Jak przypominają przeciwnicy Unii Europejskiej „Alternatywa dla Niemiec (AfD) zażądała kilka dni temu DEXITU, czyli wyjścia Niemiec z Unii Europejskiej. Warunkami, które mogą spowodować zmianę stanowiska, mają być zaprzestanie funkcjonowania zasady wyższości prawa unijnego nad prawem niemieckim oraz odejście od polityki imigracyjnej. AfD to partia antyunijna oraz antyimigrancka, która zasiada w niemieckim parlamencie. Jak pokazują sondaże ugrupowanie to z miesiąca na miesiąc rośnie w siłę i planuje odegrać ważną rolę w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego”.

 

Prezes Partii Wolność Janusz Korwin-Mikke zwrócił „uwagę, że tego typu słuszne postulaty spowodują, że w Niemczech wygrają partie, które kwestionuję granice na Odrze i Nysie, a na wschodzie banderowcy, którzy kwestionują granice na Bugu. I z taką sytuacją będziemy mieli niedługo do czynienia”.

 

Zdaniem Witolda Tumanowicza z Ruchu Narodowego narodowcy popierają „typu dążenia do niepodległości, suwerenności państw narodowych w Europie. Tutaj w Polsce będziemy do tego także dążyć, żeby Polska odzyskała suwerenność od Unii Europejskiej. Po to właśnie podjęliśmy współpracę środowisk antyunijnych, propolskich. Liczymy na to, że w przyszłym Parlamencie Europejskim będzie silny głos ugrupowań propolskich, prosuwerennościowych”.

 

Grzegorz Braun przypomniał, „że jesteśmy wielkimi zwolennikami swobody podróżowania, swobody gospodarowania, ale jesteśmy polskimi państwowcami i na tym gruncie stać musimy. (...) W gruncie rzeczy jesteśmy euroentuzjastami, w tym sensie, że to Europa to nasz ukochany kontynent, jej cywilizacja, jej tradycje, właśnie wolnościowe i narodowe tradycje”.

 

Jak przypomina partia Wolność „koalicja Wolność-RN-Braun-Liroy jest formułą antyunijną, która z takim właśnie przekazem będzie kandydowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Cały czas trwają rozmowy z kolejnymi podmiotami”.

 

Podczas kolejnej „konferencji prasowej w Sejmie RP przedstawiciele koalicji Partii Wolność i Ruchu Narodowego na wybory do Parlamentu Europejskiego przedstawili wyniki badania opinii Polaków na temat Unii Europejskiej. Jego autorem był europoseł Dobromir Sośnierz, a wraz z nim na konferencji wystąpili Konrad Berkowicz (Wiceprezes Partii Wolność) oraz Michał Wawer (członek Zarządu Krajowego Ruchu Narodowego)”.

 

Jak informuje partia Wolność „banie „Opinie Polaków o Unii Europejskiej” zostało przeprowadzone przez Estymator w dniach 16-28 listopada 2018 roku na zlecenie niezależnego posła do Parlamentu Europejskiego – Dobromira Sośnierza. Jego najważniejsze wyniki mówią, że: 6% respondentów na pytanie, czy dobrze, że Polska jest w UE, odpowiedziało negatywnie (źle lub raczej źle). Na pytanie „Czy Polska może już wyjść z UE, bo więcej pieniędzy już od niej nie dostaniemy, a jeśli dostaniemy, to w zamian będą oczekiwać zbyt wiele?” aż 33,6% ankietowanych odpowiedziało „tak””.

 

Europoseł partii Wolność Dobromir Sośnierz stwierdził, że „jeśli przedstawimy ludziom prawdziwe informacje, jakie są rzeczywiste koszty naszego uczestnictwa w Unii Europejskiej, jaki jest bilans zysków i strat, to już w tej chwili 1/3 ludzi jest gotowa wyjść z UE. I będzie to rosło”. Według europosła taka sytuacja będzie z czasem coraz bardziej widoczna, ponieważ to właśnie młode pokolenie Polaków jest bardziej rozeznane w realnej sytuacji w UE niż starsi obywatele. Zmiany pokoleniowe naturalnie wpłyną na stosunek naszego społeczeństwa względem UE”.

 

Zdaniem partii Wolność, „kolejne dane płynące z badania są bardzo istotne dla partii uniosceptycznych: 88,8% Polaków uważa, że polityka UE służy bardziej Niemcom i Francji niż Polsce, 74,9% Polaków mówi nie dążeniom do stworzenia z UE jednego państwa z centralną władzą, własnymi podatkami i armią, kosztem suwerenności państw narodowych tworzących dzisiaj UE”.

 

Zdaniem Michała Wawera z Ruchu Narodowegio „być może najważniejszym wnioskiem z tych badań jest to, że Polacy mają do UE stosunek transakcyjny, tzn. Polacy tak długo chcą być w UE, jak się to opłaca. Tym Polacy się różnią od polityków PiS, polityków POKO, którzy mają do UE stosunek moralny. Uważają, że Polska powinna być w UE nawet wtedy, kiedy jest to wbrew naszemu interesowi, że jest to po prostu nasz moralny obowiązek, żeby do UE należeć. Prędzej czy później Polacy zauważą, że to co było im przez ostatnie 15 lat zaszczepiane, że UE się nam opłaca w końcu zniknie, ponieważ nie wytrzyma konfrontacji z faktami.”

 

Według Konrada Berkowicza z Partii Wolność „przebadano w tym raporcie 12 postulatów głównych UE i okazuje się, że wśród 10 z 12 postulatów co najmniej 25% unioentuzjastów jest przeciwna. Oznacza to, że miłość do UE to jest miłość patologiczna. (…) Jak słusznie zauważył europoseł Sośnierz, widocznie Polska czuje się takim zakładnikiem UE, ja bym poszedł dalej, wynika z tego, że unioentuzjazm jest odmianą syndromu sztokholmskiego. (…) Źródłem miłości do UE jest niewiedza”.

 

Jan Bodakowski