Zawiera wprost pochwalę Soboru Watykańskiego II i papieża Franciszka, a zarazem mówi o takim kryzysie Kościoła jaki nigdy dotąd nie miał miejsca i wini, choć nie wprost, za ten stan rzeczy Sobór Watykański II i papieża Franciszka. Mówi o tym, że wraz z Soborem Watykańskim II zostały w Kościele zanegowane fundamenty moralności chrześcijańskiej, bo zostało zanegowane prawo naturalne, że zaczęto w nowy sposób budować teologię moralną próbując ją oprzeć wyłącznie na Biblii, co okazało się klęską.

Dokument mówi o tym, że zanegowano w Kościele wiele prawd moralnych i kolejny krok w tym kierunku musi bezwzględnie zostać odrzucony. Mówi, że buduje się obecnie zupełnie nowy Kościół, który nie ma już nic wspólnego z Kościołem katolickim. Moim zdaniem papież Benedykt XVI daje modernistycznym kardynałom, biskupom i samemu Franciszkowi ostatnie ostrzeżenie i wzywa ludzi Kościoła, którzy chcą zachować wierność Chrystusowi nie tylko do opamiętania, ale i do buntu (jawnego wystąpienia w obronie doktryny; domagania się ustąpienia Franciszka?), gdy pewne granice będą przekroczone.

Proponuję wziąć tu pod uwagę następujące fragmenty tego dokumentu: Istnieją wartości, których nigdy nie wolno porzucać dla większej wartości, a nawet stoją wyżej niż zachowanie życia cielesnego. Istnieje męczeństwo. Wiara w Boga dotyczy czegoś więcej niż tylko zwykłego fizycznego przetrwania. Życie, które zostałoby kupione za cenę zaparcia się Boga, życie, które opierałoby się na ostatecznym kłamstwie, jest nie-życiem”; „Męczeństwo jest podstawową kategorią chrześcijańskiej egzystencji. Fakt, że męczeństwo już nie jest moralnie konieczne według teorii promowanej przez Böckle’a i wielu innych, pokazuje, że zagrożona jest tutaj sama istota chrześcijaństwa”; „Ale istnieje minimalny zestaw zasad moralnych, który jest nierozerwalnie powiązany z fundamentalną zasadą wiary i który musi być broniony, jeśli wiara nie ma być sprowadzona do teorii, ale uznana w swoich roszczeniach do konkretnego życia”; „W istocie w wielu częściach Kościoła postawy koncyliarne rozumiano jako takie, które oznaczają posiadanie krytycznego czy negatywnego stosunku do istniejącej dotąd tradycji, która miała teraz być zastąpiona nową, radykalnie otwartą relacją ze światem”.; „Istotnie Kościół dzisiaj jest powszechnie postrzegany jako po prostu jakiś rodzaj aparatu politycznego. Mówi się o nim niemal wyłącznie w kategoriach politycznych, a to ma zastosowanie nawet do biskupów, którzy formułują koncepcje Kościoła jutra niemal wyłącznie w terminologii politycznej. Kryzys spowodowany wieloma przypadkami nadużyć ze strony duchownych skłania nas do postrzegania Kościoła jako czegoś niemal niemożliwego do przyjęcia, co musimy teraz wziąć w nasze dłonie i zaprojektować na nowo. Ale własnoręcznie zmajstrowany Kościół nie może stanowić nadziei”; „Idea lepszego Kościoła stworzonego przez nas jest w rzeczywistości propozycją diabła, przy pomocy której chce nas odwieść od Boga żywego, poprzez oszukańczą logikę, na którą zbyt łatwo dajemy się nabierać. Nie, nawet dzisiaj Kościół nie składa się z tylko złych ryb i chwastów. Kościół Boży istnieje także dzisiaj i dzisiaj jest on tym właśnie narzędziem, dzięki któremu Bóg nas zbawia”; „Bardzo ważne jest przeciwstawianie się kłamstwom i półprawdom diabła pełną prawdą: Tak, jest grzech w Kościele i zło. Ale nawet dzisiaj jest święty Kościół, który jest niezniszczalny. Wciąż istnieje wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których prawdziwy Bóg, kochający Bóg, pokazuje się nam. Dzisiaj Bóg także ma swoich świadków (martyres) na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć”. Papież Benedykt VI daje receptę na dzisiaj: jak bronić Kościoła i ratować go przed ostatecznym zniszczeniem. Oto ona: „Dzisiaj Kościół jest bardziej niż kiedykolwiek „Kościołem męczenników” i w ten sposób świadkiem Boga żywego. Jeśli się rozejrzymy i wsłuchamy uważnym sercem, będziemy mogli dzisiaj odnaleźć świadków wszędzie, szczególnie pośród zwykłych ludzi, ale także w wysokich rangach Kościoła, którzy stają w obronie Boga swoim życiem i cierpieniem. To inercja serca sprawia, że nie pragniemy ich rozpoznać. Jednym z wielkich i zasadniczych zadań naszej ewangelizacji jest – na tyle, na ile potrafimy – ustanowienie siedlisk wiary i nade wszystko znalezienie ich i rozpoznanie”.