Obecnie program został rozszerzony i nie polega tylko na ulgach w kredytach hipotecznych. Otóż po narodzinach drugiego dziecka państwo będzie spłacało ok.13,5 tys. zł zadłużenia, a po narodzinach trzeciego – ok. 54 tys. zł.. gdy urodzą się kolejne dzieci, to doplata wyniesie znów po 13,5 za każde dziecko. Proponuje się także ulgi kredytowe dla kobiet. Jeżeli kobieta wyjdzie za mąż przed czterdziestym rokiem życia, będzie mogła wziąć kredyt ok.135 tys. zł.. Gdy na świat przyjdzie pierwsze dziecko, spłata kredytu będzie zawieszona na trzy lata, gdy urodzi się drugie, raty zawiesza się na kolejne trzy lata i jednej trzeciej długu nie będzie potrzebowała oddawać. A gdy rodzina zdecyduje się na trzecie dziecko, umorzy się całą resztę zadłużenia. Jest to siedmiopunktowy program, w wyniku którego wzrośnie zdolność kredytowa małżeństw.


Węgrzy, podobnie jak Polacy, swoją stabilizację życiową odczuwają wówczas, gdy mają własne mieszkanie lub dom. Gdy wynajmują mieszkanie z oporami decydują się na potomstwo.  Zupełnie inaczej jest w Europie Zachodniej. Wynajmowanie a nie posiadanie na własność mieszkań przez młode małżeństwa jest tam bardzo popularne.


W Polsce program mieszkanie + bazujący na  budowaniu mieszkań na terenach słabo zagęszczonych miast, tam gdzie są wolne grunty, np. po PKP, jest również bardzo dużym wsparciem dla młodych rodzin. Niestety spotyka się z pewnymi ograniczeniami wynikającymi ze współpracy rządu i samorządów.  Może dlatego projekt węgierski wykorzystujący pomoc poprzez banki może przynieść lepsze efekty.


Orban w swoich propozycjach poszedł jeszcze dalej.  Rodzina może starać się o  dużą dopłatę do samochodu. Warunkiem jej dostania jest nowy i minimum siedmioosobowy samochód.  Dzieje się to w myśl zasady -  rodzina wielodzietna jest małym przedsiębiorstwem, a wiadomo, że przedsiębiorcy w Europie mogą korzystać z leasingu samochodu, który traktuje się często jako niezbędne narzędzie do pracy. Orban, podobnie jak i rząd polski, chce uświadomić społeczeństwu, że polityka prorodzinna jest dobrą inwestycją, a nie pomocą społeczną.  Jeżeli tego sobie nie uświadomimy, to za 20, 30 lat od bije się to nam ciężkimi konsekwencjami.
Na Węgrzech opozycja  jeżeli nie popiera to na pewno nie atakuje programu prorodzinnego i nikt tam nie nazywa tego rozdawnictwem. W narodzie, w którym popularne są coroczne  elektroniczne minireferenda wsparcie rodzin ma bardzo duże poparcie, ok. 80-procentowe. Wiąże się to ściśle z drugą ważną sprawą węgierską – kwestią imigracji. W Europie w tej sprawie są dwie teorie. Jedni, tak jak Niemcy, uważają, że panaceum dla  demografii jest imigracja. Jak najwięcej wpuścić do kraju cudzoziemców, a sprawa niskiej dzietności zostanie rozwiązana. Węgrzy, tak samo jak my, mają inne zdanie. Boimy się niekontrolowanej imigracji i sprawy demograficzne próbujemy rozwiązywać poprzez reformy prorodzinne. Węgrzy z niską dzietnością borykają się dłużej niż my. Spadek urodzin dzieci datuje się tam od połowy lat 80. U nas dekadę później zwróciliśmy uwagę na spadające wskaźniki urodzeń. Późno również zwróciliśmy uwagę na bardzo niskie zasiłki rodzinne, które były na najniższym poziomie Unii Europejskiej i wynosiły zaledwie kilkadziesiąt złotych na dziecko.


Na Węgrzech okazało się, że już pierwszy program Orbana przyniósł rezultaty. Poprzednio wskaźnik dziecka na węgierską rodzinę wynosił 1,3, obecnie wzrósł do 1,5. To nadal jest bardzo mało. Według demografów musi on wynosić 2,1, aby społeczeństwa reprodukowały się. Widać jednak, że przez cztery lat funkcjonowania, program przyniósł wzrost liczby zawieranych małżeństw, skok o 20proc. i zmniejszenie liczby aborcji. W ciągu dekady wynosił ok. 300 proc.


Obecny program wsparcia rodzin funkcjonuje na Węgrzech od roku. Fidesz i Chrześcijańscy demokraci wyborczy program oparli na trzech filarach: programie prorodzinnym, modernizacji armii i inwestycjach w pasy przygraniczne kraju.  Orban ma lepszą sytuację niż Kaczyński. Nie ma totalnej opozycji, która krytykuje każde posunięcie rządu. W Polsce trzeba się ciągle zmagać z absurdalnymi zarzutami opozycji, która niezmiennie kładzie rządowi kłody pod nogi.