Otóż grupa kilku lokalnych młodych chłopaków wyzywała płynącą kajakiem parę. Tak standardowo – ty kur…, ty pizd…, chcesz się ru... i tak dalej. Kiedy w końcu facet się wkurzył, zaparkował kajak i z wiosłem przybiegł podziękować im osobiście docenienie urody swojej żony gówniarze przybiegli pod bramę jednostki i schowali się za kuzyna z tekstem „ty żołnierz masz karabin to nas teraz broń”. Dodając „my nic złego nie powiedzieliśmy, poza tym, że ta pani nie umie wiosłować”.

Ta historia przypomina się, kiedy teraz niejaka Oksana Zabużko. Tak na marginesie, to wyjątkowa banderowska flądra czczona w środowiskach „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i „Newsweeka”. Do tego wyjątkowa grafomanka. Wiem, bo czytałem. W komentarzu do jej „najwybitniejszej” książki „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” można zadać tylko jedno pytanie recenzyjne – a obejmuje to wirus HiV i chorobę AIDS, którą wielu spośród naszych ukraińskich przyjaciół przywlokło do Polski?

Oksana Zabużko to typowy produkt swoich stron. Pochodzi z wołyńskiego Łucka, czyli jeszcze bardziej banderowskiego miasta, niż Lwów. Nie bez powodu Łuck jest banderowską stolicą i to tam, co roku organizuje się "Banderstad", czyli festiwal "ku czci bohaterów z OUN-UPA". I z lubością paraduje w mundurach OUN-UPA i Waffen SS Galizien. Teraz ta banderowska flama, która napisała powieść, że dowódcy OUN-UPA w 1943 roku nie spodziewali się wybuchu antypolskiej rzezi i sytuacja wymknęła się spod kontroli żąda od nas, żebyśmy bronili państwo jawnie nam wrogie i wielbiące ludobójców!
– Polakom kojarzy się ona jednoznacznie z wołyńską tragedią, ale UPA to nie tylko Wołyń. Zaangażowanie w UPA było wyrazem oporu ukraińskiego społeczeństwa przeciwko totalitaryzmowi sowieckiemu i nazistowskiemu. UPA walczyła z siłami radzieckimi, z Niemcami, tak, walczyła też z Polakami. To jest czas dla historyków, by wyjaśnili wszystkie, również najbardziej tragiczne szczegóły tej złożonej historii. Cholera jasna, my tu teraz umieramy, my tu zdychamy, my stawiamy czoło Rosjanom, a Polacy byli naszymi przyjaciółmi i adwokatem w ciągu ostatnich 20 lat. I jak się zachowują? (...) Walczymy o życie i krzyczymy o pomoc. I nagle sąsiad – Polska – który zawsze był przyjacielem, z którym miło się gawędziło, wyłania się zza rogu i krzyczy: a pamiętasz, co mi w 1943 zrobiłeś?!
Przy okazji mamy zapomnieć o naszej pamięci historycznej i naszych ofiarach Wołynia. Ponieważ zdaniem wykazującej niebywale wprost roszczeniową postawę, na poziomie arabskich i murzyńskich imigrantów Oksany Zabużko my mamy zapomnieć o Wołyniu i obronić jej banderowską ojczyznę, żeby oni dalej mogli sobie wielbić Banderę i rzeźników z OUN-UPA.
– Przypomnę, że w 1994 roku podpisane zostało w Budapeszcie memorandum. Ukraina zrzekła się wtedy broni jądrowej w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. USA, Wielka Brytania i Rosja zagwarantowały nam wtedy respektowanie niepodległości Ukrainy i istniejących granic, w zamian za zniszczenie rakiet nuklearnych. Coś nam wtedy zagwarantowano, tak? Ale o tym wszyscy teraz wygodnie zapomnieli. My zostaliśmy po prostu brutalnie i cynicznie zaatakowani w 2014 roku przez Rosję, czyli jedno z państw, które podpisało to Memorandum. W kontekście prawa międzynarodowego obowiązkiem wszystkich rządów – w tym polskiego – jest oprzytomnieć wreszcie. (…) Czym się zajmuje wasz rząd? Przeszłością. IPN-em. A my teraz mamy wojnę, teraz mamy akty terrorystyczne. Polska polityka jest krótkowzroczna, a my teraz mamy Rosjan pod łóżkiem. (...)W Rosji mamy nowego Hitlera, którego apetyt jest nienasycony. Trzeba jak najszybciej tego agresora poskromić.  A czym się zajmuje wasz rząd? Przeszłością. IPN-em. A my teraz mamy wojnę, teraz mamy akty terrorystyczne. Polska polityka jest krótkowzroczna, a my teraz mamy Rosjan pod łóżkiem. Polska – jak i inne kraje – powinna się obudzić. - buldoczy się, niczym indyk przed Świętem Dziękczynienia Oksana Zabużko.
Wielokrotnie też bzdurzyła, że „Polski nikt się nie boi, ale wasza trauma narodowa nie chce tego uznać”. A teraz śmie cokolwiek wymagać od Polski? Może Rosja nie jest przyjacielem Polski, ale Ukraina też nim nie jest. Tak więc patrząc realistycznie na to co się tam dzieje, gdzie piorą się obaj nasi wrogowie, to im więcej Rosja zabije banderowców tym dla nas lepiej. Tak samo, jak kiedyś na froncie wschodnim im więcej zginęło Niemców i Rosjan tym było lepiej dla nas.  


Piotr Stępień