Pierwsi na starcie zjawili się wypróbowani biegacze dobrze wypasieni na garnuszku podatników. Oto wyprzedzając innych biegnie, sapiąc z chęci zdobycia pucharu, sam poseł Szczerba. Wymachuje Twitterem prezentując sędziom zwyczajowo najinteligentniejszy na kuli ziemskiej wpis, tym razem oczywiście o pożarze katedry.


       „Jeśli to znak? To może czas powiedzieć stop kościelnej pedofilii!”
       Niestety, coś zazgrzytało, zawodnik wypadł z zakrętu i wpis, punktowany przez sędziów z KO, zniknął. Publika wydała jęk zawodu. Taki zdolny zawodnik – a nie dotrzymał kroku. Inni tym razem są lepsi.


       Śmignęła mu koło nosa i lekko przegoniła pisarka Manuela, zawsze chętna do biegu. Mówiąc, że pożar to „kara za grzechy” – oczywiście Kościoła - pomknęła gdzieś w niebyt. Publika zareagowała słabo. Już przywykła do w kółko powtarzanych tych samych manewrów zawodniczki. Nudy…


      Ale co się tam dzieje? Tak, to on! Z ożywczym niby wiosna uśmiechem na starcie osoba Biedroń. Chichocąc wdzięcznie wypuszcza słowa:


       „Palił się Most Łazienkowski. Czy to oznacza, że to upadek przemysłu łazienkowego?”   

 
       Wpis otrzymuje wysoką punktację, jako że dobrze wpasowuje się w ideę Biegu. Niestety, na puchar nie ma co liczyć. Bije go na głowę pracownica SS (Super Stacja) E. Michalik, która od dawna nie ma sobie równych w snuciu straszliwej wizji czarnego luda. Jej jak zwykle wiekopomne słowa nie pozostawiają wątpliwości.


     „ Nie śmiejcie się, gdy mówią, że pożar katedry Notre Dame to znak, że trzeba się nawrócić. Bo jak będą wprowadzać państwo policyjne, zabierać wolne media i prawa obywatelskie, to zapewniam: zrobią to w imię przywracania chrześcijańskich wartości. Temu brednie te służą. Są alibi…”


      Sędziowie przez chwilę zastanawiali się jaką drogą wędrowały jej wnioski, bo nawet im wydały się niejasne, bez wewnętrznej spójności. Mieli też wątpliwości czy słowo „brednie” nie jest aby podświadomym autoatakiem. Jednak po części w uznaniu dotychczasowych zasług, po części za fakt zręcznego wkręcenia we francuski pożar polskiej polityki, przyznali pracownicy maksimum punktów.


      Zanim jednak ogłoszono wyniki, w ostatnim momencie do grona zawodników doszlusował reżyser Saramonowicz. Posypały się brawa. Nikt bowiem nie spodziewał się, że ten dzielny uczestnik ma czas na dodatkowe zajęcia. Wszakże od listopada minionego roku, po haniebnym akcie radnych Rzeszowa, którzy ośmielili się ogłosić swój region krainą dla życia, bez tęczowych piątków w szkołach i LGBT, pilnował granic województwa, by nikt nie ważył się kupować towarów wytworzonych na Podkarpaciu ani nie jeździć tam na wakacje. Z takim bowiem apelem zwrócił się do społeczeństwa. Ale nieważne. Było, minęło… Widać zdołał już zdmuchnąć Podkarpacie z powierzchni ziemi i znalazł czas na nowe akcje. Jego wpis wzbudził entuzjazm. To jest to! Samo sedno! Puchar ani chybi trafi w godne ręce!  


      „Wobec dzisiejszego wpływu proroctw wszelakich nostradamusów chciałbym powiedzieć, że dla mnie widomym znakiem upadku chrześcijaństwa nie jest spłonięcie katedry Notre Dame ale istnienie Radia Maryja oraz poglądy na świat i moralność panów Jędraszewskiego, Rydzyka czy Gądeckiego.”


      Przewodniczący KO pogratulował zdobywcy pucharu, podkreślając, że to nie koniec pięknej inicjatywy Biegu, że uczestników czeka jeszcze niejedno podobne zadanie. Bo ważna jest czujność, towarzysze. Pilnowanie, aby nie marnowały się gmachy kościelne, w których można wszak urządzić ośrodki multikulti lub centra gender. Może pojmą to także francuscy bracia, gdy już podniosą katedrę ze zgliszczy.