NIe jest już żadnym zaskoczeniem ani żadną nowością, że środowisko "Gazety Wyborczej" stosuje podwójne standardy ocen moralnych. Tym razem sprawa dotyczy wypowiedzi Dominiki Wielowieyskiej. Otóż ocenia ona bardzo krytycznie jednostkowe przypadki księży pedofilii przedstawione w dokumencie braci Sekielskich pt. "Nie mów nikomu", który ostatnio miał premierę.

Nie miała ona natomiast takiej oceny w stosunku do reżysera Romana Polańskiego, prawomocnie skazanego w USA za kontakty seksualne z nieletnią, 12-letnią dziewczynką.

Wielowieyska mówiła o Polańskim:

- Ten człowiek się zmienił, ma rodzinę, ma dzieci, nie znam żadnych przypadków, żeby popełnił ponownie to przestępstwo, więc przedawnienie czemuś generalnie służy, jeżeli człowiek się zmieni

Wielowieyska nie jest oczywiście odosobniona w takiej argumentacji, ponieważ cała masa "autorytetów" III RP również broniła Polańskiego,

Co warto dodać, dwóch księży z tych, których dotyczy dokument braci Sekielskich było zarejestrowanych jako Tajni Współpracownicy SB, o czym informują archiwa IPN.