Zdaniem Aliny Całej po komentarzach w internecie widać, że „również [...] liberalna grupa, która stale komentuje" pisze „rzeczy przepełnione [...] fobią antyżydowską. Zasięg antysemityzmu jest bardzo duży i idzie w poprzek poglądów konserwatywnych i liberalnych [...] przekraczając granicę dwóch wielkich bloków: PiS-u i anty-PiS-u", dzieje się też tak również w „odniesieniu do Ukraińców", Cyganów i Uchodźców. Rozmówczyni lewicowego portalu uważa, że w Polsce „ksenofobia jest wyraźna i widocznie rośnie".

Według Aliny Całej wyrazem polskiego antysemityzmu jest „Judasz w Pruchniku". Co ciekawe w opinii rozmówczyni lewicowego portalu „antysemityzm pojawił się na terenach polskich w XIX wieku, a do kultury ludowej dotarł właściwie tuż przed II wojną". Alina Cała głosi, że takie zwyczaje wiązały się z atakami na Żydów, niszczeniem ich mienia, biciem i okradaniem Żydów – wszystko przy akceptacji kleru katolickiego. I dziś takie ekscesy są wyrazem antysemityzmu, akceptowanego przez Kościół katolicki.

W opinii Aliny Całej to, że „ONR i Młodzież Wszechpolska są przyjmowane na Jasnej Górze" sprzeczne jest z nauczaniem II Soboru Waryńskiego i Jana Pawła II. W opinii rozmówczyni lewicowego portalu wielu duchownych katolickich nie akceptuje tego i wspiera antysemityzm.

Zdaniem Aliny Całej nie tylko polski katolicki antysemityzm sprawił, że „nie przyjęły się u nas postanowienia Soboru Watykańskiego II", inną przyczyną niewdrożenia wytycznych soborowych w Kościele w Polsce było, to, że „Polska hierarchia przed wojną była zdominowana przez wpływy endeckie i tak zostało i po wojnie. Kardynał Wyszyński sympatyzował z endecją. Polski Kościół stał się narodowy, jeszcze przed wojną wykształcił zbitkę Polak-katolik. A reformy posoborowe były internacjonalistyczne i dla polskich hierarchów to było nie do przyjęcia. Jedyna reforma, która szybko się przyjęła, to zmiana języka mszy. W kilka lat i bez oporów. Dlaczego? Bo Polak-katolik. Wykorzystano to do jeszcze większego unarodowienia Kościoła. Trzeba też zauważyć, że nauczanie religii wymyka się systemowi edukacyjnemu, nikt nie ma nad tym kontroli, a to są dwie godziny w tygodniu".

Wśród kolejnych przyczyn polskiego antysemityzmu w wywiadzie wymienione jest „nie tylko uczestnictwo w Holokauście, ale też świadkowanie". Rzekomo bezczynność Polaków wobec mordowania Żydów przyrównana jest do bezczynności Polaków wobec Marszu Niepodległości, który - według niej - powinien zostać zablokowany.

Według Aliny Całej na „wojnie mieliśmy ponad 30 milionów straumatyzowanych ludzi" - Polaków, którzy mieli poczucie winny, bo bezczynnie przyglądali się, jak mordowano Żydów. I by zagłuszyć poczucie winy Polacy mieli zostać antysemitami – Polacy, by pozbyć się wyrzutów sumienia „zamieniając ofiary w katów". I to wyparte przez Polaków poczucie winy „jest przyczyną dziedziczenia antysemityzmu". Dodatkowo Polacy mają być antysemitami, bo nie ma edukacji, która by uświadomiła Polakom, że antysemityzm to zło i grzech.

W opinii Aliny Całej w PRL antysemityzm wśród Polaków „był dziedziczony, za pomocą szeptanki w rodzinach". Od 1990 roku za rozpowszechnianie się antysemityzmu odpowiadała wolność słowa i wolny rynek. A dziś PiS „znów zaczął grać nutą ksenofobiczną".

Alina Cała w swej wypowiedzi dla lewicowego portalu postuluje, by dzieci na lekcjach języka polskiego i historii były indoktrynowane o tym jacy Polacy są „wstrętni i jak mordowaliśmy Żydów". I to „w zakresie szkoły podstawowej. I chodzi nie tylko o historię dotyczącą zagłady, ale całą, od średniowiecza, pokazującą losy Żydów w Polsce".

Alina Cała ubolewa też na tym, że „wiele podręczników powiela ksenofobiczne schematy, w tym islamofobiczne. Demonstrujący przeciw przyjmowaniu uchodźców młodzi ludzie wykrzykiwali hasła, które były cytatami z podręczników! Bez zmiany w edukacji nic nie zrobimy".

Jan Bodakowski