Nie tylko w Polsce, na całym świecie i nie tylko w kościołach katolickich. Powoli jest rozbrajana ta bomba i proces ozdrowieńczy toczy się od Ameryki po Europę a pewnie pójdzie dalej. Przeprasza Kościół w USA, przeprasza Papież Franciszek i całuje pokrzywdzonych po rękach. Kaja się również polski Episkopat. Pedofilia istniała zawsze, i to w różnych środowiskach. Artystycznych, pedagogicznych, politycznych, w relacjach rodzinnych. Można by dalej wyliczać. W przypadku osób duchownych pedofilia jest jednak najbardziej wstrząsająca, bo ksiądz, zwłaszcza dzieciom, jawi się jako przedstawiciel Pana Boga i powinien być bez skazy. Żadnej. O seksualności człowieka dzieci jeszcze nie mają pojęcia, a już ksiądz jako osoba seksualna jest dla nich nie do wyobrażenia.

Seksuolog prof. Lew Starowicz powiada, że Kościół Katolicki nie jest czymś wyjątkowym jeśli chodzi o pedofilię. Zauważył, że im więcej się o niej mówi i jest bardziej nagłaśniana, to jednocześnie wzrasta liczba fałszywych oskarżeń. - Co piąte oskarżenie jest nieprawdziwe. Tak wynika ze statystyk amerykańskich, a te są najdokładniejsze. Także w przypadku księży to może być fałszywe oskarżenie. Pedofile są we wszystkich grupach społecznych. Księża nie są grupą statystycznie istotną – zapewnia Starowicz.

I jest to prawda. Znane są przecież skłonności do Lolitek nie tylko reżysera filmowego Romana Polańskiego, do dziś ściganego przez USA listem gończym, ale i Chaplina, który ze strachu przed więzieniem ożenił się z jedną ze swoich ofiar. Znamy aferę pedofilską w Belgii, w którą zamieszany był establishment: znani politycy, prawnicy,intelektualiści trzymający przez lata małe dziewczynki w piwnicy. Ostatnio najbardziej nagłośnioną pedofilką jest Brigitte Macron, pierwsza dama Francji, która będąc nauczycielką wówczas 15 letniego Emmanuela wdała się z nim romans. Jako kobieta o 24 lata starsza, matka trójki dzieci, dokładnie wiedziała że popełnia przestępstwo. W USA, gdzie nie ma instytucji przedawnienia, siedziałaby w pudle, a nie błyszczała na światowych salonach. Ale po co daleko szukać, znane są i w Polsce przypadki pań nauczycielek, które zachodzą w ciążę ze swoimi małoletnimi uczniami. Znane są przypadki, gdy tatusiowie czy wujkowie gwałcili nawet niemowlęta!

Jak pedofilii zapobiegać? I czy się w ogóle da? Starowicz uważa, że w przypadku duchownych badanie pod kątem tej przypadłości kandydatów do seminariów niezbyt ma sens, gdyż niejeden kandydat może o takich swoich skłonnościach nie mieć pojęcia i przekonać się o nich dopiero podczas pracy duszpasterskiej z dziećmi. Bo część zachowań pedofilskich daje o sobie znać w trakcie pracy. - Na przykład wtedy, gdy duchowny już nie radzi sobie z celibatem. A początkowo twierdzi, że da radę – zauważa prof. Starowicz.

Ten znany seksuolog i psychiatra- sam katolik- który nie krył wątpliwości co do pomysłu ówczesnego premiera Donalada Tuska o chemicznym kastrowaniu pedofili uważa, że do wychowania dzieci pod kątem pojęcia „złego dotyku” powinno się włączyć działania edukacyjne już w wieku przedszkolnym.

-Dziecko powinno wyczuć, kiedy osoba dorosła posuwa się za daleko i to zastopować. Musi być obudzona pewna wrażliwość - nie przewrażliwienie i lęk, ale powinny być wyznaczone granice –twierdzi Starowicz.

Wiele osób uważa,że pedofilia jest w Kościele Katolickim wynikiem celibatu. Celibat trzeba znieść i rozwiążemy problem. Starowicz tych dwóch spraw ze osobą nie wiąże, argumentując, że pedofilia występuje także w kościołach innych wyznań, w których nie ma celibatu. W jego opinii na pedofilię nie ma też wpływu izolacja mężczyzn w seminarium duchownym, co część osób sugeruje tłumacząc zjawisko pedofilii wśród księży.

I powołuje się na badania przeprowadzone przez Amerykanów wśród kadetów, mężczyzn również izolowanych, wśród których nie zaobserwowano nadreprezentatywności tendencji do pedofilii. Zdaniem Starowicza każdy przypadek pedofilii to indywidualna sprawa, której nie powinno się generalizować.

Receptą na pewno będzie uwrażliwienie dzieci na „zły dotyk”, ale i tu może dochodzić do absurdu, bo taka granica łatwo ulega zatarciu. Przytulenie przez wujka, ciocię czy sąsiada lub ucałowanie dziecka może skończyć się oskarżeniem o molestowanie, a sztywno wyznaczone granice ochłodzą naturalną spontaniczność, okazywanie czułości i mogą zaburzyć więzy, a nawet doprowadzić dziecko do poczucia odrzucenia. Jednym słowem, to bardzo delikatna sprawa. Dlatego ważną rolę do odegrania mają rodzice. Powinni mieć oczy „naokoło głowy” i słuchać dziecka, gdy zasygnalizuje im, że coś w relacjach z bliskimi czy znajomymi jest nie tak. Dzieci, oczywiście często konfabulują, fantazjują, ale wszystkie sygnały trzeba dyskretnie sprawdzać.

Co do filmu Sekielskiego o pedofilii w polskim Kościele, to nie wywołał we mnie wstrząsu, jakiego doznało tysiące (miliony?) internautów i wzmożenia jakiego doznał redaktor Hołownia. Nie są to sprawy nowe, a ich skala jest marginalna. Co nie znaczy, że jest OK! Mam nadzieję, że upublicznienie zjawiska na you tube doprowadzi w końcu polski Episkopat i Stolicę Apostolską do wypracowania skutecznych procedur, które ukrócą tę patologię i pozwolą w większym stopniu bezwzględnie ją karać. Skończy się wreszcie przenoszenie księży w ramach „kary”z parafii do parafii, z diecezji do diecezji. Po prostu, pedofile- WON!

A Kościołem proszę państwa, jesteśmy również my wierni. Ba! Siłą kościoła są wierni! Nie wolno pedofilii generalizować, odwracać się na pięcie od naszych kapłanów, stosować wobec nich odpowiedzialności zbiorowej jak w stalinizmie i za Hitlera. Nie opuszczajmy ich, nie dajmy się podzielić! Lewactwo różnej maści staje na głowie, żeby to zrobić i zaciera ręce z filmu Sekielskiego. Kościół jest świętą instytucją grzesznych ludzi. Ci ludzie mają, bez wyjątku, również swoją seksualność i popełniają grzechy.

Jak to powiedział Jezus ochraniając przed gniewem ludu nierządnicę Magdalenę? Kto jest bez grzechu, niech rzuci w nią kamieniem.

I jeszcze jedno. Nie wiem, czy Sekielski, b. dziennikarz TVN, jak przypuszcza na swoim blogu Coryllus, był zadaniowany. Może był. A skoro tak, to nie powinno dziwić, że problem pedofilii w Kościele odpala się w maju tuż przed wyborami i już Schetyna przy okazji perroruje, że ręka podniesiona na polskie dziecko, jest ręka podniesioną na Polskę, a podsycany gniew wobec Kościoła rośnie. W odzewie Jarosław Kaczyński ogłasza zaostrzenie walki z pedofilią. Panowie przedwyborczo skrzyżowali szpady. Warto jednak przypomnieć ważne stwierdzenie tegoż Kaczyńskiego sprzed paru dni, że ręka podniesiona na polski Kościół jest ręką podniesioną na Polskę. Bo cóż z Polski bez Kościoła?

Alicja Dołowska