły kuriozalne słowa: „Oni jeszcze przed zaprzysiężeniem, czyli rozpoczęciem funkcjonowania, przed początkiem kadencji, oni korumpują przedstawiciela drugiej strony i składają mu korupcyjną ofertę i przeciągają go na swoją stronę, żeby zmienić werdykt wyborczy, i to im się udało. I dlatego będziemy zawiadamiać prokuraturę ws. popełnienia przestępstwa”.

Rozsierdzeniu Schetyny wtórował Borys Budka były minister sprawiedliwości, prawnik z wykształcenia. Musi sobie zdawać sprawę z absurdalności zarzutów, a konsekwentnie brnie w tę bzdurę za swoim szefem. Gdyby śledztwo zostało umorzone, Budka winą za to obciąży Zbigniewa Ziobrę, no bo przecież prokuratura teraz nie jest instytucją niezależną. Budka przekonuje, że w razie umorzenia śledztwa, trzeba będzie poczekać na dobre czasy, gdy ten organ sprawiedliwości będzie znów niezależny, a tak się stanie pod rządami Platformy.  Aż śmieszne, jak prawnik może snuć tak nielogiczne dywagacje.

Na szczęście na zmianę warty w rządzie się nie zanosi i zwolennicy opozycji prześcigają się w rzucaniu kalumnii na Kałużę.  A że PO jest partią wyjątkowo kulturalną, toteż wyzwiska i życzenia są bardzo kulturalne. Poseł Paweł Olszewski z Platformy stwierdził, że „Twarz Kałuży idealnie pasuje do PiS. Ciekawe, jakie kryteria musi spełniać ludzkie oblicze, aby można je zakwalifikować do PO czy do PiS-u. Bogdan Zdrojewski natomiast uważa, że zdradziecki radny „powinien trafić do pierdla”.  Te wysoce kulturalne wpisy przebija Maria Nurowska literacka gwiazda środowisk „Gazety Wyborczej”. Nad wyraz kulturalnie stwierdza” Jakby ktoś mordę obił w ciemnej ulicy temu Kałuży, wcale nie byłoby mi go żal”.

Widać jakie standardy obowiązują w opozycji, po prostu mówiąc słowami dawnego prezydenta hrabiego Bronisława Komorowskiego, takich osobników powinno się walić dechą po głowie.